Zakończyliśmy 1 etap Musicalowych Nagród Widzów za sezon 2022/2023. To jedyne nagrody przyznawane przez widzów i poświęcone tylko musicalom. Przed Wami nominacje! Zachęcam do głosowania.

Etap 1

W pierwszym etapie dostałam Wasze zgłoszenia. Można było zgłaszać tylko musicale, które miały premierę w sezonie 2022/2023. Wyjątek stanowiły dwie kategorie: Najlepsza premiera sezonów 2018-2023 oraz Debiut w roli.

Dlaczego muszę widzieć 5 musicali?

Chcę, aby ten plebiscyt był sprawiedliwy. Staram się, by nie był to konkurs, który aktor/aktorka ma najwięcej fanów. Pięć musicali w ciągu sezonu to moim zdaniem wystarczająca liczba, by mieć pojęcie na temat gatunku, żeby móc porównać różne kreacje aktorskie czy choreografie. Nie musi to być pięć tegorocznych premier, a jedynie pięć różnych tytułów.

Dlaczego muszę podać adres e-mail?

Wymagamy adresu e-mail tylko po to, by ograniczyć próby oszustwa. Podane adresy nie będą w żaden sposób wykorzystane, a po zakończeniu plebiscytu zostaną usunięte.

Etap 2

Po podsumowaniu wszystkich zgłoszeń z pierwszego etapu w każdej kategorii zostały wybrane nominacje – odpowiedzi, które pojawiały się najczęściej. W kategoriach, w których kandydaci nie zdobyli min. 3 zgłoszeń, dopuszczona jest mniejsza liczba nominacji. Warunkiem koniecznym, żeby móc wziąć udział w głosowaniu, pozostaje widziane min. 5 musicali. Dostęp do ankiety w drugim etapie jest płatny — link do głosowania zostanie udostępniony po wpłacie określonej kwoty (min. 5 zł) na założoną w tym celu zrzutkę: https://zrzutka.pl/uswfxt. Pamiętajcie, żeby w ankiecie wpisać ten sam mail, co przy wpłacie na zrzutkę — umożliwi to weryfikację ważnych głosów. Z opłaty zostają zwolnione osoby, które kiedykolwiek wspierały mnie na Patronite. Wprowadzenie opłaty ma na celu pokrycie kosztów zorganizowania Musicalowych Nagród Widzów, a także ograniczyć oddawanie nieważnych głosów.

Wyniki będą podsumowane i ogłoszone 13 sierpnia.

Szczegółowy przebieg plebiscytu:

Etap 1 – zgłoszenia kandydatów: 21-30.07.2023 r.

Etap 2 – głosowanie: 06.08-11.08.2023 r.

Ogłoszenie wyników: 13.08.2023 r.

Najlepsza premiera sezonu 

1989 – Gdański Teatr Szekspirowski/Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Co piszą widzowie:

Musical “1989” to według mnie absolutny arcyspektakl. Jest to musical inteligentnie skonstruowany, podany w angażującej, nowoczesnej formie. Nie ma tu słabych punktów: aktorstwo jest na najwyższym poziomie, piosenki grupowe i energiczne choreografie wciągają bez reszty, a nawiązania do polskich utworów rapowych wywołują na twarzy szeroki uśmiech. Jednak to nie tylko rozrywka, “1989” wzbudza refleksję i budzi w człowieku chęć do działania, inspiruje do przemyśleń o społeczeństwie, historii i …przyszłości. Jestem pod wielkim wrażeniem, że udało się stworzyć w Polsce tak oryginalne, dopracowane dzieło, które nie tylko zachwyca formą, ale dodatkowo chwyta za serce i skłania do refleksji.

Dla mnie bezkonkurencyjny faworyt tego sezonu. Nie było jeszcze polskiego spektaklu, który tak zgrabnie fabularyzowałby naszą historię, na nowo wzbudzał emocje dawnymi wydarzeniami a postacie znane z podręczników zmieniał w superbohaterów. Scenariusz i piosenki wbijają w fotel. Cała ekipa spektaklu jest niesamowicie zgrana, działają jak jedna maszyna, przy czym znajduje się też miejsce dla każdego z osobna by zabłyszczeć. Reżyseria i organizacja produkcji dorównuje najlepszym zachodnim wzorcom i trendom. Mogę bez wahania powiedzieć, że mamy naszego własnego Hamiltona, a może nawet coś więcej…

Jeden z najlepszych spektakli, jaki widziałam w ostatnim czasie. Spektakl jest bardzo dynamiczny, nie ma ani chwili nudy. Przez 2,5 godziny poznajemy mnóstwo świetnych numerów muzycznych – muzyka wpada w ucho, a teksty dają do myślenia. Wspaniali, bardzo utalentowani aktorzy. Widać w nich pasję i radość z bycia na scenie. Jestem pod ogromnym wrażeniem tego spektaklu i mimo, że nie często wracam do teatru na ten sam tytuł, to marzy mi się, aby “1989” zobaczyć na żywo jeszcze raz.

Musical o ludziach w historii, pozwalający przemyśleć nam pewne wydarzenia na nowo. Doskonała konstrukcja, niesamowite koncepty, genialna muzyka i choreografia. Widziałam trzy razy i wciąż mi mało. Ten spektakl to jest wydarzenie roku, sezonu i nie wiem, czego jeszcze.

Oniemiałam na widowni widząc jak można robić musical w Polsce. O historii bez patosu, za to z dużym przymrużeniem oka i humorem. A także z energią całego zespołu wobec której ciężko przejść obojętnie.

Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

Pomimo lekko przestarzałego materiału źródłowego TM Proscenium przywróciło ukochany przez wszystkich klasyk w nowej, świeżej formie, wyciągając z niego wszystko, za co kochali go widzowie i ulepszając w miarę możliwości banalne mankamenty. Chce się być częścią tego świata, na ten tytuł chce się wracać.

Za charyzmę, młodość, energię aktorów. Za odświeżenie mojego pierwszego ukochanego musicalu sprzed lat. Spektakl porywa od pierwszych chwil, piosenki super zaśpiewane, choreografia pełna wigoru, dialogi zabawne. Byłam 3 razy i idę na kolejne!

Wszystko tutaj gra, dźwięk, światło, gra aktorska, choreografie, przejścia, scenografia, po prostu wszystko.

Młodzi ludzie robią niesamowitą robotę, świetna obsada, wybuchają energią, nie można oderwać od nich oczu gdy są na scenie.

Matylda – Teatr Syrena/Teatr Kameralny w Bydgoszczy

Co piszą widzowie:

Doskonale zrealizowany musical. Dzieciaki robią mega robotę. Przemysław Glapiński jako panna Łomot – WYBITNY. Edyta Krzemień jako panna Miodek – WSPANIAŁA. Łucja Dobrogowska – ZJAWISKOWA. Albert Osik i Agnieszka Rose jako rodzice Matyldy – CUDOWNI (zwłaszcza monolog po przerwie). Łukasz Szczepanik jako Rudolfo – PRZEZABAWNY. Jest energia rewolucji, są momenty wzruszenia do łez, jest terror, strach i jednocześnie głośny śmiech. Doskonała dawka dobrej rozrywki i świetnej gry aktorskiej. Widać mnóstwo pracy i wielki talent reżysera oraz tłumacza Jacka Mikołajczyka. Na pewno wyznaczyli bardzo wysoki poziom dla wielu teatralnych premier w Polsce.

Przepiękna adaptacja niełatwego, niepoprawnego politycznie, abstrakcyjnego tekstu, która sprawia że młodzi widzowie świetnie się bawią, a dorośli ocierają łzę wzruszenia przypominając sobie własne dobre i złe chwile dzieciństwa. Premiera z której wylewa się radość i serce – czuć to u każdego aktora, w tłumaczeniach, pośród instrumentalistów. Jestem też ogromnie wdzięczna za przyłożenie się do pracy z młodymi aktorami – wiem, że zostali poprowadzeni przez wszystkie emocje spektaklu – dzięki pedagogom i we współpracy z rodzicami; ale także merytorycznie – co widać na scenie w rewelacyjnych choreografiach i zbiorowych piosenkach.

Rewolucja w postrzeganiu dzieci, jako niedojrzałych aktorów! Dzieciaki obalają ten stereotyp. Wraz ze wspaniałymi aktorami Teatru Syrena mamy niewątpliwie premierę sezonu. BRAWO!

Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Piękna i Bestia była ostatnią premierą, jaką widziałam w tym sezonie i nie sądziłam, że wskoczy na pierwsze miejsce w moim rankingu. Jestem zachwycona każdym elementem tego spektaklu, idealnie dobraną obsadą, dobrym tłumaczeniem (które bardzo mi pasowało mimo że było inne niż to, z którym się wychowałam) i aspektem wizualnym. Co jakiś czas włączam sobie zdjęcia dostępne na stronie teatru, żeby jeszcze raz, chociaż w taki sposób, zachwycać się, jak to niesamowicie wyglądało. Stylistyka tego przedstawienia jest bardzo specyficzna i oryginalna, co dużo mu dodaje i dobrze wypada na niewielkiej scenie poznańskiego teatru. Nie ma w tym spektaklu niczego, co by mi nie odpowiadało i uważam, że bardzo słusznie bilety wyprzedają się tak szybko i mam nadzieję, że jeszcze wiele osób zobaczy i zakocha się w tym spektaklu.

Choć widziałem osiem spektakli, które w tym sezonie miały premierę, jeden tylko wywarł na mnie aż tak duże wrażenie. Jeden tak bardzo mnie zaskoczył. Jeden wywołał tak częstą chęć wracania na ten spektakl. „Piękna i Bestia” udowodniła mi, że w Teatrze Muzycznym w Poznaniu dzieje się magia i wielki Disneyowski hit można z powodzeniem wystawić na niewielkiej scenie i przygotować spektakl, który jest po prostu bardzo dobry! To solidnie i kreatywnie przygotowany teatr z ciekawymi rozwiązaniami scenograficznymi, pięknymi obrazami, bajecznymi kostiumami i zachwycającą obsadą. Spektakl totalnie przyjemny, który chce się oglądać, na który chce się wracać, w którym chce się zatracać i chłonąć tę historię starą jak świat.

Znana prawdopodobnie każdemu bajka przeniesiona w piękny sposób na scenę, przepiękna muzyka, zachwycająca scenografia, kostiumy i charakteryzacje, niebanalne choreografie, wspaniałe aktorstwo oraz zjawiskowa scena przemiany Bestii w człowieka – to wszystko składa się na najlepszą premierę jaką zaserwował nam świat musicalowy w tym roku oraz najbardziej uniwersalną, gdyż będą się na niej fantastycznie bawić i wzruszać zarówno dzieci, jak i dorośli.

Przepięknie zrealizowany spektakl, który na małej scenie stworzył coś, czego często nie udaje się zrobić nawet mając do dyspozycji olbrzymią przestrzeń. Tam wszystko ze sobą współgra. Cudne kostiumy, scenografia, która przypomina karty książki, światła idealnie wydobywające, to co potrzeba, pomysłowe choreografie. I przede wszystkim fantastyczni artyści, którzy zasługują na największe brawa. Spektakl to po prostu rozkosz dla ucha i oka.

Something Rotten – Teatr Muzyczny w Gdyni

Co piszą widzowie:

“Something Rotten” widziałam 2 razy i nie żałuję. Muzykę znałam z wersji z Broadway’u i bardzo mi się podobała. Większość tekstów znałam na pamięć, więc wiedziałam że tłumaczenie może mieć dla mnie pewne zgrzyty, ale nie miało ich, było bardzo dobre. Nie miałam takiej sytuacji, żeby w gdyńskim teatrze muzycznym jakiś spektakl mi się nie podobał, zawsze były na bardzo wysokim poziomie, po “Something Rotten” spodziewałam się tego samego. Nie zawiodłam się. Wszyscy aktorzy byli świetni ale kiedy niektórzy z nich byli na scenie, nie mogłam oderwać oczu. Jakub Brucheiser i Krzysztof Kowalski oboje wcielali się w Szekspira, ich wersje tej postaci różniły się ale mieli jedną wspólną cechę – oboje kradli show. Rafał Ostrowski jako Nostradamus podbił scenę swoim wykonaniem piosenki “Musical” leciały mi łzy ze śmiechu. Na wyróżnienie moim zdaniem zasługują obie aktorki grające Porcję, Adrianna Koss i Sandra Brucheiser obie były po prostu cudowne! Scenografia, choreografia, kostiumy, światła to wszystko było dopracowane na ostatni guzik.

Kiedy usłyszałam, że w Gdyni zostanie wystawiony musical o dwóch braciach, którzy starają się napisać lepszą sztukę niż Szekspir, nie spodziewałam się, że zostanie on jednym z moich ulubionych musicali. „Something Rotten” pokochałam całym sercem. Muzyka jest świetna, “Willmania”, “Nie ma lekko bard”, czy “Dziś renesans wita was” są jednymi z moich ulubionych utworów. Obsada TM w Gdyni jest cudowna: Kuba Brucheiser kradł show kiedy tylko pojawiał się na scenie, a sceny między Sandrą Burcheiser a Maćkiem Podgórzakiem były wprost wspaniałe.

Kapitalna adaptacja! Artyści Teatru Muzycznego w Gdyni po raz kolejny wypuścili spektakl kompletny. Tutaj nic się nie popsuło 😉 Świetny przekład, cudowne partnerowania, niebanalne żarty i wymagająca choreografia. A jako wisienka na torcie, a raczej dwie wisienki: Kuba Brucheiser i Krzysztof Kowalski w roli Szekspira. Każdy poprowadził tą rolę na swój sposób i obaj wypadli wspaniale! Dwie wizyty w Gdyni to za mało, będzie powtórka 🙂

Za najlepsze dopracowanie najdrobniejszych szczegółów i wybitne zgranie zespołu. Dawno nie widziałam sztuki, która poza cudownym aktorstwem, wokalami i choreografia miałaby tak dobra scenografię, kostiumy (!) i tłumaczenie tekstów.

Najlepszy reżyser

Antoniusz Dietzius – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

Przede wszystkim za przywrócenie tej historii młodzieńczej energii i bardziej realistyczne przedstawienie mających w niej miejsce wydarzeń i życiowych dylematów. Za niesamowite oko do młodych talentów i tak umiejętne prowadzenie debiutantów i „amatorów”, że widz ma niezwykły komfort z obserwowania przebiegu wydarzeń bez obaw o wpadki czy niedociągnięcia. Antoniusz kolejny raz udowadnia, że u niego nie ma miejsca na półśrodki jakościowe. Ma swoją autorską wizję, przez co spektakl, który mógłby już trącić myszką, przedstawia w sposób świeży i bardzo przyjemny dla widza.

Antek ma ogromny talent do dwóch rzeczy: tworzenia uniwersalnych produkcji, które są w stanie rozentuzjazmować bardzo zróżnicowaną grupę widzów oraz do pracy z młodziakami i wydobywania z tych rozkwitających talentów wszystkiego, co najlepsze. Grease jest świetnym przykładem połączenia jego zdolności! Udało mu się przywołać do życia kultowy, ale nieco już przestarzały tytuł i “odkurzyć” go, dodać świeżej energii przy pomocy swojej fantastycznej ekipy. Za jego sprawą Grease kipi młodością, energią, kolorami i endorfinami.

Za profesjonalne poprowadzenie młodych aktorów amatorów. I za genialny zabieg zburzenia czwartej ściany w przerwie pomiędzy aktami: aktorzy wchodzący w interakcję z widzami niesamowicie pozytywnie wpływają na odbiór spektaklu

Jacek Mikołajczyk – Matylda – Teatr Syrena/Teatr Kameralny w Bydgoszczy

Co piszą widzowie:

Odtworzenie tak kultowego tytułu, jakim jest Matylda, czuwając jednocześnie nad tłumaczeniami, reżyserią i najmłodszymi członkami obsady wymaga wielkiego zaangażowania, doświadczenia i cierpliwości, a efekt końcowy tylko potwierdza, że każdy, kto był zaangażowany w ten spektakl dał z siebie wszystko. Jacek Mikołajczyk niejednokrotnie w sezonach 2018-2023 pokazywał, że na reżyserii zna się jak mało kto. Żadnemu z jego spektakli nie można odmówić jednego: że jest od deski do deski przemyślany, zaplanowany i przygotowany. Sam nawet nie próbuję nigdy doszukiwać się w reżyserowanych przez niego tytułach jakichś niedociągnięć czy niespójności, ponieważ w ciemno mogę iść na każdy tytuł z nazwiskiem tego Pana 😄.

