ghostIstnieją takie filmy, które są klasyczne. Takie, które w telewizji powtarzane są kilka razy w roku, a na sam widok tytułu już się uśmiechamy. Wielokrotnie nagradzane. Co się z nimi stanie, jeśli postanowimy zrobić z nich musical? Zapraszam na recenzję musicalu Ghost.

Ghost

Historię z filmu Uwierz w ducha znamy chyba wszyscy. Sam i Molly są szczęśliwą parą, wprowadzają się do wymarzonego mieszkania, mają pracę, przyjaźnią się z Carlem. Wszystko zmienia się jednej nocy, kiedy Sam zostaje zamordowany. Nie odchodzi jednak, a pozostaje w tym świecie jako duch. Nikt go nie widzi i nikt nie może usłyszeć, z wyjątkiem… Ody, medium, która do tej pory zajmowała się oszukiwaniem bogatych, że słyszy duchy ich bliskich. Sama jednak słyszy naprawdę. A on wykorzystuje wszystkie sposoby, by zmusić ją do pomocy. Okazuje się bowiem, że jego śmierć nie była przypadkowa, a Molly grozi ogromne niebezpieczeństwo. Czy jednak Molly posłucha przypadkowej kobiety, w dziwacznym kolorowym stroju, a przy tym wielokrotnie notowanej?

Zwykła niezwykła codzienność

Teatr nie mógł zaskoczyć nas fabułą, bo jest ona szerzej znana, musiał więc zaskoczyć realizacją. A ta wypadła naprawdę dobrze. Dosyć prosta scenografia jest wspierana przez rewelacyjne efekty specjalne. Zaczynając od Sama przechodzącego przez drzwi, poprzez niesamowite podmuchy Ducha Metra, na pięknych wizualizacjach piekielnych płomieni kończąc. Świetnie były zrobione też kostiumy. To jeden z nielicznych musicali, ostatnio przeze mnie widzianych, który jest osadzony we współczesności. Bohaterowie są więc ubrani zwyczajnie (pomijając Odę, której barwne stroje zdecydowanie dodają uroku), używają telefonów komórkowych (głównie jako aparatu, tu Molly przoduje jako fotograf), piją kawę i na obiad jedzą chińszczyznę. Bardzo łatwo więc się z nimi utożsamić.

Magiczne głosy

Wyjątkowa jest też muzyka. Całkowicie zauroczyły mnie głosy głównych bohaterów. Pierwszy raz miałam okazję słyszeć na żywo Edytę Krzemień – jej magiczny głos hipnotyzował zarówno w weselszych piosenkach (Teraz tu), jak i w pięknych lirycznych. Równie zachwycił mnie Przemysław Zubowicz. W jednej ze scen przy jego głosie autentycznie zadrżałam. Cała jego kreacja Sama była świetna. Rewelacyjne sceny komediowe (taniec z gitarą był mistrzowski), chodzenie za Odą i ciągłe śpiewanie piosenki o psie, wzruszające sceny z Molly (wspaniała przy jej kole garncarskim). Żałuję tylko, że siedziałam na tyle daleko, że nie byłam w stanie dobrze dostrzec mimiki. Nie mogę nie wspomnieć o Marcie Smuk jako Odzie. Jej komediowa rola zdecydowanie przyćmiła inne. Sposób chodzenia, mówienia, śpiewu – nie można jej odmówić talentu komediowego. Chyba po raz pierwszy miałam aż tak duży dylemat, która rola zdobyła moje serce. Przewaga jest naprawdę minimalna. Wspaniały zespół, świetne układy taneczne, zgrana ekipa. Tak naprawdę wady dla mnie były głównie techniczne – kilka razy światło nie zapaliło się w odpowiednim momencie, a przerwa trwała aż 40 min, przez co spektakl skończył się bardzo późno. Nie przeszkodziło mi to jednak w nocnym spacerze nad morze, które uwielbiam o każdej porze.

A może nad morze?

To już mój szósty musical w tym roku. I przyznam szczerze, że dla mnie najlepszy. Piękna historia (film zdobył Oskara za najlepszy scenariusz oryginalny), dużo wątków komediowych, niesamowite efekty, świetni aktorzy i przede wszystkim bajeczne głosy, które po kilku dniach nadal brzmią w mojej głowie. Bardzo polecam. Sama z chęcią pojadę jeszcze raz.

Szczegóły spektaklu

Obsada:

Sam: Przemysław Zubowicz

Molly: Edyta Krzemień

Carl: Krzysztof Wojciechowski

Oda: Marta Smuk

Clara: Karolina Merda

Louise: Sylwia Wąsik

Duch Metra: Krzysztof Kowalski

Duch Szpitala: Sasza Reznikow

Willy Lopez: Tomasz Więcek

Data:

22.04.2017 g. 19:00

Ulubieńcy:

Ocena musicalu: 9/10

Ulubiony aktor: Przemysław Zubowicz

Ulubiona scena: wizyta Ody w banku

Ulubiona piosenka: Unchained melody

Ulubiony głos: Edyta Krzemień

Widzieliście musical Ghost? Jak Wasze wrażenia? A może historia wcale Was nie zachęca, żeby ten musical obejrzeć? Podzielcie się w komentarzach.