Recenzje

  • Everyone deserves a chance to fly – Wicked

    wickedOd dawna marzyłamWicked. Najpierw poznałam polskie wersje piosenek, potem przeszłam do oryginalnego soundtracku, by w końcu zapoznać się z całą historią. Wiedziałam, że to tylko kwestia czasu, aż wyląduję na West Endzie w Apollo Victoria Theatre. O tym, jak do tego doszło, napiszę Wam w oddzielnym wpisie, teraz zapraszam na recenzję Wicked.

    Zielone przekleństwo

    Ludzie rodzą się z różnymi defektami, czasami bez kończyn czy zniekształceni. Jednak przyjście na świat zielonym jest czymś niezwykłym nawet jak na pełną magii Krainę Oz. Takie nieszczęście spotyka Elfabę – dziewczynę, która jest owocem romansu jej matki i tajemniczego nieznajomego. Nie ma w życiu łatwo – ojciec jej nienawidzi, siostra traktuje jak opiekunkę i służącą, ludzie na jej widok uciekają. Jest jednak coś, co czyni ją wyjątkową – magiczne moce, tak potężne, że każdy może ich pozazdrościć. Czy staną się one przepustką do lepszego życia? Czy Czarnoksiężnik z Krainy Oz, najpotężniejszy w ich świecie, czeka właśnie na nią? Czy jest ona w stanie zmienić to, że zwierzęta, w tym jej ukochany nauczyciel, profesor Dillamond, nagle przestają mówić? Co sprawi, że ta wrażliwa dziewczyna, spragniona miłości i dobra na świecie, stanie się najbardziej znienawidzoną czarownicą w całym Oz?

    Musicalowe marzenie

    Elfaba jest bardzo znaną postacią w świecie musicalowym. Nie jest księżniczką, nie jest kryształowa, podczas całego spektaklu zachodzi w niej szereg zmian. Ma w dodatku niesamowicie trudne songi – jest więc marzeniem wielu aktorek i jednocześnie jednym z największych musicalowych wyzwań. Willemijn Werkaik jest w tej roli perfekcyjna. Z pierwszego rzędu miałam niesamowity widok na całą jej postać, a oprócz wspaniałego głosu, zachwyciła mnie jej mimika i gesty. Grymasy wykrzywiające twarz, pełne miłości spojrzenie na Fiyero czy nieudolne ruchy w tańcu i uwodzeniu, każdy szczegół był bardzo dopracowany. Nie inaczej było w przypadku drugiej bohaterki – Glindy, granej przez Suzie Mathers. Zupełne przeciwieństwo Elfaby i mocno przerysowana postać – jej gesty, teksty, zachowanie, które sprawiały, że momentami cała sala leżała ze śmiechu. A jednocześnie ból na jej twarzy powodował, że człowiek miał ochotę wyć razem z nią.

    Inny świat

    Wrażenie robi też scenografia. Wielka bańka, w której z nieba opuszcza się Glinda, ogromna półka z butami Glindy, wspaniałe Emerald City, oszałamiający awatar Czarnoksiężnika, pojawiający się nagle domek Dorotki. I zachwycające kostiumy. Wieśniacy, którzy już na samym początku cieszą się ze śmierci wiedźmy, uczniowie w szkole Elfaby czy mieszkańcy Emerald City – każda postać była tak wielką indywidualnością, której osobowość zdradzał strój, że głowa chodziła mi jak szalona, próbując ogarnąć wzrokiem chociaż przez chwilę każdego, co było niestety niemożliwe. Wspaniałe były sceny zbiorowe, szczególnie scena balu w szkole i piosenka One short dayNie mogę nie wspomnieć o tancerzach, których świetnie zatańczone układy oddawały nastroje panujące w Oz.

    Wicked ideałem?

