• Jak zacząć przygodę z musicalem?

    jak zacząć przygodę z musicalemNiektóre osoby, które trafiają na bloga, przyznają, że nigdy nie były na musicalu. Powody są różne: ogółem rzadko chodzą do teatru, nie biorą pod uwagę musicalu, nie wiedzą, który wybrać, więc idą na coś pewniejszego. Dzisiaj artykuł właśnie dla Was – jak zacząć przygodę z musicalem. Zapraszam.

    Obejrzyj film muzyczny

    Musicale są specyficzną formą sztuki. Pomijając te w całości śpiewane (jak Notre Dame de Paris czy Jesus Christ Superstar), bohaterowie ni z tego, ni z owego zaczynają śpiewać, co w niektórych może wzbudzać konsternację i oddzielać w jakiś sposób musical od prawdziwego życia (a przecież w sztukach teatralnych lubimy odnajdywać siebie). Na początek dobrym sposobem jest obejrzenie filmu muzycznego. Polecam Once, bo dla mnie jest magiczny. Do kin wchodzi też La La Land, który wszędzie zdobywa tyle głosów uznania, że aż żal nie zobaczyć. Można też obejrzeć filmową wersję musicalu, np. Upiora w Operze. Nie polecam za to nagranych występów musicalowych. Brak klimatu, który jest na spektaklach na żywo, i często słaba jakość wideo i dźwięku mogą nam skutecznie zepsuć bardzo dobry występ.

    Posłuchaj kilku piosenek z musicali

    Zwykle niosą one ze sobą konkretny przekaz, bo są częścią opowiadanej historii. Znamy jednak wiele utworów i nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że pochodzą z musicalu. Wiecie, że Don’t cry for me, Argentina to jedna z głównych piosenek Evity, Memory to hit Kotów, a Total Eclipse of the Heart jest śpiewana w Tańcu Wampirów? Czasami piosenki są w stanie tak nas zachwycić, że bardzo chcemy zobaczyć musical, w którym się pojawiają. Ja tak mam z Wicked. Youtube stoi przed nami otworem, jest na nim wiele piosenek z oficjalnych płyt wydawanych przez teatry. I oczywiście jest też Studio Accantus, które za cel postawiło sobie szerzenie miłości do musicali i nagrywane przez nich covery są świetnej jakości.

    Wybierz się na klasyk musicalowy Czytaj dalej…

  • Agnieszka Przekupień: musical to najpełniejsza i najpiękniejsza forma przekazu

    agnieszka-przekupien

     

    Witam Was serdecznie w pierwszym wpisie w ramach nowego cyklu. Ostatnio zastanawialiśmy się nad tym, jakie znaczenie ma obsada przy wyborze musicalu, na który idziemy. Postanowiłam przybliżyć Wam osoby, które możemy oglądać na deskach teatrów muzycznych. Moją pierwszą rozmówczynią jest Agnieszka Przekupień – wokalistka, aktorka scen muzycznych, a także polonistka. Możemy ją zobaczyć w roli Marii Magdaleny w Jesus Christ Superstar albo Roksany w Cyrano (oba spektakle w Teatrze Muzycznym w Łodzi). Od 2015 roku Agnieszka organizuje też warsztaty musicalowe MUSICAMP. Rozmawiałyśmy o jej drodze musicalowej, o wspomnieniach, marzeniach i miłości do musicalu, którą chce zaszczepić w innych. Zapraszam Was bardzo serdecznie na wywiad.

    Musicalna: Kim chciała być Pani w dzieciństwie?

