• Poradnik prezentowy dla fana musicalu

    poradnik prezentowyDo Świąt Bożego Narodzenia pozostało tylko dziesięć dni. Jak wygląda u Was sytuacja z prezentami? Już dawno skompletowane czy raczej zostawiliście je na ostatnią chwilę? Jeżeli nie macie jeszcze prezentów dla fanów musicalu, śpieszę z pomocą. Przedstawiam Wam poradnik prezentowy.

    1. Bony i karty musicalowe

    Wiemy, że bilety na musicale nie należą do najtańszych. W dodatku, jeśli chcemy taki bilet podarować w prezencie, musimy wybrać konkretny spektakl i dzień, a ten nie zawsze może pasować obdarowanemu. Rozwiązaniem są bony i karty musicalowe, które oferują niektóre teatry w Polsce. Tego typu karty znajdziemy m.in. w Teatrze Roma, Teatrze Rampa, Operze i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku czy w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Ich ceny zaczynają się od 50 zł.

    2. Płyta z soundtrackiem

    Muzyka z konkretnego musicalu towarzyszy mi zawsze po wyjściu z teatru. W tym momencie niektóre nasze teatry wydają swoje płyty: Teatr Roma i Teatr Muzyczny w Poznaniu prowadzą przedsprzedaż. Płyta z Pilotów ukaże się 31 grudnia, natomiast z Nine 14 lutego. Już teraz możemy je podarować, a wysyłka w przyszłości będzie dodatkową niespodzianką. Bardzo polecam też Opowieści zimowe, które wspaniale wypełniają zimowe wieczory. Możemy też zakupić płyty z zagranicznych musicali, nagrane przez broadwayowskie obsady. Bez problemu dostaniemy u nas Hamiltona czy Wicked.

    3. Płyta z musicalem

    Czytaj dalej…

  • I only want to say – Jesus Christ Superstar

    Jesus Christ SuperstarIstnieje wiele musicali, które są oparte na prawdziwych historiach, takich jak Evita czy bardzo popularny ostatnio Hamilton. Niektóre z wydarzeń są jednak bardziej niezwykłe od innych. Co gdyby zamiast historii człowieka, opisać historię Boga? Tego wyzwania podjął się Andrew Lloyd Webber, tworząc Jesus Christ Superstar. Co o jego podejściu mówi ten musical? Jaki jest Jezus w tej opowieści? I wreszcie, jak z tak popularnym musicalem poradził sobie Teatr Muzyczny w Łodzi? Dzisiaj zapraszam Was na recenzję rock opery Jesus Christ Superstar.

    Historia cieśli

    Historię Jezusa w przybliżeniu znają nawet niewierzący. Młody cieśla, który wędruje po świecie ze swoimi uczniami, czyni cuda, uzdrawia chorych, nawraca. Mężczyzna o ogromnej charyzmie i sile, która przyciąga ludzi. W tym wydaniu bardzo uwspółcześniony. Stroje, które bardziej pasują do wieku dwudziestego niż do pierwszego. Świątynia, zamiast na targowisko, przerobiona na klub nocny. I Jezus. Idol młodych, współczesna gwiazda, a nawet supergwiazda. Trzeba przyznać, że cały musical zrobiony jest dosyć odważnie. Ukazuje Jezusa przede wszystkim jako człowieka, nie jako Boga. Człowieka, zmęczonego tłumem, który otacza go ze wszystkich stron i który wręcz wymaga, żeby Jezus go uzdrowił. Człowieka, który boi się tego, co ma nadejść, a jednocześnie wie, że musi to zrobić. Człowieka, który cierpi, kiedy zdradzają go ci, którym ufał. Mnie ten ludzki Jezus bardzo odpowiada. Zwraca uwagę na tę część jego natury, którą często pomijamy. A odpierając ataki na ten musical – jako osoba wierząca, nie poczułam się dotknięta, nie uważam spektaklu za bluźnierstwo, wręcz przeciwnie – szczególnie sceny biczowania zrobiły na mnie ogromne wrażenie.

