jak zostać artystą musicalowymKto z Was, oglądając jakiś wspaniały musical, nie marzył o tym, żeby pojawić się na scenie razem z artystami? Ja bardzo, mimo oczywistego braku talentu w tym kierunku. Jeżeli jednak wybór życiowej drogi jeszcze przed Wami, poprosiłam Monikę z bloga Spojrzenie na musical o kilka wskazówek, jak zostać artystą musicalowym. Myślicie, że na przygotowania do egzaminów, które odbędą się w przyszłym roku na przełomie czerwca/lipca jest jeszcze za wcześnie? Obawiam się, że czasami może być nawet za późno. Zapraszam Was na wpis Moniki.


Jeśli myślicie o karierze artysty musicalowego, mogę się z Wami podzielić kilkoma wskazówkami. Dotyczą one tego, jakie decyzje musicie podjąć i na co się przygotować… bo jak sądzę, każdy z Was wie, że musi przede wszystkim popracować warsztatowo.

Przygotuj się na opór rodziny.

To jest właściwie pierwsza rzecz, z którą należy się pogodzić, aby w przyszłości, realizując się zawodowo, po prostu nie zwariować. Oczywiście, są rodzice, którzy potrafią rozmawiać ze swoimi dziećmi, którzy lubią teatr czy muzykę lub których po prostu stać na to, by dziecko realizowało się w czymś „bez przyszłości”. Jednak nie oszukujmy się, w większości przypadków rodzice podchodzą do tematu odrobinkę wrogo. Dla nich „aktor” to wytatuowany skandalista, a teatr jest miejscem, gdzie uprawia się seks na żywo. Może, zanim zdecydujemy się wkroczyć na tę „drogę moralnego zepsucia”, warto zaprosić rodzinę do teatru na coś dobrego i ciekawego, aby ten obraz sztuki trochę poprawić?

Nastaw się na dużo pracy i wydatków.

Jeżeli myślimy poważnie o zawodzie artysty scen muzycznych, naukę musimy rozpocząć na długo przed egzaminami wstępnymi. Oczywiście, szkoła istnieje po to, aby tam się wszystkiego nauczyć, jednak w praktyce wygląda to tak, że w rekrutacji biorą udział setki (w Zelwerowiczu są to ponoć tysiące…) młodych ludzi i każdy może okazać się lepszy od nas. Jeśli więc zależy nam na tej ścieżce kariery, musimy zainwestować w siebie. Co nam się może przydać?

  • śpiew,
  • aktorstwo (głównie interpretacja wiersza i prozy oraz improwizacja),
  • taniec (warto postawić na klasykę, jazz i broadway dance, ale jednak ważniejsza od techniki jest kondycja oraz koordynacja ruchowa),
  • dykcja,
  • dodatkowym atutem będą warsztaty z castingu i/lub autoprezentacji,
  • ponadto większość egzaminów do szkół artystycznych to wiedza teoretyczna, dlatego warto zapoznać się z pozycjami książkowymi proponowanymi przez uczelnię.

Całkowite koszty miesięczne to około 250-600 zł – w zależności od konkretnych potrzeb, cen oraz organizacji pracy. A warto dodać, że egzaminy najczęściej również są płatne, więc oszczędności mogą się przydać.

Przygotuj się na ogromną konkurencję – zwłaszcza jeśli jesteś kobietą.

Aby dostać się do szkoły artystycznej za pierwszym razem, trzeba mieć albo dużo szczęścia, albo niewielu rywali. W tym drugim przypadku nie jest to dobry znak.

Jak pisałam wcześniej, w rekrutacji przewijają się setki kandydatów, a egzamin to taki swego rodzaju konkurs talentów. Druzgocącą przewagę stanowią dziewczęta. Często – choć nie zawsze – jest tak, że dąży się do stosunkowego wyrównania liczby kobiet i mężczyzn w grupie, więc jeśli jest 20 miejsc na 200 chętnych, a wśród chętnych jest 40 chłopaków i 160 dziewczyn, tak naprawdę szansę ma co czwarty chłopak i co szesnasta dziewczyna.

Idź na kilka różnych egzaminów.

Poniedziałek, wtorek, środa w Krakowie, weekend w Gdyni, kolejny poniedziałek i wtorek Wrocław, a reszta tygodnia to lawirowanie między Warszawą a Łodzią? To jest absolutnie normalne! Oczywiście, wszystko zależy od naszych możliwości finansowych, wytrzymałości fizycznej i psychicznej oraz umiejętności sprawnego przemieszczania się, ale jeśli bardzo zależy nam na nauce w szkole artystycznej, warto dać sobie kilka szans w ciągu jednego roku. Czasem o przyjęciu decydują nie tylko umiejętności, ale… widzimisię komisji. W Warszawie skończymy na drugim etapie, ale już we Wrocławiu będziemy pod kreską. Bo w Warszawie widzieli już stu takich, jak my, a we Wrocławiu stwierdzili, że jest w nas coś naprawdę wyjątkowego. Tak po prostu jest i warto wziąć pod uwagę kilka różnych miejsc.

Zgromadź oszczędności i pożegnaj swoje dotychczasowe życie.

Dostałeś się na studia aktorskie lub wokalno-aktorskie? Moje gratulacje! Mam więc dla Ciebie ostatnią radę: wakacje poświęć na zgromadzenie oszczędności na czarną godzinę oraz na uporządkowanie swoich spraw przed zniknięciem na cztery-pięć lat. Brzmi strasznie? Cóż, dla niektórych faktycznie jest straszne.

Pierwsza rzecz, w szkołach aktorskich i musicalowych prawie nie istnieje coś takiego jak życie prywatne. A jeśli już, wymaga trzymania się naprawdę twardego grafiku. Dodatkowa praca? Chyba tylko w nocy i w niedzielę. Wyjazd do domu na drugi koniec Polski? Od tego są Boże Narodzenie i Wielkanoc. Weekendowy wypad do klubu? Tańca masz aż nadto na zajęciach, a winko i wódeczkę spokojnie możesz zaaplikować sobie w bursie. I tylko ze znajomymi ze szkoły, bo innych po prostu już nie masz.

Szkoła musicalowa to ogromne poświęcenie i warto zdawać sobie z tego sprawę. Porównywana jest do życia w klasztorze. Jednak te kilka lat spędzone na akademii lub w studium uważane są za najpiękniejszy czas w życiu każdego artysty. Coś w tym jest – szkoła artystyczna to praktycznie drugi dom, a obecni tam ludzie to prawie ciocie, wujowie i ukochani kuzyni.

Wszystkim, którzy marzą o tej trudnej, ale pięknej ścieżce kariery, życzę powodzenia!!! Mam nadzieję, że moje wskazówki będą choć trochę pomocne.


Jeżeli jeszcze się nie przestraszyliście, to nie pozostaje mi nic innego, jak trzymać za Was kciuki w spełnianiu marzeń. Kto będzie podchodził do egzaminów w przyszłym roku?