Recenzje Archive

  • Ale fajnie zakonnicą być – Zakonnica w przebraniu

    zakonnica w przebraniu
    fot. Teatr Muzyczny w Poznaniu

    Przenoszenie ekranowych hitów na scenę musicalową wydaje się być przepisem na sukces. W polskich teatrach możemy oglądać Ghosta czy Madagaskar, ta sama historia spotkała też inny hit, czyli Zakonnicę w przebraniu. Czy to przeniesienie okazało się strzałem w dziesiątkę, czy kompletną klapą? Zapraszam na recenzję.

    Niespełnione marzenia

    Deloris jest marzycielką. Chce zrobić karierę jako światowej sławy piosenkarka, jednak ciągle coś staje jej na drodze – Curtis, kochanek, który nie chce udostępnić jej na stałe sceny w swoim klubie, a także morderstwo, którego kobieta przypadkowo jest świadkiem. Przerażona Deloris nie chce umierać, więc ucieka tam, gdzie znajdzie pomoc, czyli na komisariat. Dawny znajomy, policjant Eddie, znajduje jej idealną kryjówkę – miejsce ciche, spokojne, w którym morderca z pewnością nie będzie jej szukał. I to takie, do którego Deloris nigdy nie weszłaby z własnej woli – czyli klasztor. Kobieta zapiera się przed nim rękami i nogami, nie wie jednak, że to, co wydarzy się w najbliższym czasie, będzie jedną z najlepszych przygód w jej życiu. I zarazem wydarzeniem, które odmieni ją na zawsze.

    Ale fajnie zakonnicą być

    Czytaj dalej…

  • Ten cały jazz – musical Chicago

    musical ChicagoKobiety – silne, zdecydowane, pewne siebie i tego, czego chcą od życia. Często aby osiągnąć cel, idą po trupach, są gotowe kłamać, kombinować, manipulować. Czy to opis najgorszych cech płci pięknej? Nie, to tylko obraz, który wyłania się z musicalu Chicago. Obraz, który wbrew pierwszemu wrażeniu, przyciąga i czaruje. Zapraszam Was na recenzję spektaklu, który możemy zobaczyć w Teatrze Variété.

    Historia pewnej morderczyni

    Czytaj dalej…

  • Chcę bohatera – Footloose

    footloose
    fot. R. Lak/http://www.teatr-muzyczny.poznan.pl/

    Odkąd pamiętam, uwielbiałam tańczyć. Jako dziecko chodziłam na kurs tańca towarzyskiego, byłam na wakacyjnym obozie tanecznym, kilka miesięcy uczęszczałam na kurs salsy, potem znowu towarzyski. Taniec jest nieodłączną częścią mojego życia i nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mogłoby go zabraknąć. A tym bardziej takiej, w której ktoś zabrania mi tańczyć. Świetnie więc rozumiem Rena McCormacka, który po przeprowadzce do Bomont, stracił znajomych, ulubione rozrywki, a teraz chcą odebrać mu także taniec. Zapraszam Was na recenzję musicalu Footloose, który jest wystawiany przez Teatr Muzyczny w Poznaniu.

    Kategoryczny zakaz

    Czytaj dalej…

  • Płyta z musicalu Piloci

    płyta z musicalu pilociPo musicalu najlepszą pamiątką są wspomnienia. Nawet kilka dni po spektaklu nucę piosenki, odtwarzam w głowie pojedyncze sceny. Z biegiem czasu te wspomnienia się jednak zacierają. Uciekają szczegóły, zamiast słów piosenek pamiętam tylko nieliczne frazy muzyczne. Wtedy z pomocą przychodzą płyty z muzyką. Przywołują najwspanialsze momenty, pozwalają jeszcze raz zanurzyć się w historii i zachwycić głosami artystów. Czytaj dalej…

  • Piloci – moja ulubiona męska obsada

    W temacie wojskowym znajdziemy dużo więcej mężczyzn niż kobiet, tak jest też na scenie Pilotów. Opowiadałam o paniach, które najbardziej mnie zachwyciły w swoich rolach, dzisiaj przyszła pora na panów. Moim zdaniem w tym spektaklu nie ma złych aktorów – każdy z nich do postaci wnosi coś swojego. A ja, całkowicie subiektywnie, mam tam swoich ulubieńców. Uwaga – tekst zawiera dużo spojlerów! Czytaj dalej…

