• Listopadowy przegląd musicalowy

    Kiedyś zobaczyłam obrazek, że do przetrwania jesieni potrzebujemy trzech rzeczy: ciepłej herbaty, ciepłego koca i ciepłego kota. Ja bym jeszcze dodała rozgrzewający musical. Jaką jesienną ofertą kuszą teatry? Zapraszam na Listopadowy przegląd musicalowy.

    Warszawa

    Teatr Syrena zagra Czarownice z EastwickRodzinę Addamsów i musical BEM! Powrót Człowieka-Armaty. W Teatrze Roma zobaczymy PilotówOnce, dla najmłodszych Księga dżungliMały Książę. W Teatrze Rampa Twist and shout i Kobiety na skraju załamania nerwowego. Do Teatru Dramatycznego możemy wybrać się na Cabaret, do Teatru Komedia na Pierwszą randkę, a do teatru Studio Buffo na PolitęRomea i Julię oraz Metro.

    Poznań

    Czytaj dalej…

  • Wieczór z bajki Jarka Kozielskiego

    wieczór-z-bajki-jarek-kozielskiPytanie, co we mnie zrodziło się pierwsze: miłość do musicalu czy do koncertów musicalowych, jest jednym z serii o jajku i kurze. Musicale znałam wcześniej i bardzo lubiłam, ale to jednak koncert musicalowy przypomniał mi, co w tym gatunku tak bardzo kocham. Obecnie musicale i koncerty musicalowe często się przeplatają. Oczywiście na niektórych byłam już niejednokrotnie, inne dopiero poznaję, spełniam też swoje marzenie i taki koncert współorganizuję. W koncertach musicalowych lubię wiele rzeczy, a o tym, dlaczego warto na taki koncert iść, już Wam pisałam. Ostatnio miałam szansę usłyszeć kogoś nowego. Zapraszam Was na recenzję koncertu Wieczór z bajki Jarka Kozielskiego. Czytaj dalej…

  • Dlaczego ciągle jeżdżę na Pilotów?

    Na zdjęciu z odtwórcami ról w Pilotach. Od lewej: Janek Traczyk, Marta Burdynowicz, Marcin Franc, Edyta Krzemień, Marta Wiejak.

    Dlaczego ciągle jeżdżę na Pilotów? To pytanie słyszałam już niejednokrotnie. Na grupie Musicalni często rozmawiamy o konkretnych tytułach. Do tej pory żaden nie wzbudził takich dyskusji i emocji, jak Piloci. Padły stwierdzenia, że to najgorszy musical Romy od kilku lat, że libretto bardzo słabe. Inni z kolei uważają, że jest cudowny i nie mogą się doczekać, aż zobaczą go ponownie. Ja byłam na tym spektaklu już pięć razy. W świecie musicalowych wyjadaczy pięć razy to tyle co nic, ale Piloci są w tym momencie musicalem, który widziałam najwięcej razy w życiu. Pisałam Wam o wrażeniach, wymieniałam ulubione obsady. Teraz, z racji tego, że wczoraj zobaczyłam spektakl piąty raz, a zapewne wybiorę się szósty, mam dla Was sześć powodów, dlaczego tak mnie do tego musicalu ciągnie. Uwaga: w tekście jest dużo spojlerów. 

    Powód pierwszy: obsada

    Ciągle to powtarzam i będę powtarzać do znudzenia, że na Pilotów jeżdżę głównie ze względu na obsadę. Roma zgromadziła najzdolniejszych aktorów z całego kraju i nie mogę przegapić okazji, żeby popatrzeć na nich po raz kolejny: podziwiać ich aktorstwo, zachwycać się tańcem i przede wszystkim wsłuchać się w ich przepiękne głosy. To nie przypadek, że duża część moich ulubionych głosów męskichżeńskich gra właśnie w tym spektaklu. Jest jednak też minus tego podejścia: widziałam już niemal wszystkich odtwórców każdej roli. I mam swoich ulubieńców. Tak mocno sprecyzowanych, że potrafię przejrzeć obsadę na cały miesiąc i nie znaleźć ani jednego dnia, który w pełni by mi odpowiadał.