    Zachwycająca obsada

    Czytaj dalej…

  • Natalia Piotrowska: wystarcza mi to, co mam

    Natalia PiotrowskaNie chciałaby zagrać przesłodzonej księżniczki, jak się nie skupi, to wpada z rozpędem na scenę, a czas wolny ostatnio najchętniej wypełnia siłownią. Zapraszam na kolejną Musicalną rozmowę, moim gościem jest Natalia Piotrowska.

    Musicalna: Jakiej roli nigdy nie chciałabyś zagrać?

    Natalia Piotrowska: Nigdy o tym nie myślałam. Każda rola jest dla mnie wyzwaniem, więc chciałabym spróbować wszystkiego. Są oczywiście takie, które są dla mnie dosyć miałkie i nie do końca ciekawe, np. role przesłodzonych księżniczek. Moja osobowość, charakterystyka i fizyczność niespecjalnie do tego pasuje, więc obawiam się, że mogłabym wypaść w nich sztucznie. Chyba jednak nie ma konkretnej roli, której bym nie chciała zagrać.

    To jakie role stanowią największe wyzwanie?

    Te, które są całkowicie odmienne od naszego charakteru. Aktorstwo to jesteśmy my, nasze emocje, fizyczność, nasz głos i to wszystko musimy przerzucić przez siebie. Postać, która jest całkowicie inna, która zachowuje się zupełnie inaczej niż my sami, jest trudna do zagrania. Wymaga wielu godzin prób i przede wszystkim zrozumienia jej działań, absolutnego wczucia się w tę postać.

    Masz swoje musicalowe marzenie?

    Jeszcze parę lat temu powiedziałabym, że jest to ElfabaWicked, ale w tym momencie chyba nie mam takiego konkretnego. Biorę to, co los mi przynosi i staram się z każdej roli zrobić coś dobrego. Wiadomo, że raz się to udaje bardziej, raz mniej, ale walczę dalej.

    Jak zaczęła się przygoda z musicalem?

    Wszystko zaczęło się w roku 2006. Zaczynałam wówczas naukę w IV Liceum Ogólnokształcącym w Bydgoszczy. Pojechałam z klasą na wycieczkę do Warszawy, na Taniec wampirów do Teatru Roma. To był pierwszy musical, który zobaczyłam na żywo i absolutnie się zakochałam. Nie wiązałam w ogóle swojej przyszłości ze śpiewaniem, marzyłam o tym, żeby zostać dziennikarką. Byłam w klasie o profilu dziennikarskim i święcie wierzyłam, że to jest moja droga. Ale poszliśmy na ten musical, siedziałam w pierwszym rzędzie na samym środku i po raz pierwszy coś tak bardzo mnie pochłonęło. Muzyka, aktorzy, wampiry, które krążyły wokół mnie, które się nagle wyłaniały. Siedziałam jak zaczarowana i pamiętam, że nagle, podczas którejś ze scen doznałam olśnienia: przecież ja też tak chcę! Wróciłam do domu i to marzenie się w mojej głowie kotłowało. Nie miałam pojęcia, że są szkoły, które przygotowują do takiego zawodu. Wtedy dopiero zaczynałam liceum, miałam jeszcze parę lat na podjęcie takiej decyzji. W zasadzie tuż przed maturą dowiedziałam się, że w Akademii Muzycznej w Gdańsku są studia musicalowe, to był wtedy zupełnie nowy kierunek. Niestety nie spełniałam praktycznie żadnych wymogów, aby się tam dostać (śmiech). Nie chodziłam wcześniej do szkoły muzycznej, nie uczyłam się profesjonalnie śpiewać, tańczyć. Owszem, śpiewałam na szkolnych akademiach, weselach i próbowałam swoich sił w konkursach wokalnych, ale traktowałam to jako hobby. Podeszłam do egzaminów wstępnych bez jakiejkolwiek wiary w to, że się uda, bo byłam całkowitym laikiem. Ale udało się. Do tej pory jestem wdzięczna moim profesorom, że dali mi szansę. Tak naprawdę dopiero na studiach zaczęła się moja miłość do musicalu, dopiero wtedy zaczęłam poznawać musicale, wdrażać się w ten temat. Skończyłam szkołę, a potem jakoś samo poszło.

    Kiedy zadebiutowałaś na scenie?