    Moja recenzja nie będzie miała standardowego podsumowania, bo nie potrafię wybrać. Nie umiem się zdecydować, czy większe wrażenie zrobiła na mnie Willemijn czy Suzie, a może był to świetny w roli Fiyero Oliver Savile. Nie wiem, czy ulubioną piosenką było Defying gravity, ze swoimi oszałamiającymi efektami specjalnymi i potężnym głosem Elfaby, bawiące do łez i urocze Popular, przepiękne As long as you’re mine, w którym ścisnęły mi się wnętrzności, No good deed, w którym twarz Elfaby zmieniała się z minuty na minutę, a tekst piosenki wyśpiewany tym mocnym głosem w połączeniu z muzyką na żywo i dymem sprawiły, że na kilka minut zapomniałam, jak się oddycha. A może wzruszające For good, w czasie którego miałam łzy w oczach i które uważam za najpiękniejszą piosenkę o przyjaźni, jaką kiedykolwiek słyszałam. Tym razem pojawi się tylko ocena ogólna i będzie to po raz pierwszy 10/10. Piękna, dająca do myślenia, historia, opowiedziana i wyśpiewana przez rewelacyjnych wokalnie i aktorsko artystów. Wspaniała, ogromna scenografia, świetne efekty specjalne i dopracowane w każdym calu stroje. Cudowna muzyka, która porusza, wzrusza i bawi. Porywające sceny zbiorowe. Nie mam Wicked nic do zarzucenia. Jest dla mnie synonimem musicalu idealnego. W Londynie za dziesięć dni zmienia się obsada. Jestem ogromną szczęściarą, że udało mi się trafić na tych fantastycznych aktorów. Wiem, że nie był to mój ostatni spektakl. Z pewnością będę chciała zobaczyć Wicked ponownie i to nie tylko jeden raz.

    Szczegóły spektaklu

    Obsada:

    Elfaba: Willemijn Werkaik

    Glinda: Suzie Mathers

    Fiyero: Oliver Savile

    Madame Morrible: Sue Kelvin

    Czarnoksiężnik: Mark Curry

    Nessarose: Sarah McNicholas

    Boq: Idriss Kargbo

    Dr Dillamond: Martin Ball

    Data:

    8.07.2017

    Ocena ogólna: 10/10!!!

  • Wyginam śmiało ciało – Madagaskar

    musical Madagaskar
    źródło: Teatr Muzyczny w Poznaniu

    Już od jakiegoś czasu ciągnęło mnie na musicale dla dzieci. Byłam ciekawa, jaką mają formę, jak angażują młodych widzów i czy dorosły może coś z nich wynieść. Bardzo się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że Teatr Muzyczny w Poznaniu przygotowuje musical Madagaskar. Połączył go z akcją Bilet do teatru za 500 groszy i po odstaniu swojego w kolejce do kasy, udało się zdobyć bilety w tej oszałamiającej cenie. Czym zachwycił mnie Madagaskar, a czym zaskoczył Król Julian? Zapraszam na recenzję.

    Ludzkie zwierzęta

    Film należy już do pewnego rodzaju klasyków filmów animowanych. Kto z nas nie zna szalonych Pingwinów z Madagaskaru albo nigdy nie widział Króla Juliana? Te charakterystyczne zwierzęta widzimy nie tylko na ekranie, lecz także na sklepowych półkach. To było pierwsze wyzwanie postawione przed twórcami – kostiumy. Trzeba przyznać, że spisali się wzorowo. Pierwszy raz miałam okazję oglądać aktorów przebranych za zwierzęta. W musicalu to nic odkrywczego, wystarczy spojrzeć chociażby na Króla Lwa albo Tarzana, jednak dla mnie było to coś nowego. Aktorzy, wcielając się w zwierzę, muszą poruszać się zgodnie ze specyfiką danego gatunku. Wystarczy jednak spojrzeć na drobne kroczki pingwinów czy ciężkie ruchy hipopotamicy Glorii, żeby wiedzieć, że to zdecydowanie im się udało.