    Agnieszka Przekupień: Miałam wiele marzeń. Część z nich zrealizowałam, ale dalej jeszcze wiele przede mną. Od zawsze jednak dotyczyły one uprawiania sztuki. Jako mała dziewczynka, może to dość przewidywalne – chciałam zostać piosenkarką, aktorką i tancerką w jednym. To w pewnym stopniu zasługa moich rodziców, którzy wychowywali nas w kontakcie z muzyką, dobrą muzyką. Często opowiadają, że kiedy obserwują mnie na scenie, przypominają im się różne obrazki z mojego dzieciństwa np. jako 3-letnie dziecko śpiewam piosenki zespołu Stare Dobre Małżeństwo. Ważną rolę w kształtowaniu moich artystycznych marzeń ma też szkoła – Państwowa Ogólnokształcąca Szkoła Artystyczna, która dała mi możliwość od małego zetknięcia się z teatrem, tańcem, śpiewem, fortepianem. W wieku 12 lat pod okiem aktorki Teatru Witkacego w Zakopanem – pani Katarzyny Pietrzyk debiutowałam piosenką „Tango Kat” z repertuaru Kabaretu Starszych Panów w przedstawieniu szkolnym. Już wtedy poczułam, że to jest to, co chcę robić!

    Skąd wiec decyzja, żeby studiować filologię polską?

    Wybór polonistyki jako początek edukacji uniwersyteckiej to z jednej strony głos rozsądku, który przemawiał zarówno przeze mnie, jak i moich rodziców, ale także pomysł na „przeczekanie” czasu, w którym przygotowywałam się na wstępne egzaminy do uczelni artystycznej. Podczas studiów polonistycznych uczęszczałam na warsztaty aktorskie Doroty Zięciowskiej i Zbigniewa Kalety, a także na zajęcia wokalne do Marcina Jajkiewicza Moimi głównymi destynacjami były: Akademia Muzyczna w Gdańsku oraz Państwowa Wyższa Szkoła Teatralna w Krakowie. Los chciał, że będąc na drugim roku polonistyki – dostałam się na pierwszy rok musicalu w Gdańsku. Na szczęście Uniwersytet na tę wieść zareagował bardzo przychylnie i pozwolił mi zrealizować trzeci rok polonistyki w trybie indywidualnym. Tym samym będąc w Gdańsku na pierwszym roku – ukończyłam trzeci rok na UJ.

    Dlaczego akurat musical?

    Czytaj dalej…

  • Czy obsada ma znaczenie?

    obsadaCo decyduje o tym, że idziecie do kina na konkretny film? Książka, na podstawie której powstał? Scenariusz, który Was zaciekawił? A może chcecie zobaczyć po raz kolejny Waszego ulubionego aktora? Nie jest tajemnicą, że najlepiej sprzedają się filmy z dobrą obsadą i dlatego aktorzy zgarniają za nie wielomilionowe gaże. Jak to wygląda w przypadku musicali? Dzisiaj zapraszam Was na refleksję, czy obsada ma jakiekolwiek znaczenie przy wyborze spektaklu.

    Wybitni twórcy

    Na początku mojej musicalowej historii to szkoła decydowała, który musical zobaczę. Pierwszym wybranym przeze mnie byli Nędznicy. Poszliśmy większą grupą ze znajomymi. Spektakl był bardzo znany, wystawiany wtedy w Romie. Było to kilka lat temu i nie mam pojęcia, kto w nim grał. Niezbyt mnie to interesowało, mówiąc szczerze. Szczególnie, że Nędznicy jakoś mnie nie zachwycili. Ot, całkiem dobry musical. Kiedy później wybierałam spektakle, kierowałam się kanonem. Skrzypek na dachu to klasyka gatunku. Notre Dame de Paris jest znane na całym świecie. Sunset Boulevard to Andrew Lloyd Webber, więc musi być dobrze.

    Kto jest na scenie?

    Po raz pierwszy na obsadę zwróciłam uwagę we wrześniu na Notre Dame de Paris. Jak pewnie wiecie, nie jest łatwo dostać na to bilety. Kiedy kupowałam je 1,5 miesiąca przed spektaklem, obsada na konkretne dni nie była podana. Sprawdziłam ją kilka dni przed moim przyjazdem do Gdyni. Jakie zamieszanie było z aktorami i dlaczego wpłynęło to na moją ogólną ocenę, możecie przeczytać tutaj.

