Monthly Archives:Marzec 2018

  • Piloci – moja ulubiona męska obsada

    W temacie wojskowym znajdziemy dużo więcej mężczyzn niż kobiet, tak jest też na scenie Pilotów. Opowiadałam o paniach, które najbardziej mnie zachwyciły w swoich rolach, dzisiaj przyszła pora na panów. Moim zdaniem w tym spektaklu nie ma złych aktorów – każdy z nich do postaci wnosi coś swojego. A ja, całkowicie subiektywnie, mam tam swoich ulubieńców. Uwaga – tekst zawiera dużo spojlerów! Czytaj dalej…

  • Piloci – moja ulubiona żeńska obsada

    Piloci od początku w pewien sposób mnie ujęli. Po pierwsze muzyką, bo leitmotive tego musicalu jest wyjątkowo piękny. Opowieścią, może dość sztampową, ale bardzo zwracającą uwagę na dokonania polskich pilotów w czasie bitwy o Anglię, przywołującą tę trochę zapomnianą część historii. A przede wszystkim obsadą, bo Teatr Roma zgromadził najzdolniejszych artystów polskiej sceny musicalowej. Po czterech spektaklach na scenie widziałam niemal wszystkich odtwórców ról, mam więc ogląd i porównanie poszczególnych ról. Chciałam się z Wami podzielić tymi, którzy najbardziej mnie ujęli. Uwaga! Wpis zawiera bardzo dużo spojlerów, nie polecam czytać osobom, które spektaklu jeszcze nie widziały. Dzisiaj opowiadam o rolach żeńskich, męskie już niedługo. Czytaj dalej…

  • 8 powodów, dlaczego kocham koncerty Accantus Symfonicznie

    Koncerty Accantus Symfonicznie są dla mnie magią, odkąd zaczęłam na nie jeździć. Odczuwam na nich niesamowite emocje. Nareszcie udało mi się być na koncercie, na który nie musiałam jechać kilkaset kilometrów (na dwóch poprzednich byłam w Lublinie i Gdańsku). I właśnie o nim chcę Wam opowiedzieć. Nie będzie to jednak zwykła recenzja. Powiem Wam, co w tych koncertach kocham najbardziej. Uwaga – będę się odnosić do koncertu w Poznaniu z 9.03.2018 r. i do konkretnych piosenek, dlatego osobom, które na koncert dopiero się wybierają, mogę zepsuć niespodzianki repertuarowe. Czytacie na własną odpowiedzialność!

    A jak Artyści

    Najlepszy, najmocniejszy punkt całego koncertu. Dziesięć osób o niesamowitych wręcz zdolnościach i głosach, które zachwycą niemal każdego. Zbiorówki, duety, tercety i najpiękniejsze solówki. Każdy z nich jest dla mnie wybitny i wypadł dobrze, chociaż oczywiście mam też swoich ulubieńców. Największym odkryciem była dla mnie Zuzia Makowska. Zuzia ostatnio niesamowicie mnie zaskakuje. Najpierw cudownym wykonaniem piosenki Miasto, a teraz na koncercie. Zawsze wydawała mi się dość niepozorna, o ślicznej barwie głosu, ale jednak bez większych szaleństw. Tym razem, szczególnie w duecie z Kamilem Ziębą – Wcale nie, ależ tak – dała niesamowity popis swoich zdolności aktorskich i wokalnych. Patrzyłam i słuchałam z prawdziwą przyjemnością! Mam też słabość do jej partii w piosence Gdy wierzysz i tu jak zwykle bardzo mnie wzruszyła. Z panów zdecydowanie na prowadzenie wysuwa się Kamil Zięba. Kamil niebezpiecznie zbliża się do zwycięstwa w moich ulubionych męskich głosach musicalowych. Na jego partie czekałam najbardziej i trochę boli mnie brak solówki. Jednak rewelacyjnie wypada w duetach. Poza tym wspomnianym z Zuzią, do łez rozbawił mnie jego duet z Kubą Jurzykiem Och, jak źle, a trio z piosenką z Aladyna, rozbroiło całkowicie! Poza wspomnianymi, w sercu zostało także Jeszcze dzisiaj wracasz tam Pawła Izdebskiego i Sylwii Przetak oraz niezwykła i emocjonalna Modlitwa Esmeraldy, w której Karolina Warchoł podobała mi się jak nigdy wcześniej. Trzeba wspomnieć też o Belle zaśpiewanym przez Kamila Ziębę, Adriana Wiśniewskiego i Pawła Skibę. Na moim pierwszym koncercie symfonicznym było jeszcze spotkanie z artystami. Teraz, głównie ze względów bezpieczeństwa i tłumów, które pojawiają się na koncertach, z nich zrezygnowano, co jest dla mnie w pełni zrozumiałe. Brak bezpośredniego kontaktu wynagrodziło mi jednak kilka uśmiechów ze sceny.