    Uważaj na marzenia

    Znacie cytat „Uważaj na marzenia, bo mogą się spełnić”? Idealnie pasuje do całej historii. Zebra Marty, podobnie jak większość innych zwierząt w zoo, nie zna życia na wolności, co nie przeszkadza mu o nim marzyć. Kiedy w dniu urodzin udaje mu się uciec z zoo, jego przyjaciele: lew Alex, hipopotamica Gloria i żyrafa Melman ruszają za nim. Cały Nowy Jork przeżywa ucieczkę dzikich zwierząt, próbując odstawić uciekinierów na miejsce. Kiedy w końcu udaje się je złapać, są przekonane, że przenoszą je do innego ogrodu. Jednak, w trakcie podróży, w wyniku wypadku (lub raczej: pingwinów), trafiają na Madagaskar. Raj na ziemi? Niezupełnie. Bo co to za raj, w którym Alex nie dostanie codziennej porcji świeżego steku?

    Król jest tylko jeden

    Czytaj dalej…

  • Accantus na żywo: Sylwia Banasik

    recital-sylwii-banasikStudio Accantus poznałam trochę ponad rok temu. Wokaliści Studia od razu mnie zauroczyli swoimi wykonaniami oraz pasją do tego, co robią. Nie mogłam przegapić okazji, żeby usłyszeć ich na żywo i się z nimi spotkać. Na pierwszy recital pojechałam niecałe trzy miesiące później. Wróciłam z niego zachwycona. W zeszłym tygodniu byłam po raz kolejny. To był już mój czwarty recital z serii Accantus na żywo, po raz drugi był to recital Sylwii Banasik. Zapraszam na recenzję.

    Kontakt z publicznością

    Recitale Accantusa trudno nazwać kameralnymi, jest na nich kilkaset osób, ale właśnie takie mam zawsze odczucie – jakbym była na małym, zamkniętym wieczorze z gwiazdami. Już od samego początku Sylwia starała się nawiązać kontakt z publicznością, zagadując, rzucając żarcikami. Nie inaczej zachowywali się jej goście, bo warto wspomnieć, że artysta nigdy nie jest podczas takiego występu sam, zawsze pojawiają się inni wokaliści, których tak dobrze znamy z kanału na YouTubie. To, co mnie zawsze fascynuje, to relacje między nimi. Po tych ludziach widać, że naprawdę bardzo się lubią i cieszy ich to, co robią. Ta radość udziela się także widzom.

    Recital ma charakter musicalowo-bajkowy, chociaż u Sylwii to musical gra pierwsze skrzypce. Brawurowo zaczęła od piosenki BellePięknej i Bestii, czym zaskoczyła całą publiczność. Następnie zgrabnie przechodziła przez różne hity, takie jak Kolorowy wiatrPocahontas, Wilcza zamieć czy Wyśniłam senNędzników. Aktorsko świetnie wypadła też w piosence Czas na grzech z serialu musicalowego Smash, w której pokazała całkiem inne oblicze niż to, które znaliśmy do tej pory.

    Wciąż masz jeszcze czas

    Macie takie piosenki, dla których jesteście w stanie pojechać na koniec świata? Takie, które Was poruszają, wywołują ciarki, sprawiają, że coś w Was pęka? Tak się czułam, kiedy w zeszłym roku po raz pierwszy usłyszałam Masz jeszcze czas z musicalu Once w wykonaniu Sylwii Banasik i Pawła Izdebskiego. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się wtedy płakać na koncercie. Od tamtego momentu zawsze to na tę piosenkę czekam najbardziej. Nie sądziłam, że można ją wykonać jeszcze piękniej. A jednak. Wystarczy dołożyć skrzypce rewelacyjnej Magdy Laskowskiej. Trudno opisać emocje, jakie się budzą w człowieku, kiedy słyszy coś tak pięknego. Z moich rozmów z ludźmi po koncercie wynikło, że nie byłam jedyną osobą, która w oczach miała łzy.

    Dobrą być nie popłaca?

    Czytaj dalej…

  • Tak tęsknię do Twych rąk – Ghost

    ghostIstnieją takie filmy, które są klasyczne. Takie, które w telewizji powtarzane są kilka razy w roku, a na sam widok tytułu już się uśmiechamy. Wielokrotnie nagradzane. Co się z nimi stanie, jeśli postanowimy zrobić z nich musical? Zapraszam na recenzję musicalu Ghost.