  • Piloci – moja ulubiona żeńska obsada

    Piloci od początku w pewien sposób mnie ujęli. Po pierwsze muzyką, bo leitmotive tego musicalu jest wyjątkowo piękny. Opowieścią, może dość sztampową, ale bardzo zwracającą uwagę na dokonania polskich pilotów w czasie bitwy o Anglię, przywołującą tę trochę zapomnianą część historii. A przede wszystkim obsadą, bo Teatr Roma zgromadził najzdolniejszych artystów polskiej sceny musicalowej. Po czterech spektaklach na scenie widziałam niemal wszystkich odtwórców ról, mam więc ogląd i porównanie poszczególnych ról. Chciałam się z Wami podzielić tymi, którzy najbardziej mnie ujęli. Uwaga! Wpis zawiera bardzo dużo spojlerów, nie polecam czytać osobom, które spektaklu jeszcze nie widziały. Dzisiaj opowiadam o rolach żeńskich, męskie już niedługo. Czytaj dalej…

  • 8 powodów, dlaczego kocham koncerty Accantus Symfonicznie

    Koncerty Accantus Symfonicznie są dla mnie magią, odkąd zaczęłam na nie jeździć. Odczuwam na nich niesamowite emocje. Nareszcie udało mi się być na koncercie, na który nie musiałam jechać kilkaset kilometrów (na dwóch poprzednich byłam w Lublinie i Gdańsku). I właśnie o nim chcę Wam opowiedzieć. Nie będzie to jednak zwykła recenzja. Powiem Wam, co w tych koncertach kocham najbardziej. Uwaga – będę się odnosić do koncertu w Poznaniu z 9.03.2018 r. i do konkretnych piosenek, dlatego osobom, które na koncert dopiero się wybierają, mogę zepsuć niespodzianki repertuarowe. Czytacie na własną odpowiedzialność!

    A jak Artyści

    Najlepszy, najmocniejszy punkt całego koncertu. Dziesięć osób o niesamowitych wręcz zdolnościach i głosach, które zachwycą niemal każdego. Zbiorówki, duety, tercety i najpiękniejsze solówki. Każdy z nich jest dla mnie wybitny i wypadł dobrze, chociaż oczywiście mam też swoich ulubieńców. Największym odkryciem była dla mnie Zuzia Makowska. Zuzia ostatnio niesamowicie mnie zaskakuje. Najpierw cudownym wykonaniem piosenki Miasto, a teraz na koncercie. Zawsze wydawała mi się dość niepozorna, o ślicznej barwie głosu, ale jednak bez większych szaleństw. Tym razem, szczególnie w duecie z Kamilem Ziębą – Wcale nie, ależ tak – dała niesamowity popis swoich zdolności aktorskich i wokalnych. Patrzyłam i słuchałam z prawdziwą przyjemnością! Mam też słabość do jej partii w piosence Gdy wierzysz i tu jak zwykle bardzo mnie wzruszyła. Z panów zdecydowanie na prowadzenie wysuwa się Kamil Zięba. Kamil niebezpiecznie zbliża się do zwycięstwa w moich ulubionych męskich głosach musicalowych. Na jego partie czekałam najbardziej i trochę boli mnie brak solówki. Jednak rewelacyjnie wypada w duetach. Poza tym wspomnianym z Zuzią, do łez rozbawił mnie jego duet z Kubą Jurzykiem Och, jak źle, a trio z piosenką z Aladyna, rozbroiło całkowicie! Poza wspomnianymi, w sercu zostało także Jeszcze dzisiaj wracasz tam Pawła Izdebskiego i Sylwii Przetak oraz niezwykła i emocjonalna Modlitwa Esmeraldy, w której Karolina Warchoł podobała mi się jak nigdy wcześniej. Trzeba wspomnieć też o Belle zaśpiewanym przez Kamila Ziębę, Adriana Wiśniewskiego i Pawła Skibę. Na moim pierwszym koncercie symfonicznym było jeszcze spotkanie z artystami. Teraz, głównie ze względów bezpieczeństwa i tłumów, które pojawiają się na koncertach, z nich zrezygnowano, co jest dla mnie w pełni zrozumiałe. Brak bezpośredniego kontaktu wynagrodziło mi jednak kilka uśmiechów ze sceny.

    M jak mało gadania, dużo śpiewania

    Czytaj dalej…

  • Always starting over – Broadway Exclusive

    broadway exclusive

    Koncerty musicalowe stały się moją nową miłością. Odkąd pierwszy raz byłam na Accantus Symfonicznie, zakochałam się w tej formie występów. Najpiękniejsze musicalowe przeboje i najlepsi polscy artyści musicalowi to przepis na sukces. Dlatego o koncercie Broadway Exclusive marzyłam od dawna. W końcu nadarzyła się okazja, a ja mogłam odznaczyć kolejny punkt na liście moich musicalowych marzeń.