    Czytaj dalej…

  • Grudniowy przegląd musicalowy

    grudniowy przegląd

    Zima, mróz, śnieg – czyli dokładnie tak, jak powinno być w grudniu. Lubię w takie dni zaszyć się z zimową herbatą lub kawą (piliście kiedyś korzenną?), zapalić świeczki, otulić kocem i usiąść z dobrą książką. Chociaż wyjście do teatru też jest przyjemną opcją. Sprawdźmy, co oferują nam w przedświątecznym okresie. Zapraszam na grudniowy przegląd musicalowy.

    Warszawa

    Teatr Rampa ma najbardziej świąteczną propozycję dla najmłodszych. Oprócz Awantury o Basię, mogą zobaczyć Wigilijną Opowieść. Dorośli świetnie będą się bawić przy Rapsodii z demonemKobietach na skraju załamania nerwowego. Warte uwagi są też Cafe sax, spektakl oparty na piosenkach Agnieszki Osieckiej i Koncerty kolędowe. W Teatrze Roma przez niemal cały miesiąc Piloci. Dorośli mogą zobaczyć jeszcze Pięć ostatnich lat, natomiast dzieci Małego KsięciaKsięgę Dżungli. Studio Buffo zaprezentuje Piotrusia PanaMetro. W Teatrze Dramatycznym Kinky BootsCabaret.

    Gdynia

    Nad morzem, w Teatrze Muzycznym w Gdyni, Piotruś Pan, GreaseSkrzypek na dachu.

    Poznań

    Do Poznania warto przyjechać na Zakonnicę w przebraniu, Madagaskar i przepiękne Opowieści Zimowe w wykonaniu Edyty Krzemień.

    Łódź

    Czytaj dalej…

  • Listopadowy przegląd musicalowy

    listopadowy przeglądJuż na początku tego miesiąca polska złota jesień przeplata się z polską słotą. Sezon teatralny trwa jednak w najlepsze, w listopadzie pojawi się też kilka premier. Co teatry proponują, aby osłodzić nam krótsze dni, brak słońca i jesienną chandrę? Zapraszam na Listopadowy przegląd musicalowy.

    Kraków

    Zaczynamy od Krakowa i Teatru Variéte,  w którym już 25 listopada premiera musicalu Chicago.

    Chorzów

    Teatrze Rozrywki w Chorzowie możemy zobaczyć drugą premierę tego miesiąca, czyli musical Jak odnieść sukces w biznesie, zanadto się nie wysilając – już od 16 listopada.

    Lublin

    Kolejną, niezwykłą premierę, przygotował Teatr Muzyczny w Lublinie. Na jego scenie możemy zobaczyć musical Fidelitas. „FIDELITAS – Suita Lubelska  łączy elementy muzyki symfonicznej i rozrywkowej, odwołując się do bogatej 700-letniej tradycji Lublina. Twórcy musicalu postanowili na nowo odczytać fascynującą historię i osnuli ją wokół starych i nowych mitów, obrazów, artystów, bohaterów, ale i zwykłych ludzi. Przewodnikami w tej wędrówce są towarzyszący historii miasta jak cień Widzący z Lublina i tajemnicza Julia. Fabuła opiera się na tytułowym wątku wierności (Fidelitas), pokazanym w 17 odsłonach. Bohaterskie epizody, tradycje i legendy łączą się tu z nowoczesnymi, multimedialnymi środkami scenicznymi. Jak dotąd w historii polskiego teatru muzycznego nie było dzieła, które miałoby charakter  epopei – portretu. Spektakl w swojej formie łączy elementy tradycyjnej suity baletowej, musicalu i oratorium. Wolą autorów było stworzenie dzieła odwołującego się do współczesnej wrażliwości i estetyki”.  Premiera 18 listopada.

    Łódź

    Teatr Muzyczny w Łodzi zaprasza na Jesus Christ Superstar, a na koniec miesiąca wciąż świeży tytuł – Les Misérables.