    Powód drugi: muzyka

    Mimo że niektóre piosenki w spektaklu uważam za kompletne nieporozumienie – nadal nie pojmuję sensu piosenki Czy pan to wie, która zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce w moim prywatnym rankingu piosenek o niczym – to muzykę uwielbiam. Kocham ten leitmotive, który się ciągle przewija, te delikatne nuty, które budują postaci i ten wojenny gwar. Bardzo lubię muzykę z tego spektaklu, a płyta zajmuje czołowe miejsce w mojej kolekcji, dlatego tak często do niej wracam

    Powód trzeci: Azaliż

    Mój ukochany duet, moment, na który czekam z niecierpliwością przez cały spektakl. Marta Burdynowicz i Marcin Franc tworzą na scenie małe arcydzieło, które w widowni wywołuje niekontrolowane wybuchy śmiechu, a artystom zapewnia największe owacje. Lekka, przyjemna scena, pełna kontrastów, a jednocześnie czułości. Mary i Stefan to para, która mnie zawsze wzrusza, bo miłość, która się im przytrafia, jest dla nich totalnym zaskoczeniem. Wydaje się, że są dwoma tak różnymi światami, że to się nie może udać. A jednak to jedyna para z happy endem.

    Powód czwarty: wybuch

    Uwaga, spojler dla wszystkich, którzy nie widzieli tego spektaklu. Ale to ten moment, którym ekscytuję się jak małe dziecko. Kiedy samolot Jana zaczyna spadać i wiem, że zaraz nastąpi wybuch, nie umiem się nie cieszyć. Obok mnie siedzą niczego nieświadomi widzowie, którzy za moment podskoczą przerażeni na fotelach. Mimo że niektórzy twierdzą, że wybuch nie jest spektakularny, jego ciepło poczułam nawet w piętnastym rzędzie. Pewnie się głupio łapię na te technologiczne nowinki, ale lubię, bardzo lubię ten wybuch i nic na to nie poradzę. To jeden z moich ulubionych fragmentów musicalu.

    Powód piąty: wejście służbowe

    Nawiązanie do punktu pierwszego. Nie umiem się nigdy oprzeć pokusie i nie zobaczyć się z aktorami chociaż na chwilę. Pierwszy raz przy wejściu służbowym wylądowałam przy okazji drugiej premiery Pilotów. Pamiętam ten moment niepewności, kiedy nie wiedziałam, co robić, gdzie iść i jak się tam odnaleźć. Teraz do wejścia służbowego trafię nawet z zamkniętymi oczami. Te momenty po musicalu są zawsze dla mnie magiczne. Mogę podziękować aktorom za emocje, które przed chwilą we mnie wywołali. Za ich pracę, zaangażowanie i to, że dzięki nim wspaniale spędziłam ten piękny wieczór. I zrobić zdjęcie. Galeria moich zdjęć po Pilotach jest większa niż jakakolwiek inna. Uwielbiam też obserwować, jak aktorzy się zmieniają w spektaklu. Oglądam musical co jakiś czas i widzę różnice nie tylko w wyglądzie niektórych z nich, ale też w podejściu do roli, w odnalezieniu się w niej, w zgraniu całego zespołu. To nieocenione przeżycia, których bym nie doświadczyła, gdybym oglądała spektakl raz, góra dwa.

    Powód szósty: to, co dzieje się w tle

    Kiedy idę na musical pierwszy raz, zazwyczaj patrzę na to, co robią główni bohaterowie. Na scenie tyle się dzieje, że nie da się ogarnąć wszystkiego naraz. Inaczej jest przy kolejnej wizycie w teatrze. Wtedy uważnie obserwuję wszystkie postacie drugoplanowe i cały zespół. Dostrzegam te drobne rzeczy, które dzieją się z tyłu. Gesty czułości pomiędzy aktorami grającymi parę. Uśmiechy i relacje, które gdzieś tam się nawiązują. Nagle stwierdzam, że aktor, którego znam od iluś spektakli, świetnie tańczy, na co wcześniej nie zwróciłam uwagi. Albo dostrzegam szczegóły stroju, który bardzo mi się podoba, a nigdy mu się wcześniej nie przyglądałam. Dlatego każdy spektakl jest dla mnie inny. Z każdego wychodzę bogatsza o nowe obserwacje i nowe przemyślenia. I z chęcią, by iść jeszcze raz, by znowu odkryć coś nowego.

    Lubicie Pilotów? Macie ochotę zobaczyć ten spektakl po raz kolejny, czy te, które widzieliście do tej pory, w zupełności Wam wystarczą? Koniecznie podzielcie się w komentarzach.