    M jak mało gadania, dużo śpiewania

    Czytaj dalej…

  • Co sprawia, że się uśmiecham

    Matka Teresa z Kalkuty powiedziała kiedyś: „Miej czas na uśmiech – to muzyka duszy”. W drugim wpisie z cyklu Okiem aktora zapytałam więc artystów, co sprawia, że się uśmiechają. W końcu muzyka jest ogromną częścią ich życia. Zapraszamy do lektury.

    Sylwia Banasik: Uśmiech towarzyszy mi często, a wywołują go inni ludzie, szczególnie ci malutcy, z którymi mogę się porozumieć wyłącznie uśmiechem. Nie umiem przejść obojętnie obok kogoś, kto wysyła mi szczery uśmiech. Kiedy widzę rozwój, robię coś, co lubię, jem pyszne jedzenie, zachwycam się otaczającym mnie pięknem przyrody, sztuki. Kiedy ludzie okazują sobie uczucia… Czytaj dalej…

  • Always starting over – Broadway Exclusive

    broadway exclusive

    Koncerty musicalowe stały się moją nową miłością. Odkąd pierwszy raz byłam na Accantus Symfonicznie, zakochałam się w tej formie występów. Najpiękniejsze musicalowe przeboje i najlepsi polscy artyści musicalowi to przepis na sukces. Dlatego o koncercie Broadway Exclusive marzyłam od dawna. W końcu nadarzyła się okazja, a ja mogłam odznaczyć kolejny punkt na liście moich musicalowych marzeń.

    Always starting over

    Często zakochuję się w piosence od pierwszego usłyszenia. Tak też było z wyjątkowym utworem Always starting over z musicalu If/Then. Kiedy Natalia Piotrowska napisała mi, że jest to stały element koncertów Broadway Exclusive, śniłam i marzyłam, żeby móc usłyszeć to na żywo. Artyści nie kazali mi na szczęście zbyt długo na to czekać i utwór pojawił się już w pierwszej części koncertu. A ja siedziałam jak zahipnotyzowana. Nie tylko zresztą przy tej piosence, ponieważ cały występ Natalii Piotrowskiej był dla mnie majstersztykiem. Natalię znałam już od dłuższego czasu, jej głos bardzo mi się podobał, jednak dopiero na tym koncercie mogłam posłuchać jej w szerszym repertuarze. Poczynając od wspomnianego Always starting over, przez piękny i delikatny duet Falling slowly (miałam łzy w oczach, jak chyba zawsze przy tej piosence), kończąc na potężnym wręcz Skyfall. Jednak żadna z tych piosenek nie zaczarowała mnie aż tak, jak jej wykonanie utworów Whitney Houston. To był jeden z tych momentów, w którym prawie zapomniałam, jak się oddycha. Piosenki I will always love youI have nothing są bardzo trudne, a jej obie wyszły wspaniale.

    Niezwykli artyści

    Czytaj dalej…

  • Savoir-vivre w teatrze [wpis gościnny]

    savoir-vivre w teatrzeTeatry stają się coraz bardziej dostępnym sposobem na „odchamienie”. Rosnąca popularność musicali sprawia, że coraz więcej osób pragnie zobaczyć je na żywo. Nie zawsze wiedzą, jak powinni się zachować. Dlatego poprosiłam Katarzynę z bloga Pudrowo, specjalistkę od savoir-vivre’u, o kilka słów o tym, jak powinniśmy zachowywać się w teatrze. Zapraszamy.


    Wizyta w teatrze to okazja do kontaktu ze sztuką i kulturą. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że niektórzy przy tej okazji zapominają o dobrych manierach. Czasem wynika to z ignorancji, ale czasem również ze stresu, jeśli w teatrze nie bywamy zbyt często.

    Jedną z najważniejszych kwestii związanych z wizytą w teatrze jest ubiór. Zdaję sobie sprawę, że dziś można tam spotkać ludzi w swetrach i dżinsach, ale czy nie lepiej jednak zastosować się do zasady, by do teatru ubierać się elegancko? Mamy mnóstwo okazji do noszenia dżinsów na co dzień. Niech więc dzień, w którym wybieramy się do teatru, będzie dniem szczególnym.

