Metro
http://musical-metro.pl/galeria/

Młodzi ludzie mają wielkie marzenia. Zwłaszcza ci, którzy chcą być sławni i spełniać się artystycznie. Często są gotowi na wszystko, żeby osiągnąć swój cel. Mogą poświęcić bliskich, porzucić dotychczasowe życie, nagiąć wartości. Co jednak, jeśli swoje szczęście odnajdą w czymś, czego się zupełnie nie spodziewali? Taką historię opowiada musical Metro. Zapraszam na recenzję.

Kariera kosztem wszystkiego?

Gdzie można robić karierę muzyczną? Na scenie teatrów, na wielkich festiwalach, na scenach muzycznych. A może miłość do muzyki jest tak silna, że wystarczy do tego stacja metra? Taką drogę wybrał Jan i w tym świecie jest szczęśliwy. Ma swoją gitarę i swoją samotność. Do czasu, kiedy w teatrze nieopodal nie odbywa się casting. Cała grupa młodych, zdolnych ludzi zostaje odrzucona przez reżysera. Łącznie z Anką, która zasypia na stacji, a tym samym przegapia ostatnie metro. Droga Jana najpierw krzyżuje się z jej drogą, a następnie z drogami pozostałych. Postanawiają na stacji wystawić własny spektakl. Łączy ich muzyka, pasja, z czasem przyjaźń. Czy to wystarczy, kiedy dostaną propozycję nie do odrzucenia?

Klasyka polskiego musicalu

Metro jest klasycznym polskim musicalem, granym od ponad dwudziestu pięciu lat. Nie tylko w Teatrze Studio Buffo, również w wielu miastach całej Polski (wyjazdowo), a także za granicą. Historia młodych artystów nieprzerwanie przyciąga rzesze, bardzo często szkoły. Sama też po raz pierwszy widziałam je w gimnazjum. Nie byłam wtedy zbyt zachwycona. Po dwunastu latach nadal nie jestem. O ile pierwszy akt był naprawdę dobry, o tyle drugi bardzo mi się dłużył. Przesyt piosenek na jeden temat – pieniędzy – sprawiał, że widzowie zaczynali się niespokojnie wiercić w fotelach. Sama fabuła też pozostawia wiele do życzenia. Ciekawie pokazuje różne charaktery, chociaż bardzo przeszkadzała mi bezimienność bohaterów, z imienia znamy tylko Jana i Ankę (spoza grupy artystów są jeszcze Filip i Max). Zabrakło trochę głębi w całej tej historii. Za to jest wiele naprawdę dobrych piosenek, jak Chcę być Kopciuszkiem, Uciekali, Bluzwis czy Wieża Babel, której fantastyczne wykonanie aż wywołało we mnie ciarki.

Mistrzowska gra

Najlepiej w całym musicalu wypada obsada i chyba tylko dla aktorów zdecydowałabym się pójść jeszcze raz. Na pierwsze miejsce wybija się Janek Traczyk w roli Jana – jest mistrzowski zarówno aktorsko, jak i wokalnie. Od dawna chciałam usłyszeć Janka na żywo i nie zawiodłam się. Jest on zdecydowanie najmocniejszym punktem całego spektaklu. Jego Jan jest taki, jaki być powinien: trochę wycofany, czasem lekko ironiczny, jednak bardzo pewny drogi, którą wybrał. Również duże wrażenie zrobiła na mnie Maria Tyszkiewicz, w roli jednej z bezimiennych wokalistek – swoimi gestami, mimiką, śpiewem wykreowała naprawdę dobrą postać. Zachwycali też tancerze, którzy w swoich skomplikowanych choreografiach momentami zapierali dech w piersiach.

Najlepsze Metro?

Mam bardzo ambiwalentne uczucia, jeśli chodzi o ten musical. Z jednej strony jest naprawdę dobrze zrealizowany (ta obsada!), z drugiej po wyjściu z teatru nie czułam radosnej ekscytacji i przekonania, że właśnie zobaczyłam coś dobrego. Natomiast skłania do refleksji, bo pokazuje wiele ważnych rzeczy: rodzące się uczucie pomiędzy Janem i Anką, konflikt rodzinny pomiędzy Janem a jego bratem Filipem, miłość do muzyki, stojącą czasem w sprzeczności z karierą i sławą. Czy to wystarczy? Przekonajcie się sami.

Szczegóły spektaklu

Obsada:

Anka: Natalia Kujawa

Jan: Jan Traczyk

Filip: Maciej Robakiewicz

Max: Mariusz Czajka

Wokaliści:
Maria Tyszkiewicz, Aleksandra Zawadzka, Magdalena Depczyk, Emilia Dębska, Jerzy Grzechnik, Artur Chamski,  Marcin Tyma, Mateusz Jakubiec.

Data:

19.04.2017, g. 16

Ulubieńcy:

Ocena musicalu: 6/10

Ulubiona scena: pierwsza rozmowa Jana i Anki

Ulubiony aktor: Jan Traczyk jako Jan

Ulubiona piosenka: Wieża Babel

Ulubiony głos: Jan Traczyk jako Jan

Kto z Was widział Metro? Jak Wam się podobało? Podzielacie moją opinię czy wręcz przeciwnie, spektakl Was zachwycił? Podzielcie się w komentarzach.