W tym spektaklu, jak na dłoni widać, że wszechstronność reżysera się opłaca. Mikołajczyk nie boi się pracy z wyjadaczami musialu, ale również debiutantami i dziećmi – traktuje ich równo i wytwarza nieocenioną drużynowość widoczną na scenie. W “Matyldzie” widzę też wielkie serce i odwagę. To docenienie również za płodność twórczą – nie boi się brać za kilka projektów na raz i przyjmować w nich różne role, ale także za zrozumienie jak ważny jest kontakt twórcy z widownią – J.Mikołajczyk jest aktywny w social mediach, prowadzi podcast, wychodzi do widzów po spektaklach- to nie reżyser na piedestale, to tylko i aż kreatywny człowiek.

Bardzo rzadko się zdarza, że trafiamy na musical, którego reżyser jest jednocześnie tłumaczem, teatrologiem, musicaloholikiem, generatorem pomysłów i ojcem polskiej wersji musicalu od momentu negocjowania licencji. Jacek Mikołajczyk dał nowe życie Matyldzie. Doskonale obsadził wszystkie role, znalazł i dobrał wyjątkową grupę dzieci. Jest reżyserem kompletnym, wybitnym i niepowtarzalnym!

Jerzy Jan Połoński – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Często zapominamy, że kluczem do sukcesu nawet w połowie nie jest sam tytuł, a jego adaptacja, adaptacja która, jeśli by nie uwzględniała konkretnej sceny i konkretnych twórców, byłaby skazana na porażkę. JJP po raz kolejny w Poznaniu okazuje, jakoby pomyślał o wszystkim.

Bardzo inspiruje mnie kreatywność rozwiązań reżyserskich na przedstawienie tej historii. Połoński to wizjoner, stworzył arcydzieło.

Reżyseria w punkt, bez żadnych udziwnień czy dodawanych na siłę scen.

Katarzyna Szyngiera – 1989 – Gdański Teatr Szekspirowski/Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Co piszą widzowie:

Musical jest idealnym gatunkiem do ukazywania różnorodnej tematyki w przystępny dla widza w każdym wieku sposób, jak również do edukacji i przekazywania określonych wartości. Polska historia najnowsza jest czymś co warto przybliżać ludziom, ponieważ są to wydarzenia ściśle związane z teraźniejszością i z naszym życiem. Uważam, że pani K. Sz. jako reżyser uczyniła ten spektakl naprawdę przystępnym, a przy tym dopracowanym w każdym szczególe. Jednocześnie poważnym – toż traktuje m.im. o polityce, jak i momentami zabawnym. Takim, z którego nie chce się wychodzić i po ostatnich ukłonach myśli się “to już?”, choć nie jest ani krótki, ani niczego bez sensu nie skraca i nie upraszcza. Przedstawione historie ukazuje tak, by były podane w idealnej wielkości pigułce – nie za dużo i nie za mało. Oglądając 1989 obawiałam się, że w swoim odniesieniu do historii będzie zbyt jednostronny, ukazujący określony punkt widzenia. Tak się na szczęście nie stało i widz, niezależnie od własnych poglądów, mógł się na tym tytule wzruszać, smucić i, w gruncie rzeczy, dobrze bawić i docenić spektakl i włożoną w niego pracę twórców.

Rzadko mamy w świecie musicalu tak świadome podejście do reżyserii. Głównie pewnie dlatego, że są to spektakle grane na licencji… więc reż.”nie majstruje” przy nich. Tu mamy musical oryginalny. Zbudowany od a do z b. świadomie.

To chyba pierwszy musical wyreżyserowany przez panią Katarzynę, także tym bardziej czapki z głów, że udało jej się stworzyć spektakl, którym zachwycają się fani musicalu. Świetnie ukazany kawałek naszej polskiej historii, w którym głos mają także kobiety.

Za opowiadanie w teatrze o ważnych wydarzeniach w całkiem nowy sposób, który ma szansę trafić (i trafia!) do widzów w bardzo różnym wieku oraz za maksymalne wykorzystanie na scenie talentu i energii KAŻDEGO członka zespołu aktorskiego.

Marcin Sosiński – Muzyka Muralna – Fundacja im. Marcina Sosińskiego

Co piszą widzowie:

Marcin Sosiński po raz kolejny przekracza wszelkie granice. Zrobił musical w oparciu o cytaty z napisów na łódzkich murach. A na dodatek wplótł w tę opowieść wątki autobiograficzne i sam zagrał dwie główne role w towarzystwie czterech utalentowanych dziewczyn. Spektakl wciąga widza i chcąc – nie chcąc zwiedzamy Łódź, oprowadzani przez Pana Reżysera.

Marcin Sosiński jest geniuszem, tylko on potrafi napisać musical, napisać muzykę do tego musicalu, napisać teksty utworów, napisać libretto, zrobić choreografię, zagrać głowną role i być reżyserem. “Muzyka Muralna” jest cudownym musicalem i mam nadzieje, że nie jest to ostatni taki projekt pana Marcina.

Tylko geniusz mógł wpaść na pomysł wykorzystania Łódzkich murali i graffiti to zrobienia musicalu. Marcin Sosiński jest takim geniuszem. Nie spodziewałam się, że spektakl wystawiony na małej scenie z pięcioma aktorami może być taki genialny.

Żeby coś takiego wymyślić, wyreżyserować i jeszcze poprowadzić aktorów robiąc wszystko dookoła w tym grając główną rolę? Mamy polskiego Lina Manuela Mirandę.

 

Najlepszy przekład

Jacek Mikołajczyk – Matylda – Teatr Syrena/Teatr Kameralny w Bydgoszczy

Co piszą widzowie:

Świetnie przetłumaczone teksty piosenek, które wpadają w ucho i nie drażnią widza .Język jest współczesny, ale nie strywializowany. Po wyjściu z teatru potrafiłam zanucić fragmenty, a nie zawsze się to zdarza. ” Kiedy życie nie w sobie nic z landrynki, nie wystarczy zrobić tylko słodkiej minki ” wyśpiewane przez młodą bohaterkę, do dzisiaj siedzi mi w głowie.

Jacek Mikołajczyk w zgrabny sposób oddał ducha języka budującego świat widziany oczami dziecka- trochę bajkowy, trochę straszny w swym przerysowaniu, w szczególności świetnie wpadając słowem w utworze „Zapach rebelii” który dzięki wielu pomysłowym synonimom słowa „smród” oddają niesmak Panny Łomot lepiej niż sam anglojęzyczny oryginał.

Doskonale przetlumaczone wersje zagraniczne, wpadające w ucho i pasujące do musicalu.

Michał Wojnarowski – We Will Rock You – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Tłumaczenie piosenek legendarnego zespołu Queen może wydawać się zbrodnią i nieprawdopodobne do osiągnięcia bez uczucia „cringe’u”, jednakże zostało to zrobione z bardzo dobrym wyczuciem. Piosenki przetłumaczone są wiernie, a jednocześnie nie tracą sensu i przesłania w języku polskim. Tłumaczenie spektaklu zostało wybitnie dopasowane do polskich realiów, żarty słowne sprytnie przeplatane tytułami hitów polskiej sceny muzycznej owocują salwami śmiechu i gromkimi brawami od widowni.

Zmierzenie się z klasykami legendarnej grupy Qeen nie było zapewne proste, ale moim zdaniem wyszło bardzo dobrze. Same dialogi są lekkie i zabawne. Wciśnięte wszędzie żarciki muzyczne, również z polskiego podwórka, są w punkt! Ubawiłam się do łez, świetna robota.

Przetłumaczenie kultowych piosenek, które niemal wszyscy znają na pamięć musiało być bardzo trudnym wyzwaniem, ale na szczęście udało się. Piosenki w polskich wersjach brzmią dobrze i oddają sens oryginałów.

Wzorowe podejście do przekładu oryginału, pełno odniesień do polskich szlagierów, nie zatracając jednocześnie ducha oryginału. Pełno śmiechu i zabawy, nic tylko brać z niego przykład.

Daniel Wyszogrodzki – Something Rotten – Teatr Muzyczny w Gdyni

Co piszą widzowie:

Mnóstwo odniesień musicalowych, popkulturowych, szekspirowskich i historycznych? To musiała być trudna robota, żeby nie tylko je wszystkie zauważyć i odcyfrować, ale też w polskim tłumaczeniu dostosować te nawiązania, żeby polski widz mógł je zidentyfikować. Dodanie odniesień do naszej kultury i polskich musicali jeszcze bardziej zaangażowało gdyńską publiczność. W moim odczuciu nie czuć było w tym tłumaczeniu tego, jak trudny to musiał być proces i wszystko brzmiało naturalnie i niewymuszenie. Wielki szacun.

Przetłumaczyć komedię jest chyba najtrudniej. Dopasować oryginalne żarty i gagi do polskich realiów to nie jest prosta sprawa. Skoro widownia zaśmiewała się do łez to znaczy, że w tym przypadku udało się to znakomicie. Dodatkowy smaczek to aluzje i nawiązania do wystawianych w Polsce spektakli (nie tylko tych z Gdyni) zgrabnie wplecione w fabułę przedstawienia.

Moim zdaniem dwie najcięższe rzeczy do tłumaczenia to teksty piosenek i nawiązania, w Something Rotten obie te rzeczy przetłumaczone są bezbłednie. Ciągle uważam, że przetłumaczenie “Willpower” na “willmania” było genialne. W “Something Rotten” nie brakuje żartów czy nawiązań do innych musiali, zostały przetłumaczone w bardzo zrozumiały sposób.

Daniel Wyszogrodzki zwykle nie zawodzi i w przypadku Something Rotten zdecydowanie jest w formie! Na dodatkowe wyróżnienie zasługuje wykorzystanie polskich tytułów w przekładzie “It’s a musical” i taki detal jak chórki w “Hard to be the Bard” – lepsze niż w oryginale!

Daniel Wyszogrodzki – Złap mnie, jeśli potrafisz – Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

Po spektaklu dużo razy łapałam się na śpiewaniu JAAK W TELEEWIIZOORZEEE. Przekład z polotem, pomysłem, śpiewny, zabawny ale też wzruszający. Wracałam z Łodzi jak z amerykańskiego wodewilu na Broadwayu. Teksty zostawały w głowie i jeszcze przez wiele dni śpiewaliśmy je w domu. Mistrzostwo świata!

Bardzo trudny przekład i wspaniały efekt! Do dziś śpiewamy w domu “Jak w telewizorze”. Jeden z najlepszych musicali Łódzkiego Teatru Muzycznego. W dużej mierze dzięki wspaniałemu przekładowi.

Polskie teksty wchodzą w głowę bardziej niż oryginalne, zero problemów z dziwnymi rymami i wciskaniem słów na siłę.

Najlepszy plakat musicalowy 

Michał Heller (fot.), zespół teatru (skład) – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

Ten plakat wyjątkowo zapadł mi w pamięć i w pewien sposób mnie urzekł. Mniej znaczy więcej. Idealna sceneria i przepiękni oni – Aga i Maciek/ Maria i Tony. Prostota – spojrzenie zakochanych w sobie, ponad podziałami. Patrząc na ten plakat realnie uwierzyłam, że miłość zwycięży ponad wszystko, że im się uda – mimo, że dobrze znam libretto.

Za dedykowaną identyfikacji wizualnej spektaklu sesję zdjęciową, nawiązanie do filmowego uniwersum musicalu i prostotę przekazu.

Jest po prostu uroczy, łapie za serce.

Dobrze dobrane odwzorowanie filmowego plakatu.

Szymon Ludwiczak – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

Był to jedyny plakat w tym sezonie teatralnym, który zachęciłby mnie do wybrania się na spektakl nawet gdybym nie była zaznajomiona z tytułem. Plakat okazał się na tyle inspirujący dla widzów, że premiera Grease była równie różowa, co premiera Barbie!

Szymonowi udaje się w sposób bardzo estetyczny, dosłowny, a jednocześnie niebanalny przedstawić spektakl tak, że widz jest zachęcony do wizyty w teatrze.

Bardzo oryginalny i jak dla mnie po prostu ładny plakat. Nawet bez umieszczania tytułu od razu widać, jaki musical promuje.

Niby jeden kolor i opony zamiast artystów, ale robi robotę. Od razu zwrócił uwagę, w przeciwieństwie do innych plakatów, o których od razu zapominałam.

Joanna Rusinek – Matylda – Teatr Syrena/Teatr Kameralny w Bydgoszczy

Co piszą widzowie:

Dziewczynka (w domyśle tytułowa Matylda) z dumnie uniesioną ręką z dłonią w pięść, stojąca (czy też lecąca) na książce, wokół litery alfabetu. W odniesieniu do spektaklu taki wizerunek idealnie odwzorowuje postać głównej bohaterki. Choć jest dzieckiem, jest silna, nie kuli się, nie poddaje, ale dumnie, z podniesioną głową walczy o swoje – o swoje prawa i godność. Jednocześnie zaznaczona jest moc, jaka płynie z wiedzy, z intelektu poddawanego ciągłemu rozwojowi – Matylda wszak była książkowym molem, mogła wykazać się nie lada wiedzą, z której również – poza silnym charakterem – płynęła jej moc i wyjątkowość tak we własnym domu, jak wśród rówieśników. Plakat narysowany niczym książkowa ilustracja wprowadza widza już na wejściu w ten dziecięcy świat, który potem szerzej ukazuje spektakl.

Piękny plakat oddający siłę głównej bohaterki i charakter spektaklu, trafiający zarówno do młodej publiczności jak i do dorosłych, prosty, nieprzekombinowany.

Bardzo ciekawa kreska, współgra z estetyką spektaklu.

Damian Styrna – Irena – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

W plakacie Ireny jest coś takiego, co sprawia, że nie mogę o nim zapomnieć, mimo że na pierwszy rzut oka nie wydał mi się nadzwyczajny. Postać Ireny Sendlerowej (i jej przyciągający, trochę hipnotyzujący wzrok) w tle, rysunek z kwiatami na przodzie, tytuł spektaklu i wszystkie informacje napisane ręczną, trochę dziecinną czcionką, która jest też elementem scenografii spektaklu. To wszystko tworzy się w perfekcyjną całość i dobrze koresponduje z samym przedstawieniem.

Ponieważ Damian Styrna stworzył również scenografię do „Ireny”, plakat jest z nim wizualnie spójny. Estetycznie łączy efekt dziecięcych rysunków z postacią Ireny Sendlerowej i myślę, że niezwykle zachęca do zapoznania się z samym spektaklem.

Plakat bardzo działa na wyobraźnię, sam już zaczyna opowiadać historię. Mimo, że nie udało mi się zobaczyć spektaklu, robi on na mnie największe wrażenie, z plakatów premierowych tego sezonu.

Plakat wspaniale nawiązuje do scenografii (co ma sens, skoro jego autorem jest scenograf spektaklu) oraz do treści musicalu – jest intrygujący i nietypowy.

Czytelny, minimalistyczny i przyjemny dla oka plakat, który doskonale nawiązuje do historii Ireny Sendlerowej.

Izabela Wądołowska – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Plakat bardzo zrozumiały i czytelny, a jednocześnie niebanalny i symboliczny.

Uważam że jest to genialny plakat który oddaje cały klimat spektaklu. Nic dodać nic ująć.

Piękny plakat, który wygląda, jak okładka książki i jest idealnym wprowadzeniem do tego, co zobaczymy na scenie.

Świetny plakat, który zawiera w sobie wszystko co istotne. Ciekawy w formie.

Najlepsza scenografia

Milena Czarnik – 1989 – Gdański Teatr Szekspirowski/Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Co piszą widzowie:

Niezwykle dobry pomysł na scenografię “pionową” i “poziomą”. W “pionowej” jest oddzielny pokój dla Jaruzelskiego, pokój domu członków Solidarności i na trzecim poziomie właściwie nieużywana gablota. Schody po dwu stronach są stocznią, więzieniem, z tyłu jest żuraw… No i maluch! A poza tym wszystko to, co jest wnoszone a potrzeby danej sceny, żeby przenieść nas na ulicę z tamtych lat, do ogrodu, do mieszkań, więziennej celi, Magdalenki… Zwykle takie przestawianie scenografii mnie drażni, a tu wszystko bardzo dobrze pasuje, wszystko jest w punkt.