    Jak zatem się ubrać? Na pewno elegancko, ale także nie przesadnie strojnie. Elegancja najpiękniej wyraża się w prostocie i umiarze. Pani może zatem ubrać wizytową sukienkę lub bluzkę ze spódnicą, pan zaś – garnitur. Typowo wieczorowe kreacje są niekiedy wymagane podczas premier – wówczas zwykle wiemy o tym z zaproszenia. Czytaj dalej…

  • Marcowy przegląd musicalowy

    W marcu czeka nas pierwszy dzień wiosny! Nie mogę się doczekać, bo to moja ulubiona pora roku. Zanim to jednak nadejdzie, czeka nas bardzo intensywny miesiąc w teatrach. Premiera, powracające spektakle i schodzące tytuły. Zapraszam na Marcowy przegląd musicalowy.

    Warszawa

    Najgorętsza premiera tej wiosny, czyli Czarownice z Eastwick, pojawi się na scenie już 3 marca w Teatrze Syrena. Spektakl będzie grany niemal do końca miesiąca, by na ostatnie dni ustąpić pola Karierze Nikodema Dyzmy. 29 marca gościnnie zostanie zagrany musical Przebudzenie wiosny, przygotowany przez Sandomierską Akademię Musicalu. Teatr Muzyczny Roma zaprasza na Pilotów, a najmłodszych na Alicję w Krainie Czarów, Księgę DżungliMałego Księcia. Do Teatru Rampa powraca Jesus Christ Superstar, który jest grany tylko przed Wielkanocą.  W Studiu Buffo Piotruś PanPolita. W Teatrze Komedia Pierwsza randka, w Teatrze Żydowskim Skrzypek na dachu.

    Poznań

    Do Teatru Muzycznego w Poznaniu możemy wybrać się na Zakonnicę w przebraniu, NineSkrzypka na dachu.

    Gdynia

    Czytaj dalej…

  • Anastazja Simińska: nie odkładajmy na później miłości

    anastazja simińska
    fot. Kinga Karpati i Daniel Zarewicz

    Jedna z najzdolniejszych aktorek młodego pokolenia. Za swoje osiągnięcia artystyczne dostała stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Gra, śpiewa i uczy. Opowiada o pierwszych występach z rajstopami na głowie, strzelaniu z kuszy i o tym, jak wpływa na nią sprzątanie łazienki. Moim gościem jest Anastazja Simińska. Zapraszam.

    Musicalna: Jaką rolę męską chciałabyś zagrać?

    Anastazja Simińska: Myślę, że tytułowe z musicali Jekyll&Hyde albo Upiór w operze. Byłoby to ogromne wyzwanie aktorskie, wokalne, ale przede wszystkim możliwość znalezienia w sobie pewnego rodzaju “brzydoty”. Kobiece role w musicalach są w większości napisane dla pięknych dziewczyn, szczęśliwie lub nieszczęśliwie zakochanych. Panowie mają większą możliwość aktorskiego wyżycia się.

    A jaka jest wymarzona rola kobieca?

    Nie mam takiej roli. Przede wszystkim chciałabym nigdy nie zostać zaszufladkowana w jeden typ postaci. Odkąd jestem w zawodzie mam wrażenie, że im mniej się przygotowuję na castingi wzorując się na innych, oglądając nagrania zagranicznych produkcji, tym więcej wkładam w to siebie i lepiej mi to wychodzi. Oczywiście kiedyś wymarzoną rolą była ElfabaWicked, ponieważ na trzecim roku studiów w Gdańsku pracowałam nad jej partią wokalną. Był to przełomowy moment w mojej edukacji, pierwszy raz poczułam, że to nie jest przypadek czy dźwięk wyjdzie, czy nie wyjdzie, to po prostu trzeba wypracować, nauczyć się świetnie śpiewać technicznie. Przyjemność z wykonywania tego materiału muzycznego zostanie na zawsze. (Pamiętam, że na egzaminie ostatnie śpiewałam No Good Deed tak się zaangażowałam, włożyłam w to tyle emocji, że po skończeniu nie wiedziałam gdzie jestem, uciekłam ze sceny, a potem zaczęłam się trząść i płakać. Wtedy dodatkowo nauczyłam się, że emocje musimy zdrowo kontrolować.) Wracając do ról myślę, że mam póki co ogromne szczęście: Nel, Wednesday, Polly i Carmen są skrajnie różne pod każdym względem. No dobra, wszystkie muszą świetnie tańczyć. Do każdego castingu podchodzę z pozytywnym nastawieniem, bo już wiem, że nie zawsze liczą się umiejętności, ale też i wygląd, dostępność w okresie prób, dopasowanie do partnera. Najważniejsze są wiara w siebie i ciągły rozwój.

    Skąd wziął się pomysł na musical?

    Czytaj dalej…

Close