     

  • Co najbardziej kocham w musicalu

    Często się zastanawiam, co najbardziej kocham w musicalu. To gatunek w świecie teatralnym traktowany nieco po macoszemu. Aktorzy musicalowi bywają mniej poważani niż ci z „normalnego teatru”. Nawet jeśli ktoś jest zdeklarowanym teatromaniakiem, bywa, że musicale omija szerokim łukiem. Powodów, dla których ludzie nie lubią musicali, jest wiele. W tym roku byłam w teatrze ponad dwadzieścia razy (kiedy to się stało?!). I nie widziałam ani jednego spektaklu dramatycznego. Czy brakuje mi „zwykłych” spektakli? Czasem tak. Czy żałuję, że bywam teraz wyłącznie na musicalach? Ani odrobinę.

    M jak marzenie

    Czytaj dalej…

  • Moje wymarzone wakacje

    Jesień już w pełni, szaro, buro i ponuro. Żeby oderwać nas od nieprzyjemnej aury, zapytałam aktorów o ich wymarzone wakacje. Zapraszam do kolejnej części cyklu Okiem aktora.

    Weronika Bochat: Każda podróż jest dla mnie czymś absolutnie wyjątkowym, pewnego rodzaju “nagrodą”. Nie jestem typem samotnika. Oboje z mężem jesteśmy mocno zapracowani, dlatego każdy wyjazd bardzo doceniamy. Wakacje marzeń mogę przeżyć tak samo fajnie na działce w Białymstoku i za granicą. Sednem marzeń są ludzie. Dobrzy, pozytywni, mądrzy. Miejsce wtedy kompletnie nie ma dla mnie znaczenia. Jasne, najchętniej zwiedziłabym cały świat, ale póki co, tam gdzie Gabryś i nasi przyjaciele jest mi najlepiej, to moje wakacyjne all inclusive. Czytaj dalej…

  • Plusy i minusy posiadania ulubieńca musicalowego

    O tym, jak ważna jest obsada, rozmawialiśmy wielokrotnie. Kiedy na różnych spektaklach spotykamy tych samych artystów, w końcu jeden z nich powoli staje się naszym ulubieńcem. Zaczynamy sprawdzać, kiedy gra w musicalu, na który jedziemy i specjalnie wybieramy ten dzień. Po zakończonym spektaklu czekamy na niego z prezentem. Fajnie mieć ulubieńca musicalowego. Jednak oprócz niewątpliwych zalet, taka sytuacja ma też wady. Dzisiaj o plusach i minusach posiadania ulubieńców musicalowych.

    Plus pierwszy: poznajesz wiele spektakli

    Czytaj dalej…

  • Większego świra mam – Rodzina Addamsów

    rodzina-addamsow-syrenaNormalność to iluzja. To, co normalne dla pająka, jest bestialstwem dla muchy – mówi Morticia Addams. Patrząc na jej bliskich, trudno się z tym nie zgodzić. Małżeństwo, które w kontrakcie ślubnym zapisało, że trzy razy w tygodniu będzie tańczyć tango, siostra, której ulubioną atrakcją jest dręczenie młodszego brata, kamerdyner, który nie zdecydował się jeszcze, czy jest żywy, czy martwy. Na spektakl Rodzina Addamsów zaprasza nas Teatr Syrena w Warszawie, a ja zapraszam na recenzję spektaklu przedpremierowego.

    Miłość może dopaść każdego

    Miłość w pewnym momencie może spotkać każdego, nawet Wednesday Addams. Przychodzi z zaskoczenia i zmienia jej postrzeganie świata: coś ciągnie ją w całkiem nową stronę, nagle słodziakami chce zwać ptaszki i inny syf. Jednak ta zmiana ją kręci. Problem w tym, że Lucas jest zupełnie NORMALNYM chłopakiem. Jak odnajdzie się w jej pokręconej rodzinie? Czy rodzice zaakceptują chłopaka, który chciałby ich córkę porwać i więzić w uroczym białym domku z ogródkiem? A może okaże się, że dla samej Wednesday Lucas jest za mało świrnięty, by mogła spędzić z nim całe życie?