Idealnie zilustrowane lata 80 w Polsce. Ten maly fiat, mięsny… zmiana pomieszczeń przez np.zmianę dywanu. Genialne. Podoba mi się tez pomysł umieszczenia muzyków w “terariach” widocznych z widowni. W ten sposób stają się oni cześcią opowieści.

Wspaniałe przeniesienie w czasie i przestrzeni. Niby elementy znane z historii, ale przerobione w twórczy sposób. Brawa za tak sprytne wykorzystanie samochodu na scenie!

Prosta, funkcjonalna, mobilna, a jednocześnie niezwykle sugestywna (lewe górne okienko nie spoilerując -majstersztyk!).

Anna Chadaj – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Muzyczny w Poznaniu Bardzo dobre wykorzystanie przestrzeni poznańskiej sceny i ciekawy pomysł na opowiedzenie tej historii za pomocą kart książki. Wycinankowa i wielowarstwowa scenografia oraz kreskówkowe rekwizyty są bardzo umowne, jednak nie pozostawiają wrażenia niedosytu czy taniości. Majstersztykiem jest wnętrze zamku Bestii!

Piękna scenografia stworzona przez tę Panią to prawdziwa uczta dla oczu. Przypomina karty rozkładanej książki z bajkami. Po prostu cudo. Pomysłowa, wielowarstwowa, kolorowa scenografia pozwala widzowi całkowicie zatopić się w magicznym, baśniowym świecie. Wszystko tu jest dopięte na ostatni guzik. Mistrzostwo.

Iście bajkowa scenografia Anny Chadaj jest prawdziwym sercem poznańskiej produkcji. Nie jest to bajkowość disneyowska, ale piękna, kreatywna, teatralna! Za jej sprawą baśń dosłownie przeniesiona jest z kart księgi do rzeczywistości, natomiast widz z sali teatralnej prosto do wnętrza historii.

Inspiracja trójwymiarowymi książkami dla dzieci (i książkami ogólnie) to moim zdaniem strzał w dziesiątkę. Już sama historia Pięknej i Bestii gwarantuje nam niesamowity klimat, ale w tej oprawie całość prezentuje się jeszcze bardziej magicznie.

Spójność od początku do końca, od razu można poczuć magię baśni. Nie przytłacza, nie ginie jest po prostu częścią historii, zmieniając styl i dynamikę do poszczególny scen. Scenografia żyje na scenie razem z mieszkańcami zamku.

Wojciech Stefaniak, Something Rotten – Teatr Muzzyczny w Gdyni

Co piszą widzowie:

Bardzo dobra, klimatyczne oddanie scenerii z epoki, pomimo komediowego charakteru przedstawienia, pozwalała na większą imersję. Bardzo dobrze wykorzystanie obracających się elementów scenografii i samej sceny, fantastycznie zrealizowane płynne przejścia między lokacjami.

“Dziś renesans wita Was” – to słowa ze spektaklu, ale dokładnie oddają wrażenie jakie robi na widowni spektakularna konstrukcja ustawiona na deskach teatru w Gdyni. W pełni wykorzystano rozmiar największej musicalowej sceny w Polsce.

Za wierne odwzorowanie XVI wieku ze współczesnym, polsko-nowojorskim kierunkowskazem na Brodaway – jest klasycznie, ale i nowocześnie a scenografia “żyje” razem z bohaterami stając się nie tylko ilustracją czy tłem, ale elementem światotwórczym.

Damian Styrna – Irena – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Scenografia w ogólnym odbiorze wydaje się dość minimalistyczna, ale świetnie oddaje klimat różnych miejsc, w których toczy się akcja – szczególnie przejmujące i budzące grozę są rysunki na murze. Dodatkowy plus za scenografię dosłownie wyciąganą z podłogi.

Scenografia w tym spektaklu jest prosta, ale jednocześnie bardzo podkreślająca charakter tytułu. Rozwiązania scenograficzne są bardzo dobrze przemyślane, niewielkie zmiany powodują zauważalne dla widza różnice w akcji spektaklu.

Tutaj wystarczy jedno zdanie – pomysł na to, jak przedstawić miasto w postaci wysuwanych ze sceny drewnianych makiet – cudo. Do tej pory mam to przed oczami za każdym razem, kiedy słyszę słowo “scenografia”.

Bardzo przemyślana scenografia, tak na prawdę bardzo prosta, jednak zaskoczeniem były dla mnie elementy, które były podnoszone z podłogi. Bardzo ciekawy zabieg.

Rzadko widuje się tak oryginalną i pomysłową scenografię. Czegoś takiego nie powstydził by się żaden teatr na West Endzie czy Broadwayu.

Mariusz Napierała – We Will Rock You – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Scenografia Mariusza Napierały przenosi do innego świata oraz wzbudza sentyment nawiązaniami do teledysków Queenów. Czułam się momentami jak na planie filmowym. Doskonałe pomysły i doskonała realizacja. Był efekt WOW!

Wspaniała futurystyczna wizja, spektakl jest wizualnie na najwyższym poziomie. Wszystko do siebie pasuje, jest przemyślane i robi ogromne wrażenie.

Wielka scena TM Roma w przeszłości sprawiała wiele problemów wielu tytułom dając wrażenie pustej, źle zagospodarowanej sceny. Nie tym razem. Mariusz Napierała zaprojektował scenografię perfekcyjnie wypełniającą scenę, poprawnie wykorzystując potencjał ekranów, które sprytnie zacierały granice pomiędzy namacalną a wirtualną scenografią. Dodatkowo wszystko było niezwykle klimatyczne i oddawało ducha spektaklu niezależnie czy akcja działa się akurat w surowej, futurystycznej sali czy punkowych, post-apokaliptycznych schronach. W połączeniu ze wspaniałą reżyserią światła całość dawała efekt pięknych „obrazków” rodem z West Endu.

Najlepsza choreografia

Agnieszka Brańska – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

Agnieszka Brańska tworząc choreografię do tego kultowego, roztańczonego tytułu wzięła pod uwagę przekrój umiejętności młodych wykonawców i stworzyła odpowiednią choreografię, która nie tylko świetnie sprawdza się na ograniczonej przestrzeni Sceny Relax szczególnie w tak licznym składzie, ale przede wszystkim robi wrażenie energetycznej i naładowanej pozytywną energią, której sami widzowie mogliby i chcieliby się nauczyć wspólnie z aktorami.

Zupełnie niesamowita choreografia, pełna energii, aż ma się ochotę wstać z miejsca i tańczyć razem z obsadą. Zaletą siedzenia dość daleko była możliwość docenienia jak choreografia wyglądała całościowo z większej perspektywy i naprawdę robiło to świetne wrażenie.

Bardzo taneczny spektakl wymaga dobrej choreografii i to się udało. Aktorzy mało co się nie odrywali od sceny i nie zaczęli tańczyć w powietrzu. Była w tym lekkość, młodość i zabawa, czyli całe Proscenium.

„Grease” to chyba najbardziej roztańczona premiera minionego sezon i na szczęście spektakl w tej materii absolutnie nie zawodzi.

Michał Cyran – Once on this island – Teatr Muzyczny w Gdyni

Co piszą widzowie:

Choreografia Michała Cyrana powinna być wymieniana jako odrębny bohater tej historii! Jest to ruch przepięknie wpleciony w wydarzenia, idealnie oddający atmosferę wyspy oraz charaktery postaci. Choreo jest widowiskowe, rytmiczne, ale też bardzo poruszające a do tego naprawdę świetnie technicznie wykonane na scenie przez obsadę!

Fantastyczna, energetyczna choreografia, która idealnie pasuje do klimatu wyspiarskiej muzyki. Wielką przyjemnością było obserwowanie ruchu scenicznego aktorów!

Za świetne oddanie karaibskiego charakteru miejsca akcji i za żywiołowość.

Karol Drozd – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Choreografie w tym spektaklu robią wrażenie. Na małej scenie trudno jest pokazać sceny wymagające rozmachu, a jednak się to udaje wyśmienicie. Sceny grupowe są świetne. Zwłaszcza “Gościem bądź” to perełka. Taniec sztućców na długo zostaje w pamięci. A idealne dopasowanie ruchu postaci, które nie są ludźmi, a ożywionymi przedmiotami to po prostu rewelacja.

Niezwykle ciężko oddać realistyczne i sceny wplatając w nią nie tyle jakiś ruch sceniczny, co taniec nie odklejając się od realizmu i nie ocierając się o cringe. Byłem ogromnie zaskoczony, jak choreografia balansuje między światem baśniowym realnym

Ta choreografia jest wyjątkowa! Nie tyle towarzyszy wydarzeniom, które widzimy na scenie, a sama opowiada tę historię. To niezwykle jak ruch oddaje te emocje i obrazy. Nie jest dopełnieniem a samowystarczalną opowieścią i widowiskiem.

Ciekawe choreografie ułożone na niewielką przestrzeń, wykorzystanie różnych planów i charakterów tańca, ciekawa choreografia dla scen wilków oraz wieśniaków, piękny pierwszy taniec Belli i Bestii.

Barbara Olech – 1989 – Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie i Gdański Teatr Szekspirowski

Co piszą widzowie:

Hip hop wkracza na salony. B.dobra, rasowa hip hopowa choreografia (też świetnie wykonana), która jest jakże ważnym elementem spektaklu. Idealnie ilustruje muzykę ale i opowieść. Nadaje spektaklowi rytm. Pomyślana tak by pokazać atuty taneczne aktorów. W spektaklu mamy 2 zawodowe tancerki hip hopowe plus aktorów z których niektórzy mają doświadczenie taneczne. Czułam, że choreografia jest szyta na miarę zespołu.

To choreografia, które doskonale siedzi w ciele, aż chce się dołączyć. Bez niej ten spektakl nie byłby taki sam, oddaje charakter scen, a jednocześnie go buduje.

Świetna choreografia. Szczególnie zapadła mi w pamięć scena końcowego starcia w wyborach między władzą a opozycją, przedstawiona w formie pojedynku na figury taneczne. Rewelacja.

Bezdyskusyjnie najbardziej oryginalna, żywa, szalona i powalająca na kolana choreografia sezonu.

Jarosław Staniek i Katarzyna Zielonka – Złap mnie, jeśli potrafisz – Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

Choreografie grupowe, pomysł na to, jak porusza się Frank Junior, ukazanie przez ruch jego chłopięcości i nieposkromionego charakteru są tutaj na wagę złota. Taniec więźniów pod koniec spektaklu po prostu wrył mi się w pamięć na dobre, kiedy w rytm “Skazano nas na siebie” chwytają się nawzajem za ramiona w jednym rzędzie i wykonują taniec a ‘la cancan.

Scena otwierająca musical jest po prostu bezbłędna i genialna. Jak i wszystkie sceny taneczne, ilość tancerzy podczas zbiorowych układów jest duża, Widać że nie ma tam chaosu wszystko jest przemyślane i naprawdę zapadają w pamięć wszystkie momenty taneczne.

Układy taneczne i biegający po scenie Frank Abignaile Jr i Carl Hanratty, to fragmenty, które najbardziej pamiętam z Catch me if you can. Ze sceny biła wtedy niesamowicie pozytywna energia, nawet dzisiaj samo wspomnienie tych scen nastraja mnie pozytywnie.

Stworzyli rewię, jakiej jeszcze w Polsce nie było! Przenieśli nas wprost na Broadway i to w jego najlepszych czasach.

Jarosław Staniek i Katarzyna Zielonka – West Side Story – Opera I Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

Choreografia ma ten rozmach, wspaniałe sceny zbiorowe. Zazwyczaj jednak widzę, że główny ciężar spoczywa na zespole tanecznym, a aktorzy gdzieś tam są wpasowani w choreografię, ale nie aż tak wymagająco. Tutaj na prawdę miałam wrażenie, że również aktorzy musieli się nieźle napocić.

Choreografia chyba najbardziej zapadająca w pamięć, działo się wiele i wyglądało to rewelacyjnie.

Widowiskowa, pełna energii, najlepszy punkt spektaklu.

Najlepsze kostiumy

Anna Adamek, Martyna Kander – Something Rotten – Teatr Muzyczny w Gdyni

Co piszą widzowie:

Od kostiumów Anny Adamek ciężko było mi oderwać wzrok przez cały czas trwania spektaklu. Niesamowicie różnorodne, doskonałe połączenie krojów rodem z szekspirowskiej Anglii z feerią barw właściwą musicalowemu szaleństwu, które obserwujemy na gdyńskiej scenie.

Przede wszystkim za te brokatowe rajstopami Szekspira (i cała resztę jego kostiumu) oraz kurtki ochroniarzy (cudo!). Poza tym wszystkie kostiumy bardzo w klimacie, piękne peruki i suknia Jędrzeja Gieracha.

Kostiumy “z jajem” – dosłownie i w przenośni. Można powiedzieć, że “na bogato” Ilość i jakość kostiumów w tym spektaklu jest wprost oszałamiająca.

Cudowne kostiumy nawiązujące do epoki.. a zarazem – wnioskując po zawiłej choreografii – nieprzeszkadzające artystom! Plus idealny kostium jajka.

Dorota Kołodyńska – We Will Rock You – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Kostiumy w tym spektaklu są bardzo specyficzne i nietypowe, przykuwają ogromną uwagę. Zostały stworzone z ogromną precyzją, a ich niewątpliwym dodatkowym atutem jest złożoność elementów i barwność. Przenoszą widza w ten futurystyczny świat, jednak to kostiumy ze scen Bohemy dają największy efekt „wow”, pozwalając widzom poczuć prawdziwy klimat rock’a.

Piękne kostiumy, które oddają charakter postaci. Dużym wyzwaniem było na pewno stworzenie kilku koncepcji kostiumów – dla mieszkańców iPlanet, jak i dla bohemy. Więc mamy tutaj przekrój od świetnych rockowych stylówek, aż po futurystyczne stroje

Wspaniałe kostiumy, budujące klimat, futurystyczne, wszystko na najwyższym poziomie. Zwróciłam też uwagę, że fantastycznie sprawdzają się w ruchu, zwłaszcza czarne płaszcze armii wroga pięknie układają się podczas tańca.

Cała masa ciekawych i pasujących do spektaklu strojów, niejednokrotnie zawierających ciekawe smaczki. Wszystko zgrywało się z klimatem spektaklu i ciężko mi było to sobie wyobrazić lepiej.

Zuzanna Markiewicz – Złap mnie, jeśli potrafisz – Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

W spektaklu dużo jest o ubiorze i o tym, że szata naprawdę zdobi człowieka… Pewnie dlatego kostiumy są na najlepszym poziomie i przykłada się do nich wielką wagę. Mundury, kostiumy stewardess i cheerleederek, żakiety, rozkloszowane suknie i peruki wyglądają drogo, klasycznie, są obiektem pożądania, a przy tym idealnie ruszają się z bohaterami. Stają się nieodłącznym elementem mistyfikacji głównego bohatera- uwiarygodniają go. Cieszę się, że mimo dużego składu osobowego spektaklu, nie oszczędzano na niciach i tkaninach.

Będzie krótko – te kostiumy zwyczajnie zapadają w pamięć na dobre. Świetnie dobrane, różnorodne, stanowią integralną część spektaklu w każdym momencie. Bez nich ten tytuł wiele by stracił. Fantastyczna robota!

Kostiumy odzwierciedlają prawdziwe ubrania stewardess, zrobiły wrażenie już na materiałach reklamowych, widać dobre wykonanie oraz dopasowanie do charakteru spektaklu.

Suknia Matki Franka Juniora zniewalająca.

Paulina Skowrońska – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

Pomimo sztampowości klasycznego tytułu jakim jest Grease kostiumy tchnęły nowe, świeże życie w tę przewidywalną i znaną wszystkim historię, nadając efekt realności szkolnego życia amerykańskich nastolatków na przełomie lat 50/60. Dodatkowo inspirowane bajkowo barokowym anielskim salonem piękności kostiumy w scenie Anioła ds. Nastolatek zaprezentowały wizję kompletnie innowacyjną względem tej sceny, zachwycając i biorąc widzów z zaskoczenia.