    Always starting over

    Często zakochuję się w piosence od pierwszego usłyszenia. Tak też było z wyjątkowym utworem Always starting over z musicalu If/Then. Kiedy Natalia Piotrowska napisała mi, że jest to stały element koncertów Broadway Exclusive, śniłam i marzyłam, żeby móc usłyszeć to na żywo. Artyści nie kazali mi na szczęście zbyt długo na to czekać i utwór pojawił się już w pierwszej części koncertu. A ja siedziałam jak zahipnotyzowana. Nie tylko zresztą przy tej piosence, ponieważ cały występ Natalii Piotrowskiej był dla mnie majstersztykiem. Natalię znałam już od dłuższego czasu, jej głos bardzo mi się podobał, jednak dopiero na tym koncercie mogłam posłuchać jej w szerszym repertuarze. Poczynając od wspomnianego Always starting over, przez piękny i delikatny duet Falling slowly (miałam łzy w oczach, jak chyba zawsze przy tej piosence), kończąc na potężnym wręcz Skyfall. Jednak żadna z tych piosenek nie zaczarowała mnie aż tak, jak jej wykonanie utworów Whitney Houston. To był jeden z tych momentów, w którym prawie zapomniałam, jak się oddycha. Piosenki I will always love youI have nothing są bardzo trudne, a jej obie wyszły wspaniale.

    Niezwykli artyści

    Czytaj dalej…

  • Ty nie myśl, że dasz mi abonament na szczęście

    abonament na szczęście
    fot. Teatr Miejski w Lesznie

    Ty nie mów do mnie w romantycznej walucie, Ty bardziej praktycznie do mnie mów – tak pisała niezapomniana mistrzyni słowa, Agnieszka Osiecka, której twórczość od lat inspiruje. Za słowami Osieckiej zawsze kryje się coś więcej. Dlatego Abonament na szczęście, który możemy zobaczyć w Teatrze Miejskim w Lesznie, nie jest zwykłym spektaklem. Dla mnie był on przede wszystkim niesamowitym przeżyciem. I czymś, co pozostawiło w moim sercu trwały ślad.

    Gorzka historia życia

    Trudno określić gatunek Abonamentu. Nie jest on musicalem, nie jest też spektaklem typowo dramatycznym. To spektakl muzyczny, w którym piosenki dopowiadają to, czego już nie da się inaczej wyrazić. Główna bohaterka, kobieta po przejściach, opowiada historię swojego życia i dzieli się z widzami przemyśleniami. Zwraca się bezpośrednio do nich, dzięki czemu mogą poczuć się bohaterami spektaklu. Refleksje bohaterki są splotem jej życiowej historii i myśli filozoficznych. Życie kobiety nie było lekkie, naznaczone toksyczną matką i nawarstwionym lękiem. Mimo gorzkiego wydźwięku jest jednak element humorystyczny – ciotka Jadzia, która co chwila pojawia się w opowieści. Obrazuje ona typową mądrość wiejskiej kobiety (wspaniale podkreśloną akcentem aktorki), która w swej prostocie i humorze chyba najbardziej do nas trafia. 

    Wyrazić niewyrażalne

    Czytaj dalej…

  • Wszystko jest dobre w miłości

    Wszystko jest dobre w miłościBardzo lubię koncerty musicalowe. W miarę możliwości jeżdżę na nie często, szczególnie, gdy śpiewają w nich moi ulubieni musicalowi artyści. Nowa Scena w Bydgoszczy jest inicjatywą wyjątkową. Powstała z miłości do musicalu i do rodzinnego miasta Judyty Wendy, jej założycielki. Na tych koncertach byłam już dwa razy i mam nadzieję, że pojawię się jeszcze nieraz. Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o ostatnim – Wszystko jest dobre w miłości.

    Miłość jest chyba ulubionym motywem twórców. Od starożytności wszyscy pisali i śpiewali o miłości. Takich utworów powstaje dużo również dzisiaj. W naszej głowie jednak wciąż znajdują się klasyki z lat 60 i 70. Właśnie te hity postanowili przypomnieć nam artyści w swoim występie. I muszę przyznać, że był to występ, który zrobił na mnie duże wrażenie.

    Wszystko jest dobre w miłości

    Romantyczne ballady, zaśpiewane bez żaru i namiętności, nawet cudownym głosem, bardzo tracą na swoim pięknie. Inaczej jest, kiedy artysta dodaje do tego zamyślone spojrzenie, zagadkową minę, by potem zaśpiewać ten wers prosto dla Ciebie, jak to miało miejsce na koncercie. Smutne utwory o rozpaczy i rozstaniu łamią też Twoje serce, gdy artystka na scenie zaraz się rozpłacze, a jej oczy są pełne bólu. Śmiejesz się do łez w utworach, w których panowie stają się typowymi maczo, a panie zalotnie śpiewają do nich Przeleć mnie, by potem przyhamować ich w piosence Nie bądź taki szybki Bill. Smutna konkluzja Whisky moja żonoGdzie ci mężczyźni nie wybrzmiewa jednak do końca, bo pocieszający panowie w Nie płacz Ewka z pewnością utuliliby niejedną niewiastę.

    Pasja, pasja i pasja

    Czytaj dalej…

Close