    Spektakl wybrany ze względu na aktora

    Czytaj dalej…

  • Show must go on – Rapsodia z demonem

    rapsodia z demonem
    http://www.teatr-rampa.pl/spektakle/rapsodia-z-demonem,1

    Przy okazji nowego roku wiele osób zastanawia się nad tym, jakie ma cele, które postanowienia zrealizować lub, tak jak ja, jak spełnić swoje marzenia. Wiele dalibyśmy, aby osiągnąć to, co siedzi gdzieś głęboko w naszym sercu. Czy jednak zawsze mamy świadomość, co to jest? Ponoć jeżeli wiemy, czego chcemy, jesteśmy odporni na kuszenie. Czyżby więc niezdecydowane osoby były najlepszym łupem demona? Takie pytania zadaje nam Rapsodia z demonem, którą zobaczyłam tuż przed końcem roku, i która była kolejnym etapem moich musicalowych podróży.

    Czym jest rapsodia?

    Znacie znaczenie słowa rapsodia? Słownik języka polskiego podaje (wychodzi moja filologiczna natura), że jest to utwór instrumentalny zbliżony do fantazji, oparty na tematach pieśni ludowych lub narodowych. Tu nie mamy pieśni ludowych ani narodowych, jest za to kanon muzyki światowej: zespół Queen. Więc już wiecie, że będzie to klasa sama w sobie. Na scenie widzimy Erwina – młodego chłopaka, aspirującego muzyka, który chce zmieniać świat. Choć za bardzo nie wie w jaki sposób. Pisze muzykę, gra w barze i ma nadzieję na wielką karierę. Razem ze swoim kumplem Kacprem, autorem tekstów, mają wielkie ambicje, ale nie do końca wiedzą, co ze swoją przyszłością zrobić. Życie chłopaków obserwujemy z dwóch stron: z ich punktu widzenia i ze strony Aspazji i Ignacji, nowych uczennic Mistrza. A ten doskonale wie, kiedy zaatakować chłopaka. I złożyć mu propozycję nie do odrzucenia. Czy dla sławy Erwin będzie w stanie poświęcić wszystko? Co jest dla niego najcenniejsze? Czy znajomość z niepozorną dziennikarką Idą, która w jego wyimaginowanym świecie staje się ponętną Idalią? Czy przyjaźń z Kacprem, z którym od początku tworzyli zespół? A może to Królowa, znana piosenkarka, która ma być dla niego trampoliną do sławy?

    Czy Queen to zbyt wysoka poprzeczka?

    Czytaj dalej…

  • Moje musicalowe marzenia

    moje musicalowe marzeniaNadszedł styczeń, a wraz z nim czas planowania. Też tworzycie plany na nowy rok? Dla mnie plany brzmią trochę jak wymóg, coś, co muszę zrealizować. Dlatego postanowiłam pokazać Wam moje musicalowe marzenia. Bo marzenia się spełnia, a to brzmi dużo przyjemniej.

    Wicked

    To zdecydowanie moje marzenie numer jeden na 2017 rok. Ten musical mnie zauroczył i znam już niemal wszystkie jego piosenki na pamięć, bo nie mogę oderwać się od soundtracku. Na bieżąco śledzę strony z tanimi lotami i jak tylko pojawi się dobra oferta lotu do Londynu, z pewnością kupię bilet i zobaczę historię Elfaby. Po cichu marzę też, że kiedyś wystawią Wicked w Polsce.

    Nowy cykl na blogu

    Ten cykl pojawił się w mojej głowie równocześnie z pomysłem na bloga. Nie mógł jednak ruszyć od razu, bo wymagał, żeby strona nieco się rozwinęła. Myślę, że ten czas nadszedł i mocno wierzę w to, że już w styczniu zobaczycie pierwszy wpis z nowej serii. Nie zdradzę, co to będzie, ale mam nadzieję, że Wam się bardzo spodoba. Bo ja uśmiecham się od ucha do ucha na samą myśl.