Obserwowałam przygotowania kostiumów u Pauliny na instagramie, widać ile pracy w to wkłada i że daje całe serducho w to co robi, same kostiumy oddają niesamowity klimat oryginalnego Grease i tamtych lat. Szczególnie kostiumy w scenie z aniołem i to istny cud!!

Bardzo kolorowe, bardzo z tamtych lat i amerykańskie, bardzo pasujące. Do dziś jestem pod wrażeniem koszul męskiej części obsady i dopasowanych do nich trampek!

Stroje są kolorowe, idealnie pasują do lat, w których jest osadzony musical, są przemyślane i z charakterem.

Agata Uchman – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Jestem zakochana w tych kostiumach, pięknie nawiązują do baśniowych ilustracji. Są specyficzne, w pewnym sensie sztuczne, ale pasują do tego spektaklu jak ulał. Żółta suknia Belli jest zachwycająca, kostium Bestii budzi niepokój i wydaje się bardzo realistyczny, cała służba wygląda jak z obrazka, nie mogłabym sobie wyobrazić lepszych kostiumów dla Płomyka i Trybika. A kostiumy wilków – właściwie proste, ale robią piorunujące wrażenie i nigdy nie zapomnę tego widoku.

Kostiumy w tym spektaklu idealnie korespondują ze scenografią, dzięki czemu całość tworzy niezwykle spójną ucztę dla oka. Jasno zaznaczają granicę między nijakimi i płaskimi wieśniakami, tworzącymi jedną masę, a wyrazistymi i kolorowymi mieszkańcami zamku czy bujającą w obłokach Bellą. Duże wrażenie robi też bardzo widowiskowy kostium Bestii – również ten po przemianie.

Niesamowicie trudno stworzyć przekonujący kostium dla zegara czy widelca. Piękna i bestia to jeden z najtrudniejszych tytułów do wykreowania. Wydaje się wręcz niemożliwe pleść tak nierealne i baśniowe kostiumy do świata do złudzenia przypominającego nasz. Autorce udało się stworzyć przekonującą symbolikę dla widzów starszych i absolutnie piękną Dosłowność dla Widzów młodszych.

Kostiumy w tym spektaklu były przepiękne. Stroje mieszkańców wioski były jakby wiklinowe co było bardzo ciekawe. Kreacje głównych bohaterów – Belli i Bestii – były olśniewające! Moim ulubionym kostiumem był strój Gaston’a, który pasował do całej reszty, ale w tym samym czasie oddawał charakter postaci.

Kostiumy w tym spektaklu musiały być nie lada wyzwaniem, bo jak tu kogoś przebrać za mebel lub sprzęt domowy, nie ograniczając mobilności aktora i zarazem minimalizując ryzyko uszkodzenia kostiumu w trakcie dynamicznych scen? Za podjęcie się i sprostanie takiemu zadaniu zdecydowanie należy się nagroda!

To co zrobiła pani Agata ze strojami dla bohaterów jest po prostu genialna spodziewałam się czegoś kompletnie innego jednak uważam że kostiumy były jedną z najmocniejszych rzeczy w spektaklu, Na bardzo długo zostaną w mojej pamięci bo wrażenie robiły nieziemskie.

Najlepszy aktor pierwszoplanowy

Patryk Bartoszewicz – Bestia – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Podczas spektaklu byłem pełen podziwu wobec tego, jak lekko (zakładam, że tylko pozornie) Patryk wykreował Bestię w całokształcie. Od postawy, przez sposób poruszania się, po modulację głosu. We wszystkim tym był bardzo konsekwentny do końca, zachowując Bestiowy zadzior w głosie również podczas utworów, co czyniło tę postać jeszcze bardziej autentyczną. W kreacji tej szczególnie podoba mi się przedstawienie tego, jak jego Bestia zmienia się przez cały spektakl. Jak zaczyna mieć w swych późniejszych staraniach przebłyski szarmancji, jak walczy jeszcze ze swym zachowaniem. Patryk genialnie oddał kontrast między Bestią z początku spektaklu a tym, co się dzieje z jego bohaterem dalej. Fantastyczna była scena w zachodnim skrzydle z następującym po niej „If I can’t love her”. Rola ta winduje Patryka w moich oczach z obiecującego debiutanta do musicalowej czołówki.

 Patryk w spektaklu jest Bestią całym sobą, w każdym ruchu, warknięciu i słowie, jednocześnie niezwykle przekonujący w swojej przemianie i miłości do Belli.

Bardzo delikatne i wrażliwe podejście do postaci.

Marcin Czarnik – Jacek Kuroń – 1989 – Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Gdański Teatr Szekspirowski

Co piszą widzowie:

Marcin na scenie staje się Jackiem Kuroniem. Podchodzi do postaci z wielkim szacunkiem. Do widza zresztą też dbając o “czysty” odbiór. Dykcja, świadomość, wokal. Świetnie przygotowana rola. Choć to można w sumie powiedzieć o każdym kto staje na scenie w 1989.

Rola bardzo zapadająca w pamięć, dramatyczna, mocna, również trochę tragiczna, dała dużo pole do popisu i muszę przyznać, że Marcin poradził sobie z nią fenomenalnie.

Cóż za emocje!

Maciej Dybowski – Galileo – We Will Rock You – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Emocje, gra aktorska, śpiew, na każdej płaszczyźnie wspaniały.

Głos, wygląd, wrażliwość pięknie oddają głębię bohatera.

Za bardzo dobry wokal i sceny taneczne.

Marcin Franc – Frank Abagnale Jr. – Złap mnie jeśli potrafisz – Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

Frank To, że Marcin Franc jest świetnym wokalistą wiadomo od wielu sezonów. Jednak, mimo że widziałam go na scenie kilkanaście razy, dopiero przy ZMJP w Teatrze Muzycznym w Łodzi usłyszałam pełnię umiejętności – idealnie czysto, wręcz studyjnie jest na wysokich i niskich dźwiękach, idealnie cicho jest kiedy do piosenki Marcin “wpuszcza” innych wykonawców i idealnie głośno, gdy zaznacza kulminacyjny moment. Do tego rola Franka to dramatyczny rollercoaster – jest dziecinna naiwność, jest młodzieńcze zawadiactwo, jest cierpienie rozstań i radość sukcesów. Są też idealne (nie tylko romantyczne) partnerowania. Marcin w tej roli jest idealny – trafia do mnie w każdej scenie, każdym słowie.

Rolą Franka Juniora w Złap Mnie Jeśli Potrafisz udowodnił, że ma głos jak dzwon, wspaniale tańczy i jest zmienny jak kameleon (nie tylko za sprawą zmienności samej postaci) – Frank został celnie wykreowany, jako cwaniaczek i sprytny oszust, jednocześnie Pan Marcin brawurowo oddał to, że mamy do czynienia z młodym, 16-letnim chłopakiem, a nie jakimś dorosłym, dojrzałym mężczyzną. Prowadzi inteligentny dialog z widzami (nie jest wcale wysoce bezpośredni, ale te spojrzenia czy pojedyncze wypowiedzi same w sobie wystarczają), a drobne sceny, w których ukazuje nam jakieś zawahania ze strony Franka, jego chwile zwątpienia czy zwykłej konsternacji są po prostu odegrane po mistrzowsku. Praca detaliczna i niepowtarzalna.

Marcin jest Frankiem idealnym! Jego wokal porusza najczulsze struny mojego serca. Kreacją aktorską potrafi pokazać cały wachlarz emocji Franka, od jego pewności siebie, cynizmu przez pierwsze zauroczenie, tęsknotę aż po strach i samotność. Zachwyca.

Za genialne wcielenie się w bohatera, za ożywienie go, za grę, taniec i przede wszystkim śpiew. Ten głos powala i porusza. Za niegasnącą energię na scenie przez kilka godzin spektaklu.

Uważam że Marcin Franc Jest po prostu stworzony do granie tej postaci. Jego charyzma i wokal są po prostu bezbłędne. Byłam na spektaklu premierowych i Marcin po prostu mnie oczarował. Aaron i Leo by się nie powstydził takiego przedstawienia postaci Franka.

Można słuchać bez końca, niesamowita energia, emocje, głos. Po prostu wszystko pasuje tak jak powinno, Marcin zdecydowanie sprawił ze ten lot nie był jedyny, już kupiłam bilety na kolejne spektakle.

Maciej Pawlak – Matteo – Believe me, there will be no porn – Potem-o-tem

Co piszą widzowie:

W tym sezonie można było zobaczyć wielu świetnych aktorów w wielu wspaniałych rolach. Wybranie tylko jednego jest niemal niemożliwe. Maciek zagrał swoją rolę lekko, bawił się nią. Był świetny wokalnie, choreograficznie i aktorsko.

Maciek nie tylko wspaniale zaśpiewał, ale równie wspaniałe zagrał. Wcielił się w rolę reżysera filmów porno, co nie było łatwe. Maciek bez przerysowania i wstydu pokazał temat seksu przełamując tabu.

Miło zobaczyć Maćka w roli tak złożonej, niejednoznacznej postaci, w de facto – dość poważnym tematycznie spektaklu. Podołał tej roli w 100% zachwycając przy tym widzów.

Maciej Pawlak – Tony – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

Jego postaci niczego nie brakowało.

Maciek idealnie wciela się w rolę młodego Tony’ego, tworzy postać, któremu chce się kibicować.

Zjawiskowa rola.

Wzruszający.

Jak zawsze zachwyca!

Maciek zawsze jest niesamowity, ale tu to już przebił wszystkich.

Marcin Sosiński – Łódzki-Koleś-Stąd/Rezydent-Ten-Spoza/Brick Muzyka Muralna – selfmusical – Fundacja im. Marcina Sosińskiego

Co piszą widzowie:

Podziwiam to jak Marcin Sosiński potrafi pokazywać różne charaktery postaci na scenie, da się je rozróżnić mimo że wyglądają tak samo. Pokazał to już w “Morderstwie dla Dwojga” ale i w “Muzyce Muralnej” można to zobaczyć. Łódzki-Koleś-Stąd jest wyluzowany i chce przekonać Rezydenta Spoza, żeby słuchał murali. Za to Rezydent-Ten-Spoza pragnie wydostać się z Łodzi jak najszybciej, dopiero po poznaniu Bricka w trakcie jego łódzkiej podróży zaczyna zmieniać zdanie. Tą przemianę widać i za to wielki plus.

Marcin to Mistrz w kreowaniu wielu ról na raz. Nie wiem jak On to robi (to zapewne zasługa olbrzymiego talentu), że płynnie przechodzi pomiędzy rolami, a widownia doskonale się orientuje kim jest w danym momencie. Kolejna wybitna rola w Jego dorobku.

Nie wiem czy da się to opisać słowami. Marcin wciela się w różne postacie tak dobrze, że nie potrzeba żadnych kostiumów, pomocy czy światła. Zrobi wszystko głosem, a co więcej – i bez głosu. Samą mimiką, postawą i gestami.

Rafał Szatan – Bestia – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Nie wiedziałam, że aktor, który ma taki przyjemny głos może wydobyć z siebie taki warkot, tak niesamowicie wykreować postać najpierw straszliwego potwora, który potem staje się coraz bardziej “ucywilizowany”. Widać jego gniew, jego cierpienie, ale też świetnie odgrywa delikatniejsze momenty. Wokalnie – perfekcyjny, chciałabym usłyszeć te piosenki jeszcze raz w tym wykonaniu. Aktorsko – mistrzowski, wierzyłam w każdą emocję Bestii, mimo że nie widzimy właściwie jego twarzy, więc mimika tutaj nie pomoże, te emocje widać było w każdym najmniejszym ruchu i w głosie. Sposób poruszania się Bestii też robi świetne wrażenie. Jestem zupełnie zachwycona kreacją tej roli.

Zarówno wokalnie jak i aktorsko. Fantastycznie ukazał przemianę postaci, którą przechodzi ona w trakcie spektaklu.. Kiedy trzeba groźny, kiedy trzeba łagodny. No i ten głos! Można się rozpłynąć. Po prostu Bestia idealna!

Znakomity. Bezkonkurencyjny. Rozkłada wokalem i rolą na łopatki.

Wzruszający, potężny, przekonywujący.

Maciej Marcin Tomaszewski – Frank Abagnale Jr. – Złap mnie jeśli potrafisz – Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

Maciek w tej produkcji jest dla mnie fenomenem sezonu. Rola Franka jest jakby skrojona pod niego! Ta decyzja castingowa była cudownym i wyczekiwanym przeze mnie wytchnieniem od tych samych twarzy wcielających się w główne role w każdej premierze ostatnich lat. Maciek jest bezczelnie utalentowany, emanuje młodością, świeżością i ogromnymi pokładami charyzmy. Jego rola jest dopracowana z profesjonalizmem i pieczołowitością rzadko spotykanymi w tak młodym wieku. Wokalnie jak i choreograficznie wzorowo dźwiga ten wcale nie prosty materiał! Dodatkowo wyposażył Franka w szelmowski uśmiech i rozbrajającą szczerość, dzięki którym nie da się go nie kochać pomimo jego niejednoznacznych moralnie zachowań. Widzowie ulegają urokowi maćkowego Franka równie łatwo, co bohaterowie spektaklu i z pełną świadomością pozwalają się wodzić za nos młodemu oszustowi.

Aktor grający młodego, czarującego przestępcę na ma swoich barkach ciężar całego spektaklu, niemal nie schodząc ze sceny. Maciej Tomaszewski poradził sobie z tym zadaniem wyśmienicie, olśniewając talentem i dojrzałością sceniczną, ale i szczerą młodzieńczością i zawadiackim czarem, idealnie wcielając się w tę ikoniczną rolę zapoczątkowaną przez Leonardo DiCaprio.

Dawno nie widziałam tak dobrze dopasowanej roli. Maciek po prostu ‘stopił się’ ze swoim bohaterem dając nam niezapomniany pokaz młodzieńczego entuzjazmu, a jednocześnie typowej dla tego okresu życia naiwności. No i ten głos! Czysty, jakby wyciągnięty ze studia nagraniowego.

Świetnie zagrana rola, dynamiczna postać po której widać różne emocje, bardzo dobra mimika, bo gdy Maciek się śmieje to śmiejemy się z nim a gdy wzrusza to chwyta za serce.

Maciek swoją charyzmą i młodzieńczą energią w pełni oczarowuje widza.

Najlepszy aktor drugoplanowy

Jakub Brucheiser – William Szekspir – Something Rotten – Teatr Muzyczny w Gdyni

Co piszą widzowie:

Kiedy idąc na “Something Rotten” w obsadzie zobaczyłam nazwisko “Jakub Brucheiser” wiedziałam, że nie będę zawiedziona. Znałam go wcześniej z “Wiedźmina”, gdzie wcielał się w Jaskra, z “Hairspray”, występował tam w roli Cornyego Collinsa i z “Mistrza i Małgorzaty” gdzie grał tytułowego bohatera. We wszystkich tych rolach był genialny, z Szekspirem nie było inaczej. Aktor podołał zadaniu zagrania barda, przy którym kobiety mdleją. Barda, który sławę zawdzięcza wierszą lecz starczyłaby mu sama sława. Barda, który cytując “Nie ma lekko”. Kuba Brucheiser ma tą rolę dopracowaną do perfekcji i pod względem aktorskim jak i pod wokalnym.

Oj, świetnie się bawiłam, gdy Shakespeare wychodził na scenę, uśmiech mi nie schodził z twarzy. No i wokalnie to czysta rewelacja! Komentarz: technicznie nie wiem czy to jest postać drugoplanowa, bo w obsadach zawsze go podają na początku, ale nie widzimy go na scenie tak często jak Nicka i Nigel’a, więc wydaje mi się, że można go zaliczyć do tej kategorii…

Zagranie roli, za którą Christian Borle dostał nagrodę Tony, to niezłe wyzwanie, ale Jakub mu sprostał. Cały urok i samozachwyt Szekspira Kuba pokazuje we własny sposób, i to tak, że mimo tego, że jego Szekspir jest niezłym bucem, to nie sposób go nie lubić.

Zagrać rolę supergwiazdy niekoniecznie lubianej przez głównego bohatera w taki sposób aby była uwielbiana przez publikę? Zaden problem dla Pana Jakuba. Rola dopracowana w każdym szczególe – szczególne wyróżnienie należy się za mimikę oddająca więcej niż słowa.