    Ghost

    Historię z filmu Uwierz w ducha znamy chyba wszyscy. Sam i Molly są szczęśliwą parą, wprowadzają się do wymarzonego mieszkania, mają pracę, przyjaźnią się z Carlem. Wszystko zmienia się jednej nocy, kiedy Sam zostaje zamordowany. Nie odchodzi jednak, a pozostaje w tym świecie jako duch. Nikt go nie widzi i nikt nie może usłyszeć, z wyjątkiem… Ody, medium, która do tej pory zajmowała się oszukiwaniem bogatych, że słyszy duchy ich bliskich. Sama jednak słyszy naprawdę. A on wykorzystuje wszystkie sposoby, by zmusić ją do pomocy. Okazuje się bowiem, że jego śmierć nie była przypadkowa, a Molly grozi ogromne niebezpieczeństwo. Czy jednak Molly posłucha przypadkowej kobiety, w dziwacznym kolorowym stroju, a przy tym wielokrotnie notowanej?

    Zwykła niezwykła codzienność

    Czytaj dalej…

  • Wybudujemy wieżę – Metro

    Metro
    http://musical-metro.pl/galeria/

    Młodzi ludzie mają wielkie marzenia. Zwłaszcza ci, którzy chcą być sławni i spełniać się artystycznie. Często są gotowi na wszystko, żeby osiągnąć swój cel. Mogą poświęcić bliskich, porzucić dotychczasowe życie, nagiąć wartości. Co jednak, jeśli swoje szczęście odnajdą w czymś, czego się zupełnie nie spodziewali? Taką historię opowiada musical Metro. Zapraszam na recenzję.

    Kariera kosztem wszystkiego?

    Gdzie można robić karierę muzyczną? Na scenie teatrów, na wielkich festiwalach, na scenach muzycznych. A może miłość do muzyki jest tak silna, że wystarczy do tego stacja metra? Taką drogę wybrał Jan i w tym świecie jest szczęśliwy. Ma swoją gitarę i swoją samotność. Do czasu, kiedy w teatrze nieopodal nie odbywa się casting. Cała grupa młodych, zdolnych ludzi zostaje odrzucona przez reżysera. Łącznie z Anką, która zasypia na stacji, a tym samym przegapia ostatnie metro. Droga Jana najpierw krzyżuje się z jej drogą, a następnie z drogami pozostałych. Postanawiają na stacji wystawić własny spektakl. Łączy ich muzyka, pasja, z czasem przyjaźń. Czy to wystarczy, kiedy dostaną propozycję nie do odrzucenia?

    Klasyka polskiego musicalu

    Czytaj dalej…

  • W jego oczach – Jekyll&Hyde

    jekyll&hydeZ kimkolwiek bym nie rozmawiała o tym musicalu, każdy był nim zachwycony. Mówili, że świetna historia, piękna muzyka, fajne efekty. Nie mogłam już się doczekać, więc postanowiłam iść na Jekyll&Hyde jeszcze w marcu, jako drugi spektakl w tym miesiącu. Szczególnie, że z okazji 50. spektaklu Teatr Muzyczny w Poznaniu przygotował dodatkowe atrakcje dla widzów. O zlocie fanów z pewnością Wam jeszcze napiszę, dzisiaj zapraszam na recenzję musicalu Jekyll&Hyde.

    Zło jest w każdym?

    Odwieczna walka dobra ze złem była tematem, który zastanawiał ludzkość od początku jej istnienia. Szczególnie, jeżeli dochodziło do niej wewnątrz człowieka. Nad tym tematem pochyla się także dr Jekyll – pracuje nad miksturą, która wydzieli w człowieku tę złą część. Przez te badania niemal wszyscy uważają go za dziwaka – z wyjątkiem najbliższych mu osób, w tym jego narzeczonej Emmy. Jekyllowi nie udaje się przekonać rady szpitala, żeby pozwoliła mu eksperymentować na ludziach, w związku z tym postanawia przetestować swój eliksir na sobie. W ten sposób rodzi się Edward Hyde, który krok po kroku zaczyna panować nad lekarzem.