    Zobaczyć dwanaście musicali

    To naturalne następstwo moich musicalowych podróży. Wyzwanie trwa cztery miesiące i do tej pory widziałam cztery musicale, więc mam nadzieję, że tę ciągłość uda mi się zachować. Problem może być w wakacje, kiedy w większości teatrów trwa przerwa urlopowa. Możliwe więc, że w którymś miesiącu zobaczę dwa musicale. A może zaszaleję i będzie to szczęśliwa trzynastka?

    Odnaleźć idealny głos męski

    Czytaj dalej…

  • Opowieści zimowe

    opowieści zimowePogoda za oknem nie przypomina zimy, o której marzymy, raczej paskudną jesienną chlapę. Mówią, że na taki czas najlepsza jest pyszna herbata i dobra książka. Lubimy zanurzać się w historiach, które przenoszą nas do innego świata, pozwalają oderwać się od rzeczywistości, wczuć się w czyjeś życie. A jakby zamiast przeczytać, moglibyśmy tej historii wysłuchać w aranżacji muzycznej? Dzisiaj zapraszam Was do zapoznania się z płytą Opowieści zimowe. Zabierze nas ona w klimatyczną drogę, szczególnie po uczuciach i emocjach głównej bohaterki.

    Odnaleźć się w emocjach

    Cały cykl jest poezją, i poetycko się zaczyna piosenką Grudniowy śnieg. Piosenka wprowadza nas w historię porzuconej kobiety, która wspomina swoją miłość i zarzeka się, że tej miłości nie zapomni. Jak często takie emocje nam towarzyszą? Dlatego tak dużym bogactwem tej płyty jest to, że w tych piosenkach możemy odnaleźć siebie. Mimo że każdy utwór dotyczy innej sytuacji, trochę innej historii, wszystkie tworzą spójną całość, wszystkie prowadzą nas do celu, pozostając w zimowym klimacie. Gdzie jesteś? jest jak mocne uderzenie, czujemy desperację, poszukiwanie, niemal znajdujemy się na krawędzi, by następnie przejść do melancholijnej refleksji, w której chcemy uciec od rzeczywistości i próbujemy uchronić się przed bólem.

    Pragnienia serca

    Najbardziej do mojego serca trafiła piosenka Listy miłosne mojej babci, trochę spokojna, trochę zawadiacka, z lekkim przymrużeniem oka. I pokazująca, że miłość może przytrafić się każdemu i zwykle może być też trochę niezrozumiała. Są też odwieczne pytania, które chyba każda kobieta w pewnym momencie sobie zadaje, jak w utworze Pragnę:

    Być kochaną pragnę, chcę
    Czy ktoś zechce kochać mnie?
    Dam mu swoją miłość też
    Miłości pragnę, chcę

    Czytaj dalej…

  • Świąteczne piosenki musicalowe

    świąteczne piosenki musicaloweW świąteczny klimat sklepy i media wprowadzają nas już od listopada. U mnie od mniej więcej dwóch tygodni lecą głównie kolędy i piosenki świąteczne, lubię ich melodie, lubię ich tekst. Wzmagają niecierpliwe oczekiwanie, bo kocham święta Bożego Narodzenia i odliczam do nich dni. A że zostało ich już niewiele, dzisiaj mam dla Was spis świątecznych piosenek musicalowych. Jest kilka utworów, które pochodzą z musicali świątecznych, niektóre są częścią klasyków. Zapraszam do lektury i słuchania.