Szekspir jako Latin Lover z czasów Renesansu? Dlaczego nie? Naprawdę można lekko omdleć na Jego widok 😉 Rola przemyślana i dopracowana do perfekcji. Szekspir kradnie nie tylko wiersze, kradnie też całe show 🙂

Jakub Brucheiser skradł show. Kiedy Szekspir był na scenie nie mogłam oderwać wzroku. Wokalnie i aktorsko był perfekcyjny. Jego rola była bardzo dopracowana. Oglądając go miałam wrażenie, że wszystko co robi nie jest przypadkowe, przez co wypadł świetnie.

Jędrzej Czerwonogrodzki – Kenickie – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

No i to się nazywa power! Jędrzej Czerwonogrodzki po raz kolejny pokazuje, że ma głos jak dzwon, charakter jak playboy z tamtych lat, tańczy niczym John Travolta i wcale gorzej nie wygląda. Jest energia, młodość, uwodzenie, muzyka, ramoneski, włosy na błysk i pisk dziewczyn na widowni. Sama dołożyłam od siebie wiele decybeli! A solówka Jędrzeja – Greased Lightnin’ – po prostu boska.

Nikt nie przejdzie obojętnie obok Kenickiego Jędrzeja, kompletna postać, nie ma w Polsce młodego aktora musicalowego z taką kompilacją scenicznych predyspozycji + można go potraktować nawet jako postać pierwszoplanową, nie pojawia się na scenie rzadziej od Wałęsy w 1989 😉

Rola idealnie do niego pasuje.

Za charyzmę, urok, pewnego rodzaju niedostępność i rezerwę, uśmiech, ciało i poruszanie się na scenie, no i za głos przede wszystkim… Rety jaki niski, głęboki głos.

Piękny głos, świetna gra aktorska, profesjonalne podejście do roli.

Ta energia na scenie! Fantastycznie odegrana rola.

Przemysław Glapiński – Agata Łomot – Matylda – Teatr Syrena

Co piszą widzowie:

Przemysław Glapiński jest genialnym aktorem, kiedy usłyszałam, że w “Matyldzie” wcieli się w kobietę wiedziałam, że poradzi sobie z tą rolą. To jego występ najlepiej wspominam z “Matyldy”. Jego gra aktorska i śpiew były cudowne i świetnie oddawały charakter postaci.

Nie no, jeżeli jeszcze raz ktoś mi powie, że Przemek Glapiński nie jest groźny jako Łomot, to go zatłukę! Ja już nie jestem w stanie oglądać żadnego innego spektaklu bez myślenia o tym, że w obsadzie nie ma mojego ulubionego aktora… WYBITNY, NIEPOWTARZALNY, ZJAWISKOWY, GROŹNY i ZABAWNY, po prostu uczta dla zmysłów!

Świetna kreacja aktorska, bardzo charakterystyczna i „wyolbrzymiona” dokładnie w taki sposób w jaki powinna być. Ta rola jest jednym z najmocniejszych punktów tego spektaklu i bardzo mocno zapada w pamięć. Idealnie wyważone połączenie cech męskich i żeńskich w tej nietypowej postaci.

WYBITNY, NIEPOWTARZALNY, ZJAWISKOWY, GROŹNY i ZABAWNY. Jeden z największych aktorów musicalowych w Polsce! Dla takich ludzi wraca się do Teatru wiele, wiele razy.

Postać koszmarnego bobochłopa została odegrana przez niego rewelacyjnie. Można było poczuć całą sobą jego nienawiść do dzieci. Porywająca kreacja postaci komicznej i odrażającej zarazem.

Wojciech Daniel – Płomyk – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Od pierwszych chwil na scenie czaruje swoim kokieteryjnym urokiem, wzrusza i porusza swoim oddaniem, przyjaźnią i miłością do mieszkańców Zamku. Miałam okazję w tym sezonie widzieć W. Daniela w kilku bardzo zróżnicowanych wcieleniach musicalowych, to co zrobił z tą postacią zachwyca za każdym razem.

Humor, urok, naturalna szarmancja i czar, dopełnione aksamitnym głosem i francuskim akcentem sprawiają, że Wojtek błyszczy za każdym razem, gdy pojawia się w tej roli na scenie – i bynajmniej nie jest to spowodowane jedynie palącymi się świecami. Bardzo udana kreacja!

Najjaśniejsza postać spektaklu, wszędobylski, żywiołowy, cudownie tańczący i genialnie śpiewający. Ten niesamowity francuski akcent, te zalotne spojrzenia w stronę Babette, ta zabawa świeczkami.

Gdy akcent humorystyczny kradnie całe show i blask niektórych scen, to znaczy, że mamy do czynienia z mistrzem.

Fantastyczny Płomyk. Przemyślana rola. Wojtek po raz kolejny udowadnia , że nie ma sobie równych.

Kradnie show. Niesamowicie bawi i wzrusza. Jego francuski akcent to mistrzostwo. No jaram się nim na maxa!

Antoni Sztaba – Aleksander Kwaśniewski – 1989 – Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Gdański Teatr Szekspirowski

Co piszą widzowie:

Ten spektakl był moim pierwszym spotkaniem z Antkiem, ale już od pierwszych chwil nie potrafiłam oderwać od niego wzroku. Jego charyzma sceniczna jest niepowtarzalna! Wniósł do 1989 ogromną dawkę energii. Jako młody Kwaśniewski dał z siebie wszystko zarówno fizycznie jak i emocjonalnie. Upchnął do tej roli idealną kombinację stylu, charakteru i autoironii, jego solówka była magnetyczna. Antek genialnie odnajduje się we współczesnej koncepcji musicalu i nie mogę doczekać się jego kolejnych wcieleń!

Chwyta za serce, po prostu doskonały.

Super młody człowiek.

Młody aktor robiący taką robotę!!

Bardzo utalentowany młody artysta, świetnie radzi sobie aktorsko i wokalnie, a do tego rewelacyjnie tańczy.

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa

Oksana Hamerska – Irena Sendlerowa – Irena – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Mam wrażenie, że trudno o tej roli mówić w kategoriach kreacji aktorskich – Oksana bowiem na czas spektaklu staje się Sendlerową. Historię Ireny poznajemy z perspektywy bardziej współczesnej, jak i z czasów wojennych. Widzimy więc Sendlerową u schyłku życia, jak i w centrum jej wojennej misji. I Oksana niesamowicie te postaci różnicuje postawą, intonacją i emocjonalnością. Błyskiem w oku młodej Ireny oraz nieco nieobecnym wzrokiem Sendlerowej siedzącej na wózku inwalidzkim. Kreacja ta porusza mnie jeszcze mocniej w kontekście ciągle żywej wojny w Ukrainie. Oksana przez cały spektakl dźwiga na ramionach ciężar decyzji podejmowanych przez Irenę, pokazuje jej wzloty i upadki, radości i rozpacze. A życie Sendlerowa miała nieprzeciętne. Zjawiskowa rola!

Po zobaczeniu Ireny główną myślą, która siedziała mi w głowie było: aktorka grająca Irenę była absolutnie niesamowita! Po pierwsze skakanie między liniami czasowymi – granie zarówno młodej Ireny jak i staruszki wyszło jej genialnie, jeśli istnieje nagroda za granie staruszek to proszę o jedną dla tej pani. Niesamowity, piękny i silny głos rozłożył mnie na łopatki, w trakcie każdej piosenki robiła na mnie duże wrażenie. Jest przykładem, jak grać główną rolę, za taką postacią aż chce się podążać do końca spektaklu, a po zakończeniu chciałoby się więcej.

Wspaniałe połączenie dwóch Iren – młodej, pełnej energii do działania, nie mogącej się pogodzić z ciężkim losem innych ludzi oraz tej w podeszłym wieku, schorowanej, żyjącej już tylko wspomnieniami. Jestem pod wielkim wrażeniem pani Oksany, jak udało jej się tak płynnie przechodzić między tymi dwoma wersjami Ireny.

To, jak ta kobieta przeistacza się w Irenę jest niesamowite, szczególnie zapadły mi w pamięci momenty, kiedy z młodej Ireny przekształca się w starą Irenę. Czułam samą prawdę od jej postaci.

Oksana rewelacyjnie zagrała postać Sendlerowej w jej grze czuć było współczucie, oddanie i chęć pomocy słabszym. Na uznanie zasługuje również fakt, że Oksana wcieliła się zarówno w młodą jak i starą Irenę, a sceny te się przeplatały.

Karolina Kazoń – Danuta Wałęsa – 1989 – Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Gdański Teatr Szekspirowski

Co piszą widzowie:

Ogrom talentu i pracy, super solówka, perła.

Za głos i charyzmę, szczególnie w utworze z przemowy noblowskiej.

Wspaniała gra aktorska, taniec i śpiew.

W 100 procentach przekonująca, mowa Noblowska to majstersztyk.

Urszula Laudańska – Bella – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Wykreowanie tak kultowej postaci jaką bez wątpienia jest Bella wymagało od Pani Uli mnóstwa detalicznej pracy, żeby przekonać o autentyczności jej postaci publikę (zwłaszcza tę młodszą). Pokazała nam Bellę taką, jaką chcieliśmy ją chyba zapamiętać z naszego dzieciństwa – patrzącą na świat z szerszej perspektywy, oczytaną, a jednocześnie zupełnie inną niż wszyscy. To jak przedstawia nam postać oraz jej relacje z ojcem czy Bestią było ukazane w bardzo osobisty, bliski tej postaci sposób. O wokalach nie wspominając – po prostu Bella.

Intensywna, bardzo emocjonalna, kreuje Bellę jako bardziej nowoczesną, znającą swoją wartość księżniczkę, potrafi wywołać u mnie emocje nawet gdy siedzę w ostatnim rzędzie, a to je zazwyczaj osłabia

W tym spektaklu błyszczy jak diament, czaruje głosem, przyciąga uwagę swoją grą.

W pełni profesjonalna aktorka, stworzona do roli Belli, piękny wokal, przemyślana postać.

Wspaniała rola Belli – silnej, wrażliwej, mądrej, zadziornej, do zakochania!

Natalia Piotrowska-Paciorek – Scaramouche – We Will Rock You – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Pierwszy raz widziałam Natalię w spektaklu i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Zagrała z takim zadziorem i energią, pokochałam tę postać od pierwszych chwil. Kradła każda scenę i to ona była dla mnie Marzycielem w tym spektaklu. Przyćmiła wszystkich. Wokalnie jest też po prostu wspaniała.

Nie jestem fanką tego tytułu i bardzo długo myślałam nad wyborem aktorki pierwszoplanowej Bo mam wrażenie że tutaj sezon należał głownie do panów. Jednak bardzo mi się podobała Natalia wokalnie w tym spektaklu I daje ją też dlatego że po prostu wiem że jest genialna i nie mam lepszego typu.

Prawdziwy dynamit na scenie. Wyśpiewuje swoje utwory z pełną mocą i zaangażowaniem. Robi co może, żeby nadać swojej bohaterce jak najwięcej wiarygodności, Naprawdę warto zobaczyć ją scenie.

Za powalający, mocny głos, talent komediowy, stworzenie przekonującego duetu z Wojciechem Kurcjuszem w roli Galileo.

Świetnie odegrana postać, z humorem, zadziorem, cudownie się oglądało Natalię w tej roli.

Joanna Rybka-Sołtysiak – Belle – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Asia jest wymarzoną księżniczką Disneya każdej małej dziewczynki (oraz też całkiem dorosłych fanów musicalu), co widać po oczach zachwyconych widzów i owacjach na stojąco. Od pierwszych dźwięków przenosi widzów w zupełnie inny świat. Wokalnie i emocjonalnie idealnie wpisuje się w Belle, którą znamy z bajki, ale dodaje też swojej własnej mądrości i subtelności. Dostarcza śmiechów i wzruszeń, to między innymi dzięki jej występowi ten spektakl staje się czymś znacznie więcej niż bajeczką o kolejnej zakochanej dziewczynie.

Asia jest zjawiskowa. Subtelna i charakterna równocześnie. W tym spektaklu największą przemianę widzimy w Bestii- oczywista oczywistość. Zachwycam się tym, że Asia potrafi pokazać, że zmienia się też Bella i to w sposób absolutnie przepiękny. Mam wrażenie, że nigdy wcześniej w tej historii (starej jak świat :-)) to tak dla mnie nie wybrzmiało. Wokalem zachwyca. Jest Piękną idealną.

Wspaniałe przygotowanie roli, dbałość o każdy szczegół, Bella Asi jest dokładnie taka jaka być powinna, wrażliwa ale również silna i odważna, każdy spektakl jest pokazem jej umiejętności wokalnych a także wspaniałego aktorstwa.

Pani Joasia nie grała Belli, ona nią była. Była tak naturalna i przekonująca. Dodając do tego przepiękny głos i ogrom emocji mamy postać idealną.

Maria Tyszkiewicz – Scaramouche – We Will Rock You – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Ujmująca kreacja aktorska, Marysia stworzyła postać zbuntowaną i szyderczą ale jednocześnie wrażliwą, znalazła dobre wyważenie pomiędzy różnymi cechami tej skomplikowanej bohaterki. Nie przerysowała jej ani nie zrobiła zbyt agresywną, o co zdecydowanie nietrudno.

Jeden z najlepszych głosów w polskim musicalu w wybitnych piosenkach Queen – to wystarczy, żeby ukraść uwagę widza.

Marysia jest Scaramouche, doskonale odnajduje się w tej roli i repertuarze, ma niesamowitą energię.

Zachwyca wokalem, ale i dobrze radzi sobie z postacią jak na tak miałki materiał aktorski jak WWRY 😉

Zdołała wyróżnić się w obsadzie pełnej świetnych aktorów.

Najlepsza aktorka drugoplanowa

Małgorzata Chruściel – Anita – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

Jedna z dwóch ról w tym sezonie, która absolutnie wgniotła mnie w fotel. Wiele jest artystów i artystek, którzy są genialni, a ich kreacje są zachwycające, poruszające, znakomite i mógłbym tutaj szukać jeszcze wielu przymiotników opisujących ich kunszt, jakość i emocje, jakich mi dostarczają. Rzadko doświadczam jednak jeszcze czegoś dodatkowego, co sprawia, że na widowni siedzę jak zahipnotyzowany i nie potrafię skleić sensownego zdania. To właśnie zrobiła ze mną Gosia Chruściel swoją kreacją Anity. Gdy pojawiała się na scenie, liczyła się dla mnie tylko ona. Energetyczna, seksowna, pewna siebie, wyrazista, nieco wulgarna. A do tego ten głos!! Temperament, którego nie sposób poskromić, a który pomógł zbudować zachwycającą postać.

Co za kawał głosu, co za emocje. Jeżeli miałabym podać przepis na idealną Anitę powiedziałabym: Małgorzata Chruściel. Anita jest jedną z najbardziej złożonych postaci WSS, w jej głosie czułam każdą emocję, która targała tą postacią. Ten występ naprawdę zasługuje na ogromne wyróżnienie.

Powiedzmy to jasno ten tytuł nie jest idealny, ale obsada w tym spektaklu jest genialna i uważam że postać Anity Jest jedną z najtrudniejszych postaci do zagrania dla kobiet I uważam że Gosia sobie zdecydowanie poradziła szczęki z podłogi nie mogłam znieść podczas scen w których była Gosia.

Gosia po mistrzowsku wcieliła się w rolę Portorykanki Anity. Jej postać miała charyzmę i charakter, a także kobiecy wdzięk. Gosia zaśpiewała fenomenalnie, i świetnie poradziła sobie w scenach tanecznych. Jej America powala.

Jest to pierwsza rola Małgorzaty Chruściel, którą widziałam. Dotąd znałam tylko jej warsztat wokalny. Okazuje się, że jest też wspaniałą aktorką, która pokazała cały tragizm Anity.

 

Małgorzata Chruściel – Killer Queen – We Will Rock You – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Małgosia wspaniale stworzyła tę antagonistyczną postać, jest i złowroga i komiczna, jej mocny i niski wokal idealnie pasuje do piosenek Queen i do jej postaci, doskonale też współgra z innymi aktorami i potrafi dostosować ton swoich wypowiedzi do tego, w jaki sposób odezwał się dany aktor.