    Gdynia

    Czytaj dalej…

  • To Pan Hurricane, będzie latał nim Jan – Piloci

    PilociChyba najbardziej oczekiwana premiera tego sezonu. O musicalu Piloci było głośno już od zeszłego roku, kiedy tylko ruszyły castingi. Pierwszy autorski musical Teatru Roma przeznaczony dla dorosłych widzów (poprzednie były familijne), bardzo silnie związany z polską historią i jej bohaterami – pilotami walczącymi w Bitwie o Anglię. Miesiące przygotowań, nowa technologia, efekty pirotechniczne. Czy tak szumnie zapowiadany spektakl wzniósł się na wyżyny polskiego musicalu, czy wręcz przeciwnie – okazał się totalnym niewypałem? Zapraszam na recenzję musicalu Piloci.

    Piloci z humorem

    Miłość pilota Jana i artystki kabaretowej Niny to podstawa opowieści, jednak w moim odczuciu nie najważniejszy wątek spektaklu. Dużo bardziej przyciągali mnie piloci – czterech młodych Polaków, którzy bez znajomości angielskiego zostają przyjęci do Królewskich Sił Lotniczych. Jan, Stefan, Franek i Maks to zadziorni, dowcipni młodzi mężczyźni. Bardziej niż nauka angielskiego, interesuje ich nauczycielka, Miss Pinky, bardziej niż poznanie strategii wojskowej – głupie żarty i romanse z WAAFkami. Co wcale nie przekreśla ich szans na powietrzny sukces, wręcz przeciwnie – dzięki swoim zdolnościom i brawurze, stają się bohaterami bitwy. Wszystko zrobione jest z humorem. Nie widzimy herosów, a normalnych ludzi, którzy mimo trudnych warunków potrafią cieszyć się życiem. Przedstawienie całości bez patosu czy historycznego nadęcia, sprawdziło się idealnie. Chociaż historia jest fikcyjna, możemy poczuć klimat tamtych czasów.

    Wiele miejsc

    Przedwojenna Warszawa, jej niezniszczone ulice, piękny park, kabaret zamieniają się w okupacyjne mieszkanie, ciemne ulice i Niemców sprawdzających na każdym kroku. Angielskie miasteczko, wspaniały ogród lorda Stanforda, a zaraz potem już powojenne Moulin Rouge – scenografia zachwyca i jest zdecydowanie jednym z najmocniejszych punktów musicalu, podobnie jak starannie dopracowane stroje. Urzekło mnie to, że gdy patrzymy na trzy przyjaciółki: Ninę, Ewę i Nel – widzimy trzy charaktery, każda ma swój własny styl i coś, co ją wyróżnia. Czterej piloci w mundurach to również bardzo przyjemny widok, w końcu za mundurem panny sznurem.

    Śmietanka tego świata

    Czytaj dalej…

  • Pepa, jesteś tam? – Kobiety na skraju załamania nerwowego

    kobiety na skraju załamania nerwowego
    http://www.teatr-rampa.pl/spektakle/kobiety-na-skraju-zalamania-nerwowego,157

    Jakie jesteśmy jako kobiety? Czułe, wrażliwe, silne, delikatne czy zdecydowane? Co nas napędza w życiu, co sprawia, że podejmujemy takie, a nie inne decyzje? Co może dać nam szczęście? I jaką rolę odgrywają w tym mężczyźni? Prowadzą nas drogą do spełnienia czy raczej na skraj… załamania? Zapraszam Was na recenzję musicalu Kobiety na skraju załamania nerwowego, który miałam przyjemność obejrzeć już na prapremierze w Teatrze Rampa w Warszawie.

    Szczęście?

    Pepa jest gwiazdą. Gra w reklamach, dubbinguje, ma piękne mieszkanie i ukochanego mężczyznę. Jednak pewnego dnia szczęście pryska. Nie traci pracy (nadal jest gwiazdą), nadal ma swoje mieszkanie. Jednak jej ukochany Ivan postanawia ją opuścić i robi to przez… telefon. A konkretniej nagrywając się na sekretarkę, mimo tego, że od wielu lat mieszkali razem. Pepa nie może tak tego zostawić, postanawia odnaleźć ukochanego. Sprawę nieco komplikuje jego żona, Lucia, zostawiona przez niego 19 lat temu, która postanawia odzyskać go drogą sądową, ich syn Carlos – maminsynek i jego narzeczona Marisa, którą przyszła teściowa uważa za pokojówkę. I przyjaciółka Pepy Candela, „najmądrzejsza modelka, jaką Pepa poznała”, która właśnie wplątała się w związek z terrorystą. Historię, z humorem i dystansem, opowiada taksówkarz, który o bohaterach wie więcej niż oni sami.