    1. Spotkamy się w St. Louis

    Musical pochodzi z 1944 roku i opowiada historię czterech sióstr, mieszkających w St. Louis w czasach wystawy światowej. Piosenka Have Yourself a Marry Little Christmas, wykonywana przez Judy Garland, stała się później sławniejsza niż sam musical. W 2004 roku znalazła się na liście 100 najlepszych piosenek filmowych.

    2. She loves me

    Musical, którego premiera na Broadwayu odbyła się w 1963 roku, jest historią Georga, właściciela sklepu w Budapeszcie i Amalii, świeżo zatrudnionej pracownicy. Żadne z nich nie wie, że są korespondencyjnymi kochankami. Piosenka Twelve days to Christmas moim zdaniem pięknie oddaje to, co dzieje się w naszych sklepach, gdy do Świąt zostaje coraz mniej dni.

    3. Elf

    To musical świąteczny, który miał swoją premierę w 2010 roku. Powstał na podstawie filmu i wystawiany jest tylko w sezonie bożonarodzeniowym. William, mała sierota, przez przypadek trafia do worka z prezentami, należącego do św. Mikołaja, i zostaje przetransportowany do North Pole. Po latach dowiaduje się, że jest człowiekiem (a nie elfem) i znajduje swojego ojca, który jednak żyje. Problem w tym, że nie wierzy on w ducha Świąt, podobnie jak wielu ludzi, a to właśnie tą wiarą napędzane są sanie św. Mikołaja. William ma więc ważną rolę do odegrania. Ponieważ musical w całości dotyczy Świąt, podrzucam Wam cały soundtrack.

    4. How the Grinch Stole Christmas!

    Musicalowa adaptacja książki. Grincha chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Musical miał premierę w 1994 roku w Minneapolis. Także dotyczy Świąt, więc prezentuję kilka piosenek, z najbardziej znaną Who likes Christmas!

    5. Metro

    Czytaj dalej…

  • Styczniowy przegląd musicalowy

    styczniowy-przeglad-musicalowy

    Styczeń to czas, w którym najwięcej planujemy i jesteśmy najbardziej kreatywni w wymyślaniu nowych postanowień. Też nowy rok zaczniecie z listą planów do zrealizowania? Zachęcam, żeby jednym z punktów było zobaczenie nowego musicalu. A może by tak zacząć od razu i pójść na niego już w styczniu? Zapraszam na styczniowy przegląd musicalowy.

    Gdynia

    Do Gdyni można się wybrać oczywiście na hitowe Notre Dame de Paris. Jeśli jednak ktoś już widział ten spektakl, a ma ochotę zobaczyć coś innego, też jest taka możliwość. Dorośli i młodzież mogą wybrać się na Grease, a dla dzieci jest Piotruś Pan. Oprócz tego, jeśli chcemy posłuchać koncertu musicalowego, kilka razy będzie Koncert Sylwestrowy na bis.

    Poznań

    Poznaniu nadal możemy obejrzeć najnowszy spektakl, czyli Zakonnicę w przebraniu. Jest też trochę klasyki musicalu: EvitaSkrzypek na dachu. Dzieci mogą się świetnie bawić na Pchle Szachrajce albo Królowej Śniegu.

    Łódź

    Czytaj dalej…

  • Tańsze bilety na musicale

    tańsze bilety na musicaleKiedy ostatnio opublikowałam post o zniżkach dla studentów, wiele osób z żalem wspominało, że te czasy ma już dawno za sobą i nie ma co liczyć na bilety ulgowe. Dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was kilka wskazówek, jak można nabyć tańsze bilety na musicale. Zapraszam do lektury.

    Wejściówki

    O wejściówkach pisałam już ostatnio, więc teraz tylko krótko przypomnę. Są to miejsca dostawiane na końcu rzędów lub przy bocznych ścianach. Są mniej wygodne niż normalne fotele, za to zdecydowanie tańsze. W teatrach, w których wejściówki są w regularnej sprzedaży, ich ceny wahają się od 30 do 40 zł. Te bilety trzeba kupić z odpowiednim wyprzedzeniem. Jeżeli lubimy spontaniczne wyjścia, warto przyjrzeć się teatrom, które w przypadku braku pełnopłatnych miejsc sprzedają wejściówki tuż przed spektaklem. Robią tak np. Studio Buffo lub Teatr Rampa.