Wydaje się, że ta postać była wręcz stworzona dla Małgosi. Fantastycznie odnajduje się w roli tego czarnego charakteru. Każda scena z jej udziałem to była uczta dla oczu i uszu.

Osoba stworzona do tej roli. Mocny głos, ognisty temperament i powstała silna postać, której wszyscy się boją.

Kobieta petarda. Była pełna energii. Napisałabym więcej, ale czuje, że nie ma słow które mogłyby opisać talent tej kobiety.

Ta kobieta wręcz uwodzi widzów swoim głosem i “twardością” postaci.

Aleksandra Gotowicka – Anybodys/Bojka – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Ola fantastycznie sprawdziła się w tej roli i dobra decyzja reżysera żeby ciągle plątała się gdzieś w centrum akcji, a nie tylko w cieniu. Poruszające wykonanie solówki, świetne wykonanie choreografii, która w przypadku tej postaci wydawała się naprawdę trudna.

Co prawda sama postać Bojki nie należy do grona moich ulubionych bohaterów tego musicalu, niemniej to, jak Ola ją zagrała zasługuje w mojej opinii na wyróżnienie. Gra aktorska na najwyższym poziomie, piękny wokal, umiejętne przekazywanie emocji postaci.

Nie spodziewałam się po tej postaci takiej głębi, tak skrajnych emocji. Ola niesamowicie przyciąga uwagę i mnie porusza.

Nie dość, że sama rola mocno wzbogacona, to jeszcze fenomenalnie odegrana, Ola cudownie oddała tę postać.

Rola która się pojawią, przewija przez spektakl, a kończy go przejmującą solówką.. po prostu dobrze zagrana!

Małgorzata Majerska – Anna Walentynowicz/zespół – 1989 – Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Gdański Teatr Szekspirowski

Co piszą widzowie:

Kolejne fantastyczne wcielenie, a chochołowa piosenka stworzona pod nią.

Za genialną scenę wesela, w której wcieliła się w chochoła.

Niesamowicie wybija się na tle zespołu.

W jednej chwili jest Anną Walentynowicz, w drugiej chochołem. Pod jej przewodnictwem każdy strajk to by był ogień. Świetna (serio b. dobra) tanecznie, wokalnie! B .dobra rola!

Anastazja Simińska – Anita – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

Wszystko, co było do zrobienia w tym spektaklu, ona zrobiła po prostu doskonale, zrobiła na mnie nawet większe wrażenie niż główni bohaterowie, a jest to postać w końcu ikoniczna… do dziś mam w pamięci jej Amerykę i scenę u Doca.

Ognisty temperament, latynoska krew, taniec nasączony namiętnością. Anastazja Simińska jest jedną z najlepszych aktorek musicalowych nowego pokolenia. Zagrała Anitę jak prawdziwa Portorykanka. Płakałam w finale, gdy niemal spłonęła na scenie… Aktorsko na miarę Broadwayu!

Anita to wymarzona rola dla Simy – jest niesamowicie wymagająca wokalnie i fizycznie, co pozwala Anastazji rozwinąć skrzydła. Sima wypełniła Anitę ognistym temperamentem, silnym charakterem i zdecydowaniem. She’s a boss bitch! Zachwyciła popisami tanecznymi i seksapilem w Americe, rozłożyła wokalnie na łopatki w duecie A boy like that oraz zupełnie złamała serca w drugim akcie. Moim zdaniem jej Anita jest najciekawszą postacią białostockiego WSS, przyćmiewa wszystko inne, co dzieje się w tej produkcji.

Pani Anastazja niejednokrotnie pokazała, że jest w stanie przejść z jednej postaci w drugą i totalnie się w nią zmienić. I słowo “zmienić” jest tutaj odpowiedniejsze niż “zagrać”. Na scenie mamy przed sobą Anitę z krwi i kości. Jak trzeba, to sarkastyczną, jak trzeba to opiekuńczą, ale też stojącą po stronie swoich własnych wartości. Scena ze znęcaniem się nad Anitą pokazuje dobitnie, ile szczerości Pani Anastazja jest w stanie przedstawić nam na scenie. Prawdziwa bomba.

Genialnie zagrana zadziorna i gorąca Latina, z drugiej strony byłam przerażona razem z nią podczas sceny u Doca.

Ten temperament, ta ekspresja! I to poczucie krzywdy z zachowaniem dumy. Jakby aktorka była stworzona do tej roli.

Świetny głos, profesjonalne podejście do roli, ogromne emocje towarzyszą widzowi podczas każdej sceny z Anastazją.

Najlepsza solówka męska 

Jakub Boros – Te słodkie przejścia – Doody – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

Młody aktor a robi takie show na scenie.

Rewelacyjne wykonanie!

Piękny, zaskakujący głos, zaśpiewane z humorem, pełen profesjonalizm.

Jędrzej Czerwonogrodzki – Błyskawica – Kenickie – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

Po prostu petarda, jego niski głos tak niesamowicie pasuje do tej piosenki, jedno z najlepszych wykonań jakie słyszałam!

Zaskoczył mnie pozytywnie, wysoki poziom i charakter podczas śpiewu skradły moje serce.

Robi wielkie show.

Marcin Franc – Już czas – Frank Abagnale Jr. – Złap mnie, jeśli potrafisz – Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

Ten moment kiedy po dwóch godzinach nieustannej obecności na scenie, mieszance emocji i “przeżyciu” z bohaterem ponad dekady przygód – dostajemy “Goodbye” – utwór w którym nie tylko demaskuje się wszystkie emocje związane z przygodami bohatera, podsumowuje porażki i rozczarowania, ale i wyraża najskrytsze pragnienia, nieraz skrywane pod różnymi uniformami. Kiedy myślisz, że wyżej/mocniej/lepiej nie da się już zaśpiewać – Marcin Franc wchodzi w kolejną modulację – robi to precyzyjnie, dokładnie i bezbłędnie.

Po tej piosence miałam ochotę od razu przejść do owacji na stojąco.

Cóż powiedzieć w uzasadnieniu… Marcin to jest po prostu nasz Polski Aaron i wykonał ten utwór bezbłędnie i jest to zdecydowanie najlepsze wykonanie, jakie w tym roku słyszałam.

Ciary, szczena przy podłodze, łzy wzruszenia. I ten ostatni dźwięk… słów więcej brak.

Przemysław Glapiński – Zapach rebelii – Agata Łomot – Matylda – Teatr Syrena

Co piszą widzowie:

Jeśli są role i solówki, które przechodzą do historii teatrów jako te największe, to właśnie mamy tu taką sytuację. Zapach rebelii zasługuje na Tony Award! Ktoś powinien zgłosić Glapińskiego, bo to skarb polskiej sceny musicalowej. To właśnie dla niego wraca się na Matyldę wiele razy. Ten zapach uzależnia!

Chodź jest to niestandardowy wybór, ponieważ utwór śpiewany przez postać o płci damskiej śpiewa mężczyzna, w wykonaniu Przemysława Glapińskiego czeka się na niego cały spektakl i myśli o nim długo po wyjściu z teatru. Perfekcyjnie przekonujący, odpychający, niemal perwersyjny w swej niechęci do dzieci daje bezbłędny popis aktorski i wokalny dla którego chce się wracać na spektakl raz za razem.

Zapach rebelii zasługuje na Tony Award! To właśnie dla Przemka Glapińskiego wracamy z Zuzią na Matyldę wiele razy. Ten zapach uzależnia 🙂

Jerzy Grzechnik – Jedynie Bogu psalm – Jeszua Ha-Nocri – Mistrz i Małgorzata – Studio Buffo

Co piszą widzowie:

Psalm otwiera II akt spektaklu, jest to bardzo imponujące rozpoczęcie. ponieważ na scenie jest przedstawione ukrzyżowanie Jezusa, który będąc na krzyżu śpiewa tą piosenkę. Trzeba dodać, że zaśpiewać tę solówkę dobrze nie jest prostym zadaniem nawet nie będąc na krzyżu. Janusz Stokłosa w swojej kompozycji uwzględnił wiele wysokich nut i trudnych momentów. Wokalista musi być w naprawdę dobrej dyspozycji wokalnej do tego utworu. Jerzy Grzechnik jest świetnym wokalistą i jest w stanie zaśpiewać psalm będąc parę metrów nad sceną. Robi to niesamowite wrażenie.

Kulminacyjny moment spektaklu: ukrzyżowanie i śmierć na krzyżu (choć to dopiero początek drugiego aktu). Psalm wyśpiewany pięknym, mocnym głosem wciska widzów w fotele. Bezradność, rozpacz i poddanie się woli Boga doskonale oddane wokalnie i aktorsko. Dodatkowe wrażenie robi wysokość i pozycja w jakiej znajduje się Artysta śpiewając tą przejmującą i trudną pieśń.

3. Ta solówka jest spektakularna, otwiera II akt spektaklu. Jest wyzwaniem wokalnym nie tylko przez kompozycję Janusza Stokłosy, ale przez to, że śpiewana jest parę metrów nad sceną. Jest to pieśń Jezusa, którą śpiewa na krzyżu. Jerzy Grzechnik jest świetnym wokalistą i poradził sobie z tym trudnym utworem. Słychać w jego wykonaniu mnóstwo emocji.

Maciej Pawlak – Maria – Tony – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

Jedno z najpiękniejszych wykonań tej piosenki, jakie słyszałam. Miękki głos Pawlaka świetnie wpasowuje się w klimat piosenki, tym bardziej dodając czułości Tony’emu wypowiadającemu imię ukochanej. To wykonanie jest wprost idealne.

Aktor oddał uczucia młodego zakochanego człowieka. Byłam wstanie uwierzyć, że jedno krótkie spotkanie przewróciło jego świat do góry nogami.

Niech za najlepsze uzasadnienie tego wyboru posłuży fakt, że tego zjawiskowego wykonania nie zdołał popsuć nawet bezdomny z parówką. 😉

Za to, że świetnie odnajduje się w roli zakochanego bohatera i niesamowicie śpiewa.

Rafał Szatan – Jeśli nie ona – Bestia – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Piękne i emocjonalne wykonanie utworu Bestii w finale pierwszego aktu, wykorzystanie zarówno walorów wokalnych jak i emocji targających postacią, nie ma poczucia tylko bardzo dobrego zaśpiewania utworu, ale przede wszystkim widz ma możliwość współodczuwania razem z bohaterem.

Jestem prawie pewna, że w trakcie tej piosenki siedziałam na widowni z rozdziawioną buzią. Uwielbiałam tę piosenkę już wcześniej, ale po usłyszeniu jej na żywo w wykonaniu Rafała Szatana patrzę na nią inaczej, z jeszcze większym zachwytem. Jest to bardzo emocjonalny moment spektaklu, tekst tej piosenki reprezentuje największe obawy i najskrytsze pragnienia Bestii. Rozpacz, resztki nadziei, poczucie straty i potrzeba miłości – wszystkie te uczucia słyszałam nie tylko w słowach, ale też w głosie Bestii. A wokalnie wszystko było zaśpiewane bezbłędnie i przekonująco. Mogłabym słuchać tego w kółko.

Zachwycający wokal Rafała sprawia, że miałam ciarki na całym ciele. Głębia w jego głosie i ta prawda , której nie da się oszukać. Po takie emocje przychodzę do teatru.

Ciarki i miłość do wykonania od pierwszego wejrzenia, niesamowity wokal, przepiękne wykonanie, broadwayowskie wykonanie Terrenca Manna może się przy tej solówce schować 🙂

Po prostu z rozpaczy rozdziera serce na pół. W jego ustach brzmi niezwykle prawdziwie.

Najlepsza solówka żeńska

Anna Federowicz – Wysoki Lot/Fly, fly away – Brenda Strong – Złap mnie, jeśli potrafisz- Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

Głębia przekazu utworu wbijała w siedzenie, czystość i siła głosu i barwa zniewalające.

Świetnie przekazane emocje, z pozoru zwyczajny utwór, ale jako jeden z niewielu został w mojej pamięci z tego musicalu.

Wzrusz, łzy. Niezwykła siła, jaką odnajduje w sobie Brenda i oddanie ukochanemu. Niezwykłe emocje, piękne dźwięki.

Po prostu piękne wykonanie.

Joanna Gorzała – Wysoki Lot/Fly, fly away – Brenda Strong – Złap mnie, jeśli potrafisz- Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

Poruszające wykonanie pięknego utworu.

Za bardzo emocjonalne wykonanie piosenki.

Nie jest to może utwór, który wywołuje łzy u połowy widowni, ale przysłowiowe “ciary na plecach” jak najbardziej! Zwłaszcza w takiej wersji, jaką zaprezentowała nam Asia Gorzała – mocnej, przejmującej i rewelacyjnej technicznie.

Po Miss Saigon niby oczywistym było, że żadna musiacalowa solówka nie jest straszna Asi Gorzale, jednak kiedy przed spektaklem słuchałam soundtracku “Złap mnie jeśli potrafisz” – byłam ciekawa czy poza idealnym dźwiękiem Joanna będzie w stanie przekazać emocjonalny ciężar pożegnania i rozczarowania Brendy. Wątpliwości nie były potrzebne – poza potrzebnym w tej piosence poczuciem straty, Asia przekazała też złość, smutek, utracone nadzieje i poniekąd utratę młodości – prawdziwie, boleśnie złamane serce. Nie wiem nawet kiedy otarłam łzę z policzka….

Karolina Kazoń – Danuta odbiera Nobla – Danuta Wałęsa – 1989 – Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Gdański Teatr Szekspirowski

Co piszą widzowie:

Niezwykle ważna, mocna i emocjonalna piosenka – nie dziwię się, że aktorki, które są wtedy na scenie, prawie do końca prób nie mogły powstrzymać łez i wejść w rolę twardzielek. Karolina Kazoń bardzo dobrze oddaje cały żal, gniew, frustrację, strach, który odczuwały kobiety Solidarności i nadal mogą odczuwać, bo nie pamiętamy, żeby je docenić. Że bez nich niczego by nie było.

Bardzo mocny, feministyczny utwór, znakomity, mądry tekst, wykonany z ogromną mocą, absolutnie porywające wykonanie Karoliny, jeden z najmocniejszych punktów tego spektaklu.

Bardzo ważny moment w spektaklu, który zapewne zostanie ze mną do końca życia.

Mocny, zapisujący się w pamięci utwór, pięknie przedstawiający emocje bohaterki i to w jakiej sytuacji została postawiona.

Bardzo zapadająca w pamięć solówka, ogromny szacunek za takie wykonanie, widziałam dwa razy i zachwyt za drugim razem nawet większy niż za pierwszym.

Tekst, przesłanie, emocje, totalne przełamanie czwartej ściany… wiernie oddaje swoją bohaterkę, a jej przemowa Noblowska porusza najczulsze struny.

Natalia Kujawa – Jest gdzieś/Somewhere – Anybodys/Bojka – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

Scena w której Natalia śpiewa jest niesamowicie trudna, skulona na kolanach śpiewa te piękną piosenkę, wzruszające i cudowne/

Piosenka trudna zwłaszcza śpiewając ja na kolanach a Pani Kujawa i tak zachwyciła.

Wzruszająca i niesamowita.

W sumie nie było drugiego wykonania w całym sezonie, które aż tak wbiłoby mnie w fotel, śpiewa tą piosenkę inaczej niż każde inne wykonanie przed nią, jako krzyk rozpaczy, pamiętam do dzisiaj, a byłam na premierze.

Wzruszająca i niesamowita.

Maria Tyszkiewicz – Kto kochać się da – Scaramouche – We Will Rock You – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Fantastyczne wykonanie, wbija w fotel.

Popis umiejętności wokalnych i mocne wprowadzenie postaci do spektaklu.

Pierwsza solówka Marysi w spektaklu dała nadzieję, że może nie będzie tak źle z tym tytułem – no cóż, uratować za wiele po prostu się nie da, ale Marysi w tym numerze słucha się z wielką przyjemnością – śliczny głos i bardzo fajna interpretacja.

Niesamowite wykonanie tego pięknego utworu Queen przez Marysię przyprawia o dreszcze. Jedna z najlepszych scen w spektaklu, bardzo mocny wokal i poruszająca interpretacja sprawiają że nie da się oderwać wzroku od Marysi i ciężko nabrać tchu po ostatnich nutach. Ta solówka daje też pełny obraz i głębszą interpretację postaci zbuntowanej, acz wrażliwej Scaramouche.