    Wyjątkowa rodzina

    Czytaj dalej…

  • Wrześniowy przegląd musicalowy

    Rozpoczynamy nowy sezon musicalowy! Po miesiącach lub tygodniach prób teatry wracają do pracy, a wszyscy stęsknieni fani sztormują wejścia, by zobaczyć spektakle, których tak im brakowało. W tym miesiącu kilka premier, wracają też znane nam tytuły. Zapraszam na Wrześniowy przegląd musicalowy.

    Warszawa

    Bardzo oczekiwana premiera Rodziny Addamsów w końcu nadchodzi. Upiorna rodzinka powita nas w Teatrze Syrena już 8 września. Czytaj dalej…

  • Premiery musicalowe 2018/2019

    Zaledwie tygodnie dzielą nas od nowego sezonu teatralnego. Fani musicali, wyposzczeni przez dwumiesiączną przerwę, już gromadzą bilety, które zarezerwowali kilka miesięcy temu, by wraz z nadejściem pierwszych dni września ponownie zasiąść w teatrze, w którym czują się niemal jak w domu. Teatry świetnie o tym wiedzą, dlatego sezon 2018/2019 rozpocznie się bardzo wcześnie. Zanim jednak przejrzymy całą ofertę polskich musicali, dzisiaj chciałam napisać Wam o nadchodzących jesiennych premierach. W porównaniu z zeszłym rokiem jest ich niewiele, ale niektóre są bardzo wyczekiwane. Zapraszam.

    Rodzina Addamsów, Teatr Syrena w Warszawie, 8 września 2018 r.

    Spektakl dla żywych, martwych i niezdecydowanych to chyba najbardziej oczekiwana premiera tego sezonu. Wierni fani czekali na wznowienie od momentu, w którym okazało się, że tytuł schodzi z afisza Teatru Miejskiego w Gliwicach. Do tych fanów należę także ja. Rodzina Addamsów wywróciła moje życie do góry nogami, więc do musicalu mam ogromny sentyment i odliczam dni do premiery, która otworzy nowy sezon w Teatrze Syrena.

    Morticia, zimna jak sopel lodu, Gomez, gorący jak wulkan, Wednesday – ich demoniczna córka i Pugsley, słodki, ale śmiertelnie groźny synek, urokliwy wuj Fester, wiedźmowata Babcia i Lurch, posępny kamerdyner o wdzięku zombie… oto w komplecie najbardziej upiorna rodzinka wszech czasów!

    W obsadzie m.in. Marta Wiejak, Tomasz Steciuk, Anastazja Simińska, Maciej Pawlak i Kamil Zięba.

    Bilety możecie kupić tutaj.


    Cud albo Krakowiaki i Górale, Teatr Muzyczny w Gdyni, 14 września 2018 r.

    Czytaj dalej…

  • Czy artyści musicalowi są tylko do podziwiania?

    Często stanowią jedną z największych wartości spektaklu. Fani jeżdżą na drugi koniec Polski, byle zobaczyć ich w konkretnym tytule. Fanpage’e rozrastają się coraz szybciej, a bilety na koncerty musicalowe wyprzedają w zaskakującym tempie. Artyści musicalowi. Potrafią z kiepskiego musicalu zrobić wyjątkowy, a źle dobrani do roli sprawić, że nigdy nie będziemy chcieli pojawić się w teatrze ponownie. Są dla nas wzorem do naśladowania, inspiracją, kimś z górnej półki. W tym wszystkim potrafimy zapomnieć, że to przede wszystkim ludzie. Czy artyści musicalowi są tylko do podziwiania?

    Najlepsza pamiątka

    Jak wspominałam wielokrotnie, przed ruszeniem z blogiem moja miłość do musicalu była uśpiona. Ze snu przebudzili ją artyści musicalowi i początkowo to głównie dla nich jeździłam na spektakle. Kilkadziesiąt musicali później mam już swoich ulubieńców, zarówno aktorów i aktorki, którzy zawsze mnie zachwycają swoimi głosami, jak i ulubione obsady konkretnych tytułów. Powszechnie wiadomo, że datę spektaklu dobieram pod ludzi, którzy tego dnia grają, a jeśli chcecie mnie spotkać po spektaklu, na którym wiecie, że będę, niemal na sto procent znajdziecie mnie przy wejściu służbowym. Zdjęcia z aktorami są moją ulubioną pamiątką, którą przywożę niemal z każdego musicalu. Nie zawsze jednak tak było.

    Czy ja im nie przeszkadzam?

    Czytaj dalej…