    Wybierz miejsce w dalszej strefie

    Wiadomo, że najchętniej siedzielibyśmy jak najbliżej sceny, żeby wszystko dobrze widzieć. Miejsca z najlepszym widokiem są też najczęściej najdroższe, a różnice w cenie mogą dochodzić nawet do kilkudziesięciu złotych. Ogółem w większości teatrów nie polecam 1-2 rzędu, ponieważ do naszych uszu może docierać zbyt wiele dźwięków: z orkiestronu, ze sceny i te płynące z głośników. Czasem lepiej usiąść nieco dalej, różnica w widoczności nie będzie znacząca, a ta w portfelu już tak. Warto spojrzeć na plan widowni i zdecydować, na co pozwalają nam fundusze. Ostatnie miejsce na drugim balkonie może nie być zbyt wygodne i wtedy faktycznie lepiej trochę dołożyć. Można się też zapytać osób, które w danym teatrze już były (np. mnie), które miejsca polecają. Kiedyś doradzała mi to jedna z aktorek, więc nie bójmy się dopytywać.

    Zapisz się na newsletter

    Czytaj dalej…

  • Po nieba kresy pięły się katedry – Notre Dame de Paris

    notre-dame-de-paris
    fot. Piotr Manasterski / Teatr Muzyczny

    Jeden z najbardziej znanych musicali na świecie, przez wiele lat wyczekiwany w Polsce – Notre Dame de Paris. Głośno było o nim na wiele miesięcy przed przed premierą, bilety rozeszły się bardzo szybko. Pojechałam na niego kilka dni po prapremierze. Był to pierwszy musical, który zobaczyłam w ramach moich musicalowych podróży. Czy warto było jechać specjalnie aż do Gdyni?

    Kim jest Quasimodo?

    Historię Dzwonnika z Notre Dame zna chyba każdy, jeśli nie z książki, to z bajki Disneya lub filmu. Opowieść o pięknej cygance Esmeraldzie i trzech mężczyznach, z których każdy chciałby zdobyć jej miłość. Wszystko rozgrywające się na tle pięknej paryskiej katedry Notre Dame. Musical zaczyna się piosenką Czas katedr. Kiedy usłyszałam ją w wykonaniu Macieja Podgórzaka, wgniotło mnie w fotel. I tak wgnieciona pozostałam aż do końca spektaklu. Notre Dame de Paris jest musicalem w całości śpiewanym, dlatego dla osób, które z musicalem spotykają się po raz pierwszy, może on być nieco trudny w odbiorze (tak miał znajomy, który był ze mną). Nie pomaga też niestety akustyka Teatru Muzycznego w Gdyni, ponieważ z naszego balkonu nie wszystko dało się zrozumieć.

    Wytańczyć życie

    Wróćmy jednak do samej historii. Czas katedr przenosi nas do średniowiecza i do ludzi, którzy nie należą do wyższych warstw społecznych, ale jak każdy chcą kochać i żyć w pełni. Ich chęć do życia wyrażają tancerze i to oni moim zdaniem są największym objawieniem tego musicalu. Ich występy, popisowe choreografie i zdumiewające akrobacje sprawiły, że nawet na chwilę nie mogłam oderwać od nich oczu. Czasem nawet skupiałam się na nich bardziej niż na aktorach i na tym, co właśnie dzieje się w akcji. Jeżeli ktoś zapytałby mnie, dlaczego warto zobaczyć Notre Dame de Paris, odpowiedziałabym, że zdecydowanie dla tancerzy. Chociaż nie byli oni jedynym plusem tego spektaklu. Czytaj dalej…