    Teatralne efekty

    Czytaj dalej…

  • Nie trzeba łez, Argentyno – Evita

    Evita
    Evita, fot. R. Lak

    Jest wiele musicali, które zobaczyłabym jeszcze raz. Głównie dlatego, że tak mnie zachwyciły. Był jednak taki, który, mówiąc wprost, niesamowicie mnie zmęczył. Widziałam go w czasach, kiedy nawet nie śniło mi się o blogu i musicalowych podróżach. To jeden z najczęściej wystawianych musicali na świecie, więc postanowiłam dać mu drugą szansę. Starannie wybrałam obsadę i w Dzień Kobiet, w ramach prezentu, sprawiłam sobie bilet na Evitę. Zapraszam na recenzję.

    Evita wiecznie żywa

    Evita to musical biograficzny, opowiadający historię Evy Perón. Kobieta wywodziła się z biedoty, w wieku 15 lat trafiła do Buenos Aires, gdzie pracowała jako aktorka, potem została żoną Juana Perona, przyszłego prezydenta Argentyny. Musicalowi daleko jednak do słodkiego wychwalania jej osoby, głównie przez postać Che – narratora, który przeprowadza nas przez życie Evy, nie szczędząc ironicznych komentarzy. Na początku widzimy więc sceny z pogrzebu Evy i naród pogrążony w żałobie, by za chwilę cofnąć się do początków jej kariery, kiedy jako nastolatka była gotowa na wszystko, byle tylko osiągnąć swój cel. Podczas całego musicalu miałam mieszane uczucia – jaka naprawdę była Evita? Czy jej fundacja, solidaryzowanie się z biednymi wypływały z potrzeby serca, czy były tylko jedną z dróg, prowadzących do obranego wcześniej celu? Czy dzieci, śpiewające „o święta Evo” naprawdę wiele jej zawdzięczały? Historia Evy, zgrabnie przeplatana narracją Che, zdecydowanie zmusza nas do refleksji.

    Na pierwszym planie

    Czytaj dalej…

  • Mnie całą miłość daj – Mamma Mia!

    mamma-mia-roma
    http://teatrroma.pl/cykl/mamma-mia/

    Odkąd pamiętam, uwielbiałam Abbę. Ciągle słuchałam jej piosenek, tańczyłam w pokoju przy Dancing Queen i wzruszałam się przy The winner takes it all. Film Mamma Mia! miałam na płycie i oglądałam wiele razy. Dlaczego więc nie udałam się do Romy od razu po premierze musicalu Mamma Mia!? Powiem szczerze: trochę się bałam. Tego, że to, co w mojej głowie jest czymś cudownym, nagle na scenie okaże się marną inscenizacją. Że magia obecna w filmie na scenie nie będzie już działać. Ale najbardziej bałam się polskich wersji piosenek mojej Abby. Kiedy jednak usłyszałam, że Mamma Mia! schodzi z afisza w czerwcu, wiedziałam, że czas pokonać obawy, bo nie daruję sobie, jeśli nie zobaczę tego musicalu na żywo. Tak oto kilka dni temu siedziałyśmy z Elfi na widowni Teatru Muzycznego Roma, trochę przerażone, bardziej podekscytowane i ciekawe tego, co za chwilę zobaczymy. Zapraszam na recenzję Mamma Mia!

    Znaleźć tego właściwego

    Sophie, dwudziestoletnia dziewczyna, wychodzi za mąż. Chce, żeby ten dzień był wyjątkowy, dlatego postanawia zaprosić swojego ojca, którego nigdy nie poznała. Znajduje pamiętnik matki, a w nim trzech kandydatów do tej zaszczytnej roli. Nie wie jednak, który z nich jest tym właściwym – dlatego zaprasza wszystkich.