    Filmy Pedro Almodóvara są specyficzne, taki jest też ten musical, który powstał w oparciu o jeden z nich. Czasem przerysowane postaci, groteskowe sytuacje pokazują jednak gorzką prawdę o kobietach, których życie kręci się wokół ukochanych mężczyzn. Mimo że każda postać jest inna, wszystkie łączy pragnienie miłości, stabilizacji i szczęścia u boku tego jedynego – są gotowe zapłacić za to najwyższą cenę.

    Realizacja

    Czytaj dalej…

  • Październikowy przegląd musicalowy

    jesieńNadeszła jesień. W tym roku jednak wyjątkowo bardzo mnie ona cieszy, a to dlatego, że zapowiada się niesamowity październik. Dwie premiery, dwa musicale widziane po raz drugi i koncert symfoniczny. I jak tu nie skakać z radości. O tym, co zobaczę, dowiecie się na końcu wpisu, a już teraz zapraszam na Październikowy przegląd musicalowy.

    Warszawa

    Warszawa rozpoczyna premierami. Wielka i bardzo oczekiwana premiera nowego polskiego musicalu Piloci już 7 października w Teatrze Roma. Najmłodszych widzów teatr zaprasza na Małego Księcia, Księgę DżungliAlicję w Krainie Czarów, a dorosłych na Novą Scenę na Pięć Ostatnich Lat. To nie jedyna premiera w stolicy. Dzień wcześniej, 6 października, Teatr Rampa zaprezentuje prapremierę musicalu Kobiety na skraju załamania nerwowego. W tym miesiącu w teatrze zobaczymy jeszcze Jeźdźca burzy, dzieci natomiast mogą obejrzeć CalineczkęPinokia. Studio Buffo pokaże Piotrusia Pana, Metro, Romea i Julię oraz Politę. W Teatrze Syrena Kariera Nikodema Dyzmy, w Teatrze Komedia Pierwsza randka. W Teatrze Dramatycznym czeka na nas CabaretKinky Boots. Na ten ostatni musical w ramach akcji Teatr przyjazny studentom 12 października można kupić bilet za 20 zł.

    Łódź

    Kolejna premiera czeka nas w Łodzi, gdzie od 14 października możemy zobaczyć Les Misérables. To jedyny tytuł musicalowy w tym miesiącu.

    Radom

    Czytaj dalej…

  • Kamil Zięba cz. II: moją misją jest rozbawienie świata

    kamil zieba

    Witajcie w drugiej części Wrześniowej musicalnej rozmowy. Pierwszą możecie przeczytać tutaj. Tym razem Kamil Zięba opowiada o swojej działalności w internecie, spotkaniach z fanami i o tym, czego nie znosi w swoim zawodzie. Zapraszam do lektury.

    Musicalna: Studio Accantus. Jak tam trafiłeś?

    Kamil Zięba: Poznałem Bartka w Teatrze Tintilo, gdzie graliśmy razem w spektaklu W Cieniu. Pierwszy raz pojawiłem się w studiu, gdy Bartek rozpoczął nagrania piosenek z tego spektaklu. W pewnym momencie zaprosił mnie do udziału w pierwszej chyba zbiorówce “typu dzisiejszego”, to jest z osobami w okienkach na YT – Jeszcze dzieńNędzników. Myślę, że to pierwsze nagranie rozpoczęło przygodę z Accantusem. Później był duet z Sylwią, którego przyznaję szczerze – nienawidzę. Nienawidzę tej piosenki a głównie chyba nienawidzę, jak to zaśpiewałem. Patrzę na siebie, słucham i myślę: kurde, mogłem to zrobić milion razy lepiej. Może to też miało wpływ na to, że pojawiła się później dosyć długa przerwa. Ani ja do Bartka nie dzwoniłem z propozycjami, nie wszedłem głębiej w tę relację, ani on. To jest fajne, że się udało spotkać na nowo, bo dzięki temu zaczęliśmy pracować dalej i myślę, że kolejny sezon będzie głębszym sezonem mojej obecności tam, intensywniejszym, bo już planujemy pewne rzeczy.