Najlepszy duet

Marta Bykowska i Filip Cembala – Gdy dzień skończy się – Nina i Benny – In the Heights – Teatr Muzyczny Adria

Co piszą widzowie:

Dzięki wykonaniu Marty i Filipa zakochałam się w tym duecie. W głosach ich obojga czuję zdecydowanie więcej emocji niż w wersji filmowej czy broadwayowskiej, a chemia między tymi bohaterami w tej scenie jest nie do podrobienia. Jak tylko słyszę tą piosenkę na płycie, od razu przenoszę się w myślach do Koszalina i przeżywam ten moment na nowo.

Piękny, bardzo dobrze wykonany utwór.

Dwójka utalentowanych aktorów w pięknym duecie, czy coś może pójść źle? Kiedy śpiewali czuć było uczucia między bohaterami.

Jak oni to zaśpiewali! W powietrzu aż było czuć iskry uczucia Benny’ego i Niny! Wspaniale zestawione głosy, poezja dla uszu.

W duetach chodzi o to żeby była chemia, tutaj jest jej pod dostatkiem. Poza tym głosy Filipa i Marty świetnie brzmią razem.

Anna Federowicz i Maciej Pawlak – W tę noc/Tonight – Maria i Tony – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

Niesamowicie wymagające, wysokie dźwięki zostały przez Annę i Macieja wyśpiewane z lekkością, w którą ciężko uwierzyć, a przy tym było w tym wykonaniu mnóstwo uczucia i prawdy.

Piosenka sama w sobie jest piękna w swoim brzmieniu. Ale gdy dołoży się do tego dwa piękne głosy tych dwojga aktorów, dostajemy coś, czego można słuchać w nieskończoność 🙂

Piękne głosy i mistrzowskie wykonanie tego pięknego utworu.

Angelika Jasińska i Bartek Szrubarek – Mooning – Jan i Roger – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

Super połączenie, świetne głosy.

Przezabawni i utalentowani.

Idealnie dobrany duet.

Ta osobliwa para najbardziej do mnie przemawia w tym spektaklu, no a to, co swoim wokalem wyczynia tu Szrubarek, to jakieś szaleństwo.

Anastazja Simińska i Agnieszka Przekupień – Ten chłopak/To miłość jest – Anita i Maria – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

 Ten duet w wykonaniu dziewczyn ma hipnotyzującą dynamikę. Zdecydowanie podszyte strachem Anity kontra łagodna pewność Marii, które słychać i czuć. Utwór jest naprawdę zapadającą w pamięć rozmową bliskich sobie kobiet. Dzięki talentom Simy i Jagi jest to jedna z najpiękniejszych scen całego WSS.

Piękna i bardzo wzruszająca scena konfrontacji Anity i Marii. Dwie wokalistki o przepięknych głosach i wielkiej wrażliwości scenicznej, wzruszyły mnie do łez.

Piosenka przekazująca masę emocji – co panie zrobiły w sposób idealny. Bardzo fajnie przekazały kontrast między swoimi postaciami a zarazem zaśpiewały to tak, że ładnie łączy się ze sobą.

Bezbłędnie wykonana prawdopodobnie najważniejsza piosenka w całym spektaklu.

Najlepsza zbiorówka

1989 (Ten tłum robi bum) – 1989 – Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, Gdański Teatr Szekspirowski

Co piszą widzowie:

Jest na yt. Odtworzyłam taką ilość razy, że pewnie połowa wyświetleń jest moja 😉 Świetna piosenka, świetnie wykonana. W teatrze porywa publiczność… aż zazdrościłam aktorom, że są na scenie i to śpiewają!

Nie jestem pewien czy taki jest tytuł, nie mogę znaleźć spisu utworów. Dobry bangier, energia roznosi scenę 😉

Numer, który porywa publiczność, rozgrzewa ją do czerwoności swoją niesamowitą energią i genialnym wykonaniem.

Jak cały ten spektakl: petarda.

Tłum zrobił niezłe bum, należy mu się nominacja 🙂

Już dziś (Kwintet) – West Side Story – Opera i Filharmonia Podlaska

Co piszą widzowie:

Zaśpiewali z pazurem. Bojowo i porywająco. Warto było jechać do Białegostoku, żeby zobaczyć i usłyszeć to wykonanie. Każda z postaci naprawdę dobrze śpiewa swój motyw i wszystkie polifonicznie łączą się w jedną, świetną całość. Warto usłyszeć to wykonanie na żywo. Słowa uznania i wielkie brawa!

Spektakl wywołuje raczej mieszane uczucia, ale podczas słuchania tej zbiorówki przechodzą dreszcze! Zespół pięknie współbrzmi, a ich wykonanie przejmująco pokazuje nieuchronność nadchodzących zdarzeń.

Kultowy utwór w nieziemskim wykonaniu. Nawet dla tych, którzy są mocno obeznani z West Side Story każdy fragment piosenki będzie bardzo satysfakcjonujący.

To trzeba usłyszeć na żywo! Wykonanie, którego Bernstein by się nie powstydził. Polifonia bardzo trudna, ale efekt doskonały.

Jeden z najlepszych momentów spektaklu, wielki rozmach, nałożenie kilku grup i piosenek, robi wrażenie!

Gościem bądź – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

 Mimo że znamy tę piosenkę z dwóch wersji filmowych, gdzie możliwości wizualne są zdecydowanie szersze niż w wersji scenicznej, to poznańskie “Gościem bądź” zachwyca i pokazuje, że w teatrze też można zrobić to genialnie. Tańczące sztućce? Dziękuję, nie wiedziałam, jak bardzo potrzebowałam tego w życiu. Ta piosenka jest długa, ale jak dla mnie mogłaby się nie kończyć, byle doświadczyć jak najwięcej tej magii.

Trudno się nie uśmiechać i nie podrygiwać w takt muzyki do tego utworu. To jeden z tych momentów, kiedy umysł całkowicie się odpręża, a myśli nawet nie próbują uciekać gdzie indziej. Cała nasza uwaga woli się skupić na tym, co dzieje się na scenie i jestem pewna, że o to właśnie twórcom chodziło.

Porywająca i dość długa, a co za tym idzie, wymagająca scena. Wszystko jest wspaniale dograne – aktorstwo i wokal, choreografia oraz zachwycające kostiumy sztućców od których nie da się oderwać wzroku.

Jedna z najlepszych scen całego spektaklu. Te tańczące sztućce, to po prostu trzeba zobaczyć. Śpiew i taniec na najwyższym poziomie. Po prostu zachwyt. Rozsiądź się i gościem w tym zamku bądź.

Jedna z moich ulubionych scen w musicalu. Cała scena ożywa, dużo się dzieje. W trakcie utworu pojawia się kolejne elementy wystroju, a poszczególni mieszkańcy zamku.

Pójdziemy razem – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

Zbiorówki z tego teatru to zdecydowanie moje ulubione zbiorówki, ostatnia piosenka również robi duże wrażenie.

Wspaniałe podsumowanie całego spektaklu. Pomimo niedużego doświadczenia aktorów wszystko w tej zbiorówce się pięknie zgrało.

Zespół wokalno taneczny to jedna z moich ulubionych części tego spektaklu, mają taką energię, mało który zespół jest tak niesamowity jak Proscenium.

Największe show sezonu!!

Czuć od nich niesamowitą energię.

Rewolucja dzieci – Matylda – Teatr Syrena

Co piszą widzowie:

Wielopokoleniowa eksplozja energetyczna. Prawdziwy protest song, którego charyzmatyczne wykonanie nie tylko porywa do walki, ale też powoduje ciarki na całym ciele i od razu rozpościera przed oczami obraz “a co by było gdyby…” – polskie dzieciaki z obsady “Matyldy” Syreny absolutnie dorównują brytyjskim odpowiednikom, a choreograficznie zaangażowanie nawet ich przewyższa!

Piosenka z kopem, energią, w przypadku tego spektaklu – płynącymi od dzieci. To czysta przyjemność obserwować młodych adeptów sztuki teatralnej, udowadniających, że drzemie w nich przyszłość musicalu 😉

Skąd w tych małych odrostach tyle talentu? Mają niesamowitą energię. To profesjonaliści. Ten utwór w tym wykonaniu to zastrzyk energii i motywacji do stawiania na swoim.

Za wyraziste głosy i bardzo dobre umiejętności taneczne młodej obsady aktorskiej.

Odkrycie sezonu

Jakub Boros – Doody – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

 Ma 18 lat a jest bardziej zjawiskowy od profesjonalnych aktorów

Kuba był dla mnie jednym z tych rzadkich objawień, kiedy widzi się człowieka na scenie i od pierwszych minut ma się pewność, że chce się go widzieć zdecydowanie więcej! W roli Doody’ego jest chłopięco uroczy, chwyta za serce i niezwykle bawi! Brzmi także niespotykanie dobrze jak na swój debiut sceniczny, co budzi moje nadzieje, że będzie błyszczał w rolach głównych w nadchodzących sezonach!

Fajny, młody chłopak z wielkim talentem.

Jędrzej Czerwonogrodzki – Kenickie – Grease – Teatr Muzyczny Proscenium

Co piszą widzowie:

PETARDA.

Ta energia na scenie! Fantastycznie odegrana rola.

Widziałem wszystkie teatralne poczynania Jędrzeja, a mimo to zaskoczył mnie zwłaszcza poziomem tanecznym i aktorskim.

Mateusz Feliński – Jurek – Irena – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Świetna kreacja Jurka, dawno nie widziałam tak dobrze zagranego czarnego charakteru w musicalu, aż momentami miałam ciary i obrzydzenie (to dobrze).

Choć wiele w tym sezonie było przyjaznych ról, które można by tu wypisać to jednak taki sk****syn zapada w pamięć. Świetny występ.

Widziałam go już w Kombinacie, Irena upewniła mnie w przekonaniu, że jest ciekawą osobowością sceniczną i warto śledzić jego poczynania w teatrze.

Kamil Franczak – Brit – We Will Rock You – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Rola drugoplanowa ale jakże zjawiskowa i wyróżniająca się! Kamil wchodząc na scenę rozgrzewa widownię do czerwoności i nie spuszcza z tonu do samego końca. Niesamowity popis wokalny, aktorski i energetyczny. Jeden ze zdecydowanie najmocniejszych aspektów tego spektaklu; dla niego samego warto dać szansę temu musicalowi.

Niesamowita energia, którą zaraża widzów.

Wśród wielu wybitnych artystów Kamil Franczak jest lśniącym diamentem i aż serce się kraje, że tak mało czasu ma możliwość błyszczeć, bo jego blask aż oślepia. Wspaniała prezencja sceniczna i mocny głos, który wywołuje ciarki, za Kamilem Franczakiem z przyjemnością jeździłabym po kraju, by móc go podziwiać w innych tytułach.

Urszula Laudańska – Bella – Piękna i Bestia – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

Praktycznie z tych samych powodów, które opisałam wcześniej (->intensywna, bardzo emocjonalna, kreuje Bellę jako bardziej nowoczesną, znającą swoją wartość księżniczkę, potrafi wywołać u mnie emocje nawet gdy siedzę w ostatnim rzędzie, a to je zazwyczaj osłabia). Dorzuciłabym też Kubę Rajmana jako Gastona w tym samym spektaklu.

W tym sezonie po raz pierwszy miałam okazję zobaczyć Urszulę Laudańską na scenie i jak w Irenie czaruje głosem, to w Pięknej i Bestii naprawdę rozkwita

Wspaniała aktorka, której nie znałem wcześniej. Nie mogę się doczekać jej kolejnych ról. Te, w których ją do tej pory widziałem były znakomite i dopracowane. Pogratulować ciężkiej pracy!

Maciej Marcin Tomaszewski – Frank Abagnale Jr. – Złap mnie, jeśli potrafisz – Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

Doskonałe wyczucie postaci, jej emocjonalności i historii z niesamowitą świeżością gry, zdecydowanie najlepszy z trzech odtwórców tej roli!

Zawsze dobrze widzieć na scenie nowe twarze, a jeszcze lepiej, kiedy w ogóle po nich nie widać, że są na początku swojej aktorskiej drogi. Maciek idealnie się w to wpisuje – ma świetny wokal, a umiejętnościami nie odstaje od aktorów ze znacznie dłuższym stażem. Liczę, że będziemy go mogli podziwiać częściej na polskiej scenie musicalowej.

Maciek Tomaszewski, który w Złap Mnie Jeśli Potrafisz w Teatrze Muzycznym w Łodzi pokazał, że potrafi wejść z przytupem na wielkie sceny musicalowe, i to w głównej roli Franka Juniora. Charyzma, szczerość i mocny głos to to, co urzeka wielu widzów po obejrzeniu jego kreacji tej postaci.

Młody, a taki zdolny! Bardzo dobry w bardzo trudnej roli, udany debiut na dużych scenach musicalowych.

Słyszałam i widziałam po raz pierwszy i już chce kolejny raz.

Debiut w roli

Aleksandra Gotowicka – Wednesday Addams – Rodzina Addamsów – Teatr Syrena w Warszawie

Co piszą widzowie:

Tyle siły w głosie. Pięknie zaśpiewane piosenki. Wokalnie idealnie, ale jak się okazało, aktorsko również. Świetnie wcieliła się w mroczną pannę Addams.

Ola idealnie weszła w rolę… aż dziwne, że nie była obsadzona wcześniej!

Dziewczęca, ponura jak na Wednesday przystało, a jednocześnie autentyczna. Doskonały wokal.

Dla mnie Ola Gotowicka to budzący się wulkan energii. Kiedy wchodzi na scenę, tylko ona przykuwa wzrok. Jest tak charyzmatyczna, że na jej tle widać warsztatowe braki jej kolegów i koleżanki po fachu (nawet tych od lat obsadzonych w Rodzinie Addamsów). Śpiewa idealnie i nadaje Wednesday nowych, nieznanych mi wcześniej cech – jest romantyczna, ale i szalenie stanowcza.

Silna i mroczna Wednesday, wspaniała kreacja postaci, piękny głos i wykonanie „W całkiem nową stronę”.

Paulina Mróz – Wednesday Addams – Rodzina Addamsów – Teatr Syrena w Warszawie

Co piszą widzowie:

Cudownie odegrana rola, widziałam na jej premierze, potem już pewnie było tylko lepiej

Aktorka musicalowa kompletna, będzie jej coraz więcej 😉

Nie mogłam oderwać oczu od niej, kiedy była na scenie, prawdziwa petarda!

Pojawienie się Pauliny Mróz na roli drastycznie odświeżyło przykurzoną Rodzinę Addamsów i przywróciło pierwotny sens jej postaci. Dzięki Paulinie Wednesday znów jest nastolatką miotaną porywami serca, chcącą uniezależnić się od (może trochę za bardzo) kochającej rodziny, starającą się odnaleźć własną drogę i walczącą o swoje szczęście. Dzięki swemu mocnemu wokalowi, dobremu wyczuciu scenicznemu i komediowego, Paulina Mróz idealnie wypełniła buty Wednesday nie tylko nadając tej postaci świeżości ale i całemu spektaklowi.

Anastazja Simińska – Dziewczyna – Once – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Anastazja oprócz tego że jest niesamowitą wokalistką jest też bardzo dobrą aktorką, ta rola jest bardzo trudna aktorsko a Anastazja poradziła sobie w tym wyśmienicie, jest prawdziwa w tym co robi, oprócz tego cudownie gra na pianinie, robi w tym spektaklu wszystko co jest zawarte w musicalu

Po wielkiej Aidzie mamy możliwość zobaczyć Anastazję na mniejszej scenie zdecydowanie skromniejszej ale mimo wszystko Anastazja pokazuje wielką klasę i swój znakomity warsztat. Jest po prostu genialna Bardzo się cieszę że mogłam ją zobaczyć w kameralnym spektaklu i zobaczyć ją z innej strony

Gdy pierwszy raz widziałem Once, to postać Dziewczyny w ogóle do mnie nie trafiała i całe przedstawienie odebrałem jako bardzo słabe. Drugi raz poszedłem na Once licząc, że Anastazja może trochę poprawi mój odbiór. Rzeczywistość przerosła moje oczekiwania – Anastazja odczarowała ten spektakl i wyszedłem zachwycony.