    Lato w środku zimy

    Czytaj dalej…

  • Bo cuda dzieją się, gdy wierzysz w nie – Accantus Symfonicznie

     

    accantus symfonicznieTo było jedno z tych marzeń, które powstały w mojej głowie, na długo zanim na blogu pojawiła się lista. Tliło się cały czas, więc jak w grudniu zobaczyłam ogłoszenie, to nie zastanawiałam się nawet przez chwilę. W końcu Lublin to raptem trzy godziny autobusem od mojego domu. Kupiłam bilet i czekałam. Wreszcie nastał ten dzień, a koncert musicalowy Accantus Symfonicznie przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Zapraszam Was na recenzję.

    Orkiestra symfoniczna

    Jedną z rzeczy, które najbardziej kocham w musicalach, jest muzyka na żywo. Tutaj miałam coś jeszcze piękniejszego: Orkiestrę Symfoniczną im. Karola Namysłowskiego w Zamościu – jak się dowiedziałam od dyrygenta Tadeusza Wicherka – najstarszą orkiestrę symfoniczną w Polsce. Ich grę trudno opisać słowami. Kiedy się słyszy ponad pięćdziesiąt różnych instrumentów, tworzących jedną harmonijną melodię, człowieka aż przechodzą ciarki. Szczególnie, jeśli do tej melodii za chwilę dołączają niesamowite głosy. Człowiek siedzi jak zahipnotyzowany przez cały koncert. Przynajmniej ja tak miałam.

    accantus symfonicznie 1

    Minimum gadania, maksimum śpiewu

    Czytaj dalej…

  • Bo życie kabaretem jest – Cabaret

    cabaret
    fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska / teatrdramatyczny.pl

    Czerwone światła, klimatyczna muzyka i pojawia się on, mistrz, który zabiera nas w całkowicie inny świat. Znajdujemy się w przedwojennym Berlinie, w klubie KitKat – który przyciąga obcokrajowców – Willkommen, Bienvenue, Welcome. Dasz się skusić? Zapraszam na recenzję Cabaretu, granego w Teatrze Dramatycznym w Warszawie.

    Oskarowa wersja

    Podejrzewam, że całą historię większość z Was zna ze słynnego filmu z 1972 roku. Ja jednak, o czym wiedzą doskonale moi znajomi, mam duże braki w kinematografii. Nawet jeśli chodzi o musicale. Poszłam więc bez większego przygotowania i nie wiedziałam, czego się spodziewać. To dla mnie nic nowego, zwykle nie czytam recenzji ani opisów, bo lubię, jak spektakl mnie zaskakuje. Tak było i tym razem.

    Obserwujemy historię Cliffa, Amerykanina, który przyjeżdża do Berlina, by ukończyć swoją książkę. Już w pociągu poznaje Ernsta Ludwiga, któremu pomaga w ukryciu torby przed kontrolą graniczną. To Ernst proponuje mu pokój i wprowadza do Cabaretu, który odmieni jego życie. Bo tam pozna angielską piosenkarkę kabaretową – Sally.

    Klimat burleski

    Klimat musicalu jest całkiem inny niż tych, które dotychczas widziałam. Kojarzy mi się z burleską – bo tak wygląda tytułowy Cabaret. Są skąpe stroje, erotyczne tańce i zachęta, przede wszystkim do cielesnych rozkoszy. Ale gdzieś za tym kryją się też ludzkie dramaty. Zderzenie pomiędzy marzeniami a rzeczywistością. Cliff, który przyjeżdża po sławę, w listach okłamuje rodzinę, że książkę już niemal skończył. Tymczasem szuka jakiejkolwiek pracy, która zapewni mu utrzymanie. Przeżywa szok, kiedy Ernst okazuje się kimś całkiem innym niż początkowo zakładał. Sally, która staje przed wyborem pomiędzy spokojnym życiem w Ameryce a atrakcjami, które daje jej scena. Właścicielka pokoju, która nagle ma wybierać między miłością a bezpieczeństwem. A wszystko na tle zbliżającej się wojny i nazizmu, który powoli ogarnia serca bohaterów. Nie wszyscy jednak zdają sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie niesie.

    Mistrz Ceremonii mistrzem spektaklu

    Czytaj dalej…

Close