    Fani rozpoznają Cię na ulicy?

    Szczerze powiem, że bardzo rzadko. Myślę, że jest to też spowodowane moją częstotliwością pojawiania się w nagraniach Accantusa. Na pewno jest to mniej intensywne niż Kuba czy Natalka, którzy od lat są tam regularnie. Bardzo mnie zaskoczyły pierwsze sytuacje po nagraniu La La Landu, gdy ktoś zaczepia mnie w tramwaju.. Wszedłem ostatnio do sklepu muzycznego ze sprawą i pan mówi: Kamil, przecież my się znamy z Teatru Muzycznego w Gliwicach i z Accantusa. To bardzo ciekawe sytuacje, ale jak na razie nie jest ich dużo. Ostatnio powstała grupa moich fanów na Facebooku i sobie pomyślałem: kurczę, są ludzie, którzy lubią to, co robię, chociaż robię tego niewiele. Siedziałem wtedy 2-3 godziny przy fortepianie i zacząłem coś komponować, tworzyć, bo zrozumiałem że trzeba się wziąć za siebie, skoro są ludzie, którzy są chętni tego słuchać. To jest bardzo miłe.

    Z jakim odbiorem spotyka się Twój fanpage? Masz na nim specyficzne wpisy.

    Czytaj dalej…

  • Piloci z polotem – konferencja prasowa

    piloci konferencjaSezon teatralny rozpoczął się na dobre. Za nami dwie premiery musicalowe, a już czekają na nas kolejne. Przy niektórych z nich emocje sięgają zenitu, jak przy Pilotach, jednym z najbardziej oczekiwanych tytułów tej jesieni, którego premiera już 7 października w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie. Miałam to szczęście, że mogłam na konferencji prasowej poczuć przedsmak spektaklu i zobaczyć na żywo jego fragmenty.

    Piloci to pełna emocji musicalowa opowieść o miłości brutalnie przerwanej przez II wojnę światową. Wielkie uczucie, łączące Jana, młodego polskiego pilota wojskowego, i Ninę, warszawską aktorkę kabaretową i piosenkarkę, rozgrywa się na tle wydarzeń historycznych lat 30. i 40. ubiegłego wieku – przede wszystkim Bitwy o Anglię, w której doniosłą rolę odegrali polscy piloci” – czytamy w materiałach prasowych.

    Pierwsze musicalowe piosenki

    Konferencja była transmitowana na żywo na Facebooku, więc mogliście oglądać ją na bieżąco, dostępne jest także nagranie. Oprócz rozmów z twórcami, zostały zaprezentowane fragmenty musicalu. Pierwsza piosenka To dziś, to tu wprowadza nas w świat przedwojennej Warszawy i w relacje głównych bohaterów – jesteśmy świadkami ich zaręczyn. Nie obiecuj nic to duet miłosny, który zapewne większość z nas zna już od dawna, ponieważ od wielu miesięcy dostępny jest teledysk do tej piosenki. Mój świat to utwór Prezesa, w którym rewelacyjnie zaprezentował się Janusz Kruciński. Trudno było oderwać od niego wzrok. W świat przedwojennego kabaretu przeniosła nas piosenka Jestem iskrą. Następnie było odtańczone tango, brutalnie przerwane przez obraz walących się budynków. Piloci byli zaśpiewani przez kwartet głównych bohaterów, którzy właśnie dostali się do Królewskich Sił Powietrznych, a Pan Hurricane ukazuje przygotowywanie samolotu, którym będzie latał Jan.

    Różnorodność muzyki

    To, co zdecydowanie wysuwa się na pierwszy plan w tych piosenkach, to ich różnorodność, która bardzo mi się podoba. Możemy usłyszeć typowy musicalowy song, przedwojenny utwór kabaretowy (który bardzo wpisuje się w klimat tamtych czasów) i hip-hopową piosenkę, która, po dwóch dniach od konferencji, nadal siedzi mi w głowie, i ani myśli się z niej wynieść. Co do samego libretta nie chcę się wypowiadać, bo po kilku wyrwanych z kontekstu scenach trudno jest właściwie je ocenić. Muszę jednak przyznać, że zapowiada się bardzo obiecująco.

    Magia na żywo

    Czytaj dalej…