Fantastyczna gra (także na instrumencie), taniec i śpiew, a do tego widziałam jej troszkę „delikatniejsza stronę”.

Ile w tej roli jest uczucia, wrażliwości i prawdy! Wspaniała!

Marcin Sosiński – Thenardier – Les Miserables – Teatr Muzyczny w Łodzi

Co piszą widzowie:

Kolejna wspaniała kreacja Marcina Sosińskiego, ta modulacja głosu, ta wspaniała solówka.

Znając interpretację pozostałych odtwórców polskich Thenardierów, do których jesteśmy przyzwyczajeni od wielu lat, Marcin mógł albo pójść w ich ślady, albo spróbować czegoś innego. Jak na rasowego artystę przystało, zdecydował się na tą drugą opcję i bardzo dobrze! Dzięki temu dostaliśmy zupełnie inną postać. Znacznie mroczniejszą i podlejszą, ale tam gdzie było trzeba, nadal został zachowany charakterystyczny dla tej postaci komizm.

Sosna po prostu wchodzi w nowe role, jakby były dla niego pisane. Nowa odsłona, kolejna świetna zrobiona rola.

Marcin w sposób mistrzowski wcieli się w bohatera starszego od siebie. Jego komediowy charakter świetnie współgrał z rolą szemranego, aczkolwiek wzbudzającego śmiech, typa. Dodatkowo Marcin wszedł w rolę w bardzo krótkim czasie.

Za szeroki wachlarz umiejętności aktorskich.

To, czego dokonał Marcin, wchodząc do tego spektaklu, to coś niebywałego! Niby ograniczona liczba prób, a grał, jak gdyby był w tej produkcji od początku obsadzony jako Thenardier. Jego postać była przekomiczna, a jednocześnie idealnie zarysowana jako karczmarz-oszust. Sosna zasługuje na najwyższe uznanie!

W sumie już te mało istotne z punktu widzenia spektaklu rolę na zupełnie nowy poziom nikczemności i zwyrolstwa xD

Najlepsza premiera sezonów 2018-2023

1989 – Gdański Teatr Szekspirowski/Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Co piszą widzowie:

Spektakl uważam za najlepszą autorską polską produkcję musicalową, energia spektaklu niesie widza od pierwszej do ostatniej sceny, bardzo dobra reżysera, fenomenalne teksty – spektakl z duszą

Chyba żaden inny tytuł nie zrobił na mnie takiego wrażenia jak tegoroczna premiera “1989”. Liczę na więcej spektakli od tych twórców.

Najlepszy z najlepszych, po zobaczeniu 1989 nie musiałam się zastanawiać, na którym miejscu w moim osobistym rankingu się uplasuje

To zdecydowanie mój faworyt na najlepszy musical ostatnich lat. Polski, autorski ze znakomitym tekstem, muzyką, REŻYSERIĄ. Widziałam 2 razy i już myślę o tym by zobaczyć ten tytuł raz jeszcze.

Niesamowity tekst, świetna muzyka, wybitne kreacje, kapitalne wątki społeczno-polityczne.

Musical jakiego w Polsce jeszcze nie było i długo nie będzie.

Aida – Teatr Muzyczny Roma

Co piszą widzowie:

Ten spektakl miał w sobie coś niezwykłego- coś co przyciągało tak wielu różnych widzów i w pewien magiczny, wyjątkowy sposób ich łączyło. Tak wielu wielokrotnie wracało do Egiptu… Ta historia wzruszała, bawiła i poruszała. Był to spektakl uniwersalny i niemal każdy mógł znaleźć w nim coś dla siebie.

Za wszystko – przede wszystkim za emocje, które wyzwalała, za cudowną muzykę, która zostanie ze mną już na zawsze, za choreografię, za Radamesa – Franca 😍 i Aidę – Anastazję. Nigdy nie przestanę tęsknić za Aidą. Żaden spektakl dotychczas nie dostarczył mi tylu wzruszeń i uniesień.

Nigdy tak się nie wzruszyłam jak na tym spektaklu, widziałam tylko 2 razy, ale zawsze łzy poleciały. Nie tylko super gra aktorska ale muzyka, choreografia, kostiumy, wszystko było fenomenalne. Ciężko będzie to przebić, ten tytuł znajduje miejsce 1 w moim serduszku i pozostanie tam na długo.

Spektakl, który mogłabym oglądać bez końca, który zapada w pamięć i zmusza do przemyśleń. Wspaniała ścieżka dźwiękowa, gra aktorska i choreografie. W tym spektaklu wszystko ‘zagralo’

Nie potrafię się do niczego przyczepić. Nie ma żadnego momentu nudy, wielowymiarowe postacie i przy dobrej obsadzie genialnie zagrane.

Od premiery jest to mój spektakl numer 1.

Wzruszający ze świetną obsadą i piękną muzyką.

Kombinat – Teatr Muzyczny w Poznaniu

Co piszą widzowie:

To chyba jednocześnie najtrudniejsza i najłatwiejsza z kategorii. Z jednej strony w ciągu tych kilku lat otrzymaliśmy od polskich twórców i realizatorów sporo naprawdę solidnego teatru. Z drugiej strony – nie ma aż tak wielu tytułów, które przychodzą mi na myśl, gdy słyszę „najlepszy”. Fakt, łapałem się na tym, że gdy już miałem pozornie wybranego zwycięzcę, przypominało mi się: „A jeszcze ten tytuł miał premierę w tym czasie”! I to kilkukrotnie… Finalnie zwyciężył jednak tytuł, który w ciągu tych lat dostarczył mi najwięcej emocji, zachwytów, przemyśleń, wstrząsów i zaskoczeń. Tytuł, na który bardzo czekałem, choć nie miałem o tym pojęcia. Tytuł, który wyniósł Teatr Muzyczny w Poznaniu na nowy poziom. Tytuł, który podkreśla siłę poznańskiego zespołu, ale daje też niezwykłe pole do popisu solistom. Jest to też tytuł, w którym nie potrafię wybrać ulubionej/lepszej obsady – co zdarza mi się niezwykle rzadko. Bilety na „Kombinat” mogę kupować zawsze w ciemno, bo wiem, że się nie zawiodę i zawszę dostanę najwyższą jakość. Genialne choreografie, ciekawa scenografia oraz kostiumy i stawianie pytań, które wywiercają jakąś dziurę w brzuchu, daje do myślenia, sprawiają, że skręca mnie od środka. Niezwykłe przeżycie artystyczne.

Najbliższe mojemu sercu są te spektakle, które w jakiś niekontrolowany sposób “wżerają” się w mój umysł i serce, towarzysząc mi przez kilka kolejnych dni lub nawet tygodni. Kombinat jest właśnie takim spektaklem. Raz, że zapewnił mi ogromną dawkę emocji, a dwa, że dał mi wiele do myślenia swoim przekazem. Kombinat udowadnia, że musical nie musi być tylko rozrywką, równie dobrze sprawdza się on w poruszaniu poważniejszych tematów, a swoim przekazem może otwierać pole do dyskusji czy dalszych przemyśleń.

Spektakl, gdzie cały zespół jest jak jeden organizm, tu nie ma słabych punktów, nieważne jaka jest obsada można mieć pewność, że przedstawienie będzie wybitne. A do tego jeszcze ta niesamowita choreografia.

Doskonałe wykorzystanie twórczości Grzegorza Ciechowskiego i stworzenie spektaklu wielowymiarowego, który dotyka najgłębszych warstw człowieka, poruszający i dający do myślenia i po prostu – potrzebny

Genialnie napisany, świetnie zagrany, przysłowiowo ryje mózg

Nie widziałam czegoś tak dobrego, niesamowity świat, reżyseria, muzyka i klimat

Next to normal – Teatr Syrena

Co piszą widzowie:

Spektakl, na który wybieram się chyba nawet częściej niż Asia na Aidę. Owszem – mam swoje ulubione osoby w obsadzie, a nawet konkretne duety, ale ten tytuł był, jest i będzie wyjątkowym. Przede wszystkim – niespotykana, zwłaszcza w musicalu, historia choroby afektywnej dwubiegunowej. Zapada w pamięć. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, jak wykreowane, odmienne, wyraźnie przedstawione są postaci – zaledwie 6 osób w obsadzie wystarczy, by autentycznie wgnieść w fotel niemalże każdego. Każde słowo, każdy ruch czy gest śledzi się z zapartym tchem, każdy dźwięk jakiegoś instrumentu jest fantastycznie dobrany do danej sceny i jak trzeba, to podtrzymuje napięcie lub naturalnie zmienia nastrój. O muzyce i wokalach mógłbym się rozpływać godzinami. Każdy członek obsady wnosi coś wyjątkowego w ten spektakl i to za każdym razem – zawsze wychodzę z teatru będąc pod wielkim wrażeniem tych głosów, talentu i pracy, jakimi podzielili się artyści. Na szczególną wzmiankę zasługuje tutaj Pani Kasia Walczak, która zwyczajnie JEST Dianą. I to jedną, jedyną prawdziwą. Miałem to szczęście, że widziałem oryginalną odtwórczynię Diany jakiś czas temu w Lizbonie. Jak dla mnie nasza polska Diana jest po prostu genialna i “unbeatable”. O samym tytule i wrażeniach, jakie wywołują na mnie poszczególni aktorzy i aktorki mógłbym pisać wiele, ale ograniczę się do tego, że to mój faworyt pod względem premier musicalowych w naszym kraju.

Dowód na to, że musical to najlepsza forma do przekazywania tematów trudnych – bo kiedy w sytuacji brakuje słów, najlepiej je wyśpiewać. A tu każda nuta niesie za sobą ciężar. Najlepszy tekst na pokazanie wielowymiarowości relacji, w których się narodziliśmy i które sami tworzymy. Premiera, która dorasta, dojrzewa z każdym spektaklem i wsiąka w serce widza docierając do kolejnych tkanek pokazując następne wątki. Zespół aktorski jest równy w jakości wykonawstwa, ale oryginalny w interpretacji piosenek. Za każdym razem kiedy oglądam NTN niesamowicie poruszają mnie dwa momenty ciszy – jeden kiedy twórcy zaskakują nas fabularnym twistem, a drugi – kiedy córka, w scenie “godzenia się” z matką mówi “nie wierzę Ci” – czuję w tym jednym momencie uniwersalne doświadczenie społeczne – na widowni przesuwa się myśl o prawdzie która wynika z tego spektaklu – nie zawsze będzie happy end i nie zawsze happy end jest taki, jakiego byśmy sobie życzyli. Dziękuję Syrenie, że zdecydowała się na ten odważny ruch i wystawia co sezon historię o rodzinie, chorobie, stracie, trudzie, drodze i prawdzie…

Niewiele spektakli tak bardzo mnie porusza i to za każdym razem, a widok zapłakanych twarzy na widowni świadczy, że nie tylko ja tak reaguję na tę historię. Next jest spektaklem, w którym wszystko działa. Poruszająca, dająca do myślenia historia, fantastyczna muzyka, niesamowicie utalentowana obsada i świetna reżyseria. Brak jakiejś odjechanej scenografii czy choreografii jest w tym przypadku plusem, dzięki temu ta kameralna historia przemawia do widza bardziej bezpośrednio. Mogę chodzić na ten spektakl nieskończenie wiele razy i za każdym razem dostrzegam coś innego, inne wątki i postaci przyciągają moją uwagę.

Jest to spektakl, który szczególnie zapisał się w moim sercu i, pomimo jego ciężaru – na który kocham wracać. Spektakl ten pokazuje, że gatunek, jakim jest musical, może w piękny sposób pokazywać także tego typu tematykę – choroby, relacji… Nie spłyca emocji i relacji bohaterów, a wręcz na nich właśnie się skupia. Trafiająca do serca muzyka, wzbudzająca refleksję fabuła, do tego świetna gra aktorska, przemyślana, funkcjonalna scenografia… wszystko to tworzy musical – w mojej opinii – bliski ideałowi.

Uważam że jest obowiązkowy tytuł na liście każdego Fana musicalu jak i nie tylko. Wracam na ten Spektakl regularnie I tak się złożyło że widziałam już wszystkich aktorów na roli i każdy jest po prostu genialny. Aktorsko i wokalnie i nikomu nie można nic zarzucić. Niektórzy aktorzy podchodzą inaczej do postaci niż ich zmiennicy ale daje to równie dobry wydźwięk za każdym razem i w każdym połączeniu. Jest to bardzo Mądry i potrzebny tytuł. Życzę wszystkim jak i sobie żeby był grany jak najdłużej.

Nazwać ten spektakl wyciskaczem łez to o wiele za mało. Aktorzy wyrywają serce i rwą je na malutkie kawałki. Poza ogromnym ładunkiem emocjonalnym, jaki tworzą aktorzy (a jest ich tylko 6!), duże wrażenie robi bardzo surowa scenografia, przepiękne i poruszające tłumaczenia piosenek oraz, oczywiście, niespodziewany zwrot akcji, przez który na spektakl trzeba iść jeszcze raz i obserwować zwiastujące go znaki.

Żadna sztuka teatralna nie zmiotła mnie z planszy tak jak ten musical. Dwa tygodnie katharsis. Przy kolejnych oglądaniach odnajduję w sobie nowe emocje i widzę, jak doskonale jest skonstruowany ten spektakl. Syrena ma świetną obsadę z Kasią Walczak w roli głównej, a jej nextowe dzieci na dublurach odkrywają nowe karty. Do tej pory nie widziałam nic lepszego.

W tym przestawieniu poruszany jest bardzo ciężki temat, czyli jak choroba jednego członka rodziny wpływa na wszystkich jej członków. Nie jest to na pewno tytuł który można oglądać co miesiąc, jednak uważam, że zdecydowanie warto go zobaczyć, a nawet do niego wracać. Zrobiony jest z niesamowitą precyzją. Dodatkowo ma świetnie dobraną obsadę.

Co prawda kameralny, ale zarazem niesamowity musical. Świetna, momentami zabawna, ale też chwytająca za serce, zaskakująca fabuła, niebagatelny temat, obsada z najwyższej półki. Wszystko to składa się w fantastyczną całość. Jest to jeden z tych musicali, które mógłbym śmiało polecić nawet osobom, które nie są fanami gatunku.

W tym spektaklu wszystko się zgadza – idealnie dobrana obsada, ich gra i śpiew, świetna scenografia – to sprawia, że mimo ciężkiej tematyki i trudnych emocji, jakie wywołuje, ma się ochotę wracać na ten spektakl wciąż i wciąż.

Odwaga w wyborze tytułu, perfekcyjna obsada, dopracowane wszystkie kreacje sceniczne, miks emocji, także tych trudnych, refleksje, które zostają w widzu na długo po wyjściu z teatru.

Thrill me – Mazowiecki Teatr Muzyczny

Co piszą widzowie:

Może to spektakl bez żadnych fajerwerków i trudny w treści ale w tej swojej prostocie jest świetny. Tylko trzy osoby na scenie ale co tam się dzieje! Treściowo trudny, nawet po powrocie do domu czułam ciary.

Nie ma drugiego takiego tytułu na polskich scenach, totalny minimalizm połączony z ciężkim, w zasadzie psychologicznym, a nie kryminalnym tematem gwarantuje emocje na długi czas.

Ten musical jest wystawiony po idealnie. Porusza, zaskakuje, zmusza do zastanowienia. Zarówno scenografia, jak i aktorstwo oraz muzyka są na najwyższym, światowym poziomie.

To co tych dwóch panów i pianistka robią na scenie to istna magia.. tytuł zawsze chwytający za serce i dający powód do przemyśleń, a zarazem malutki – wręcz intymny.

Za genialnie zagrane postacie przez duet Maciej Pawlak – Marcin Januszkiewicz i równie świetny akompaniament Kariny Komendery.

Tak niesamowita realizacja, że bałam się, że już nigdy na niego nie powrócę, jednak będzie dane, bilety już kupione 🙂

 

Tak przedstawiają się nominacje Widzów w tym sezonie. Aby oddać głosy w 2 etapie, wpłać min. 5 zł na dedykowaną zrzutkę: https://zrzutka.pl/uswfxt. Oczywiście będę wdzięczna, jeśli będzie to wyższa kwota – całość pokryje koszty organizacji Nagród. Czas na głosowanie masz do 11